• facebook
  • rss
  • Modlitwa na wezwanie

    Tekst i zdjęcia: Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński

    dodane 09.05.2012 22:35

    Majówka. Dla wielu osób to od dawna wyczekiwane wydarzenie, jedyne takie w roku – majówka, długi weekend. Dla nich dobra wiadomość – majówka jest każdego dnia w tym miesiącu. Mamy więc jeszcze sporo czasu do wykorzystania.

    Po górach, dolinach rozlega się dzwon… Właśnie dźwięk dzwonu za dawnych czasów zwoływał mieszkańców wiosek na nabożeństwa majowe. Najwięcej wiernych gromadziło się przy kapliczkach, tak typowych dla naszego regionu. Warmia od wieków charakteryzowała się ogromną liczbą elementów religijnych, takich jak kościoły, przydrożne krzyże, sanktuaria czy kapliczki. Właśnie te ostatnie stały się symbolem i pewnym manifestem religijności osiadłej tu ludności, podkreślającej swoje zwyczaje i tradycje katolickie. Istnieje w Polsce wiele regionów, które obfitują w kapliczki, ale nigdzie indziej nie można ich spotkać w takiej liczebności oraz różnorodności. Najwięcej powstało ich w wieku XIX – był to czas narastającego kultu maryjnego po objawieniach w Gietrzwałdzie, a także polityki niemieckiego Kulturkampfu.

    Polacy traktowali stawianie kapliczek nie tylko jako wyraz swojej religijności, ale również jako sprzeciw wobec germanizacji – nierzadko umieszczali na nich polskie napisy, aby zamanifestować swój związek z Polską i tradycją katolicką. Niewiele osób wie, że kapliczki – te, w których zawieszony był dzwon – obsługiwały zazwyczaj kobiety. Mało tego, musiały one przejść specjalne szkolenie, nie każdy bowiem mógł po prostu przyjść i zadzwonić – każde wydarzenie we wsi sygnalizował inny dźwięk dzwonka. Wśród wielu dźwięków były alarmujące np. o pożarze czy też informujące o śmierci kogoś ze wsi i jednocześnie wzywające do modlitwy za duszę zmarłego. Najczęściej jednak zadanie „dzwonniczek” było związane z życiem wspólnoty Kościoła. Na dźwięk dzwonu zbierano się na modlitwę przy kapliczce lub wyruszano na Mszę św. do oddalonej o kilka kilometrów świątyni. Zaszczytną funkcję wyznaczania rytmu życia mieszkańców za pomocą dzwonienia często przekazywano z matki na córkę.


    Cegła po cegle

    
Mimo że tradycja zwoływania się za pomocą dzwonu zanika na Warmii, są na szczęście ludzie, którzy tę tradycję chcą ożywić. Należą do nich Anna i Arkadiusz Taraszkiewiczowie z Dobrego Miasta. 1 maja 2012 roku zaprosili oni swoich znajomych i sąsiadów, by wspólnie przeżyć nie tylko poświęcenie zbudowanej własnymi siłami nowej kapliczki, ale też by razem po raz pierwszy w tym roku zaśpiewać Pani Świata w miesiącu szczególnie jej poświęconym. Przybyło prawie 100 osób i tak jak za dawnych lat, zaczęło się od dźwięku dzwonka. – Dziękuję wam wszystkim za przybycie. Odkąd tu zamieszkaliśmy, miałem wielką potrzebę postawienia czegoś na chwałę i jako wyraz wdzięczności za wszystkie łaski, których doznałem przez 25 wspólnego życia z moją żoną. Cały ten trud, tę roczną pracę, ofiaruję ku czci bł. Jana Pawła II – mówił Arkadiusz Taraszkiewicz. – Miałem 18 lat, kiedy w Warszawie w 1979 roku usłyszałem słowa „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Mijały lata, ja rosłem, dojrzewałem, rodziły się moje dzieci, raz było dobrze, a raz mniej dobrze. Udało mi się też w końcu wybudować tę małą rzecz, którą własnymi rękoma, kiedy padało i kiedy świeciło słońce, stawiałem cegła po cegle – opowiada budowniczy najnowszej kapliczki w Dobrym Mieście. Jak sam twierdzi, nie udało mu się dokończyć wszystkiego – trzeba dopracować cokół, zamontować oświetlenie, ale to takie drobiazgi, które mogą poczekać. Tymczasem już teraz przy kapliczce rodzina Taraszkiewiczów gromadzi się razem z sąsiadami na wspólnej modlitwie. Na kapliczce umieszczone są trzy tablice kamienne – na jednej są pamiętne słowa Papieża Polaka z placu Zwycięstwa, na drugiej początek „Pana Tadeusza” wzywający opieki Maryi – „Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!”, a na ostatniej słowa św. Pawła „Miłość nigdy nie ustaje”. – Te słowa zawsze były moim mottem. Dedykuję je wszystkim młodym, zakochanym i tym, którzy przez 10 i więcej lat ponosili trud wzajemnego życia – oni doskonale rozumieją wymowę tych słów – zaznaczył pan Arkadiusz.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół