Nowy numer 17/2018 Archiwum

Robin Hood niech się schowa

Miłośnicy łuku zainaugurowali letni sezon turystyczny na polach Grunwaldu.


Wmiejscu historycznego zwycięstwa wojsk króla polskiego Władysława II Jagiełły i wielkiego księcia litewskiego Witolda Aleksandra rywalizowało ponad dwudziestu miłośników konia i łuku z całej Polski oraz goście z Turcji. Wojownicy posługujący się wschodnim łukiem refleksyjnym walczyli pod Grunwaldem w tatarskich oddziałach posiłkowych, a także w formacjach złożonych z lenników i sprzymierzeńców litewskiego władcy, do których możemy zaliczyć na przykład Wołochów. Rywalizacja o zekier (pierścień łuczniczy) chana Dżelal ed-Dina, dowodzącego oddziałami tatarskimi 15 lipca 1410 roku, w historycznych konkurencjach: węgierskiej, koreańskiej oraz bojowej konkurencji grunwaldzkiej, zapoczątkowała sezon turystyczny na polach Grunwaldu.

Zawodnicy wykazali się także w widowiskowym kabaku (niemal pionowy strzał do zawieszonego na wysokości 7 metrów celu) oraz gonitwie mogu (symulacja polowania). Nie zabrakło pokazów umiejętności jeździeckich z elementami kaskaderki, walki na szable, czy posługiwania się rohatyną. Dodatkową atrakcją były otwarte warsztaty łucznicze oraz możliwość przejażdżki konno. Nowością w łucznictwie konnym była specjalnie opracowana konkurencja grunwaldzka, nawiązująca do stosowanej podczas bitwy pod Grunwaldem taktyki. Jej podstawowe założenia to strzelanie do dużej tarczy z dalekiego dystansu (nawet 150 metrów) oraz możliwość swobodnego manewrowania koniem na rozległej przestrzeni.
– Łucznictwo konne to nasza tradycja narodowa. Od XV wieku polska kawaleria używała łuków jako broni dodatkowej. Tradycję tę kultywuje w Polsce kilkadziesiąt osób. Z sukcesami. Dwa lata temu w zawodach w Korei Południowej Polak zdobył nawet tytuł mistrza świata – mówi Michał Choczaj, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Łucznictwa Konnego.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma