• facebook
  • rss
  • Krew w prezbiterium

    dodane 15.04.2012 09:25

    Życie zakończył męczeńską śmiercią w świątyni, którą sam zbudował. Swoim życiem dawał wielokrotnie wyraz przynależności do Chrystusa, a stracił je za wiarę i Boga.

    Ksiądz Bernhard Klement urodził się 17 października 1888 r. w Butrynach. Po ukończeniu Seminarium Duchownego w Braniewie, w lutym 1915 r. otrzymał święcenia kapłańskie, by zaraz potem podjąć pracę jako kapelan wojsk niemieckich na froncie wschodnim I wojny światowej. Po zakończeniu działań wojennych mianowano go wikariuszem w Klebarku Wielkim, później w parafii św. Jakuba w Olsztynie. Od 1920 r. został oddelegowany do dokończenia budowy świątyni i wzniesienia plebanii powstającej parafii (przy dzisiejszej ul. Jagiellońskiej) pw. św. Józefa w Olsztynie. Ksiądz Klement, po ustanowieniu nowej parafii w 1932 r., został jej pierwszym proboszczem. Za czasów panowania nazistów wytoczono mu proces za krytykowanie NSDAP.


    Śmiertelny front

    
Podobnie jak inni proboszczowie, również i ks. Bernhard mimo zbliżającego się frontu pozostał, by jeszcze w niedzielę 21 stycznia 1945 r. odprawić po południu Mszę św. i nawoływać do pozostania i zagłębienia się w nadziei Bożej. Wówczas parafianie widzieli go żywego ostatni raz. Według relacji ks. Ernsta Hoppego, noc z 21 na 22 stycznia spędził on z ks. Klementem. Nad ranem, około godz. 8.00 żołnierze niemieccy przyszli do krypt, gdzie ukrywali się obaj kapłani, i nakazali im, by ewakuowali się w stronę Dobrego Miasta. Zaczęli też zaminowywać teren. Ksiądz Klement pozostał na plebanii wraz ze swoją siostrą, zaś ks. Hoppe wraz z kilkoma osobami opuścili miasto. Ze świadectwa repatrianta Włodzimierza Pepola wynika, iż kapłan został zastrzelony w prezbiterium kościoła. Jednak okoliczności śmierci ks. Klementa nie do końca są znane. Najprawdopodobniej, gdy Rosjanie wkroczyli na teren parafii, sługa Boży przebywał w prezbiterium, gdzie został przez Sowietów postrzelony. Z rekonstrukcji wydarzeń wynika, że ranny kapłan dowlókł się do piwnic plebanii i tam zmarł. Jego zwłoki odnaleziono po kilku dniach. Według innej wersji ks. Klement padł ofiarą wycofujących się hitlerowców, gdyż nie podporządkował się nakazowi ewakuacji, zachęcając jednocześnie innych do pozostania. Ksiadz Bernhard został pochowany na cmentarzu parafialnym św. Józefa 30 stycznia 1945 r. przez ojca Gilberta Pawletta, co odnotowano w prowadzonej ewidencji. Ojciec Gilbert jednak nie podał w niej ani daty, ani przyczyny zgonu.


    Przeciw złu

    
O duchowości ks. Bernharda świadczy odwaga w posłudze kapłańskiej, jaką charakteryzował się w pracy wśród rannych w lazarecie w Kownie podczas I wojny światowej, jak i w pracy z jeńcami polskimi w czasie II wojny. Odważnie przeciwstawiał się złu. Mimo walk w Olsztynie w styczniu 1945 r. trwał do końca z parafianami. Był sprawnym organizatorem, co potwierdza dokończenie przez niego budowy kościoła św. Józefa w Olsztynie. Swe życie oddał jako duszpasterz dający świadectwo wierności Chrystusowi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół