• facebook
  • rss
  • Wędrówka z kulturą

    dodane 05.07.2012 00:00

    O dniu pątnika, kłopotliwej autostradzie i noclegach w stodole z ks. Jarosławem Dobrzenieckiem i ks. Romanem Dąbkowskim, rozmawia ks. Piotr Sroga.

    ks. Piotr Sroga: Już za miesiąc wyruszy XXIX Warmińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Będzie Ksiądz pierwszy raz pełnił funkcję kierownika. Jak to się stało?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Propozycja wyszła ze strony ks. abp. Wojciecha Ziemby. Chodzi o dwie pielgrzymki do Wilna i Częstochowy. Zastanawiałem się niezbyt długo, następnego dnia po rozmowie dałem pozytywną odpowiedź. Trzeba podejmować wyzwania.

    Ma Ksiądz doświadczenie pielgrzymkowe?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Tak. Uczestniczyłem w pielgrzymce 12 razy. Najpierw pielgrzymowałem z grupą Sasinia Ostróda, później stworzyliśmy grupę Warmia Święty Józef. Przeszedłem trasę do Częstochowy z tą grupą dwa razy.

    Czym właściwie jest pielgrzymka?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Dla mnie osobiście jest to forma rekolekcji. Myślę, że jest to doskonały czas dla ludzi młodych, którzy poszukują Boga, odskoczni od codzienności, a zarazem chcą przeżyć coś głębszego. Poza tym pielgrzymka jest także czasem spotkania z różnymi ludźmi. W takcie jej trwania odbywa się wiele rozmów, których nie prowadzi się na co dzień. To bardzo ubogaca. Na początku mojej pątniczej przygody zrobiło na mnie wrażenie poczucie braterstwa. Zwracamy się do siebie „siostro” i „bracie”. Jest obecna także refleksja nad własnym życiem. Zastanawiamy się nad tym, jakie jest nasze życie, i co można jeszcze zmienić. Przecież najważniejszy jest ten główny cel – życie wieczne. Pielgrzymka pozwala na nowo go odkrywać.

    Jak odbierają ludzie żyjący na trasie wędrowania pielgrzymkę warmińską?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Właśnie wróciliśmy z objazdu trasy. Wszyscy proboszczowie witali nas z entuzjazmem, jako najstarszą pielgrzymkę przechodzącą przez ich parafie. Było wiele wspomnień z czasów, gdy pielgrzymowało jeszcze kilka tysięcy warmińskich pątników. Teraz będzie ich kilkaset. Mamy nadzieję, że jeszcze przeżyjemy odnowę ruchu pielgrzymkowego w naszej archidiecezji. Jeden z księży przyjmujący pielgrzymów stwierdził, że nasza pielgrzymka jest z kulturą. Mieszkańcy oczekują na dzień przybycia Warmiaków i sami mu przypominają, żeby przypomniał w niedzielę o tym fakcie. Przygotowują się na ten moment i czekają odświętnie ubrani na wejście do ich miejscowości warmińskiej pielgrzymki. I nie zdarzyło się jeszcze nic, co mogłoby zniechęcić do przyjęcia pielgrzymów pod swój dach. Każdy wspomina także ks. bp. Juliana Wojtkowskiego, który przez wiele lat pielgrzymował do Częstochowy. Właściwie każdy proboszcz i sołtys pyta o biskupa. ks. Roman Dąbkowski: – Pojawiają się pytania o to, co dzieje się z bp. Julianem. Wiele osób jednocześnie śledzi w ciągu roku losy księdza biskupa. Wiedzą na przykład, że pielgrzymował do Wilna. Nie tylko proboszczowie i sołtysi, ale także napotkani ludzie. Wszyscy kojarzą bp. Wojtkowskiego z Warmią.

    Wiele wysiłku trzeba włożyć w przygotowanie pielgrzymki. Wiem, że dwa tygodnie jesteście już w ciągłych objazdach. Wszystko przygotowane?

    ks. Roman Dąbkowski: – Odwiedziliśmy wielu księży, władze samorządowe. Były to ciekawe i sympatyczne spotkania. Inaczej odbiera się ludzi w czasie oficjalnego przyjęcia, a inaczej w takiej kameralnej rozmowie. ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Nasza pielgrzymka przechodzi przez następujące diecezje i archidiecezje: warmińską, płocką, łódzką, łowicką i częstochowską. Oczywiście do władz kościelnych zgłaszamy wcześniej informacje o przemarszu naszej grupy. 50 dni przed wyruszeniem musieliśmy powiadomić władze administracyjne na danych terenach. Do tego należało złożyć dokładną dokumentację pielgrzymki. ks. Roman Dąbkowski: – Spotkaliśmy się po drodze z nową sytuacją, związaną z wybudowaniem autostrady A2. Cieszymy się, że mamy z okazji Euro 2012 nową, piękną drogę, ale powstał pewien problem. Przecięła ona bowiem naszą dotychczasową trasę. Za Nieborowem dojeżdża się do postawionego ekranu przy drodze. Ślepa uliczka.

    Jak z tej sytuacji wybrnęliście?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Padła najpierw propozycja, żeby przewieźć obraz Matki Bożej Częstochowskiej w to miejsce i zakończyć pielgrzymkę (śmiech). Udało się jednak na szczęście znaleźć inną drogę, wiodącą przez las. Nadrabiamy trochę kilometrów.

    Warmińska Piesza Pielgrzymka do Częstochowy trwa dwa tygodnie. Jak wygląda codzienne życie pielgrzyma?

    ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Dzień pielgrzymowania podzielony jest na kilka etapów. Każdy ma długość 6-7 kilometrów. Dziennie przechodzimy około 35 kilometrów. Oczywiście są krótsze etapy. Pielgrzymi przynależą do różnych grup, których jest obecnie 9. W ciągu dnia modlimy się, słuchamy konferencji, przeżywamy Eucharystię. Wiek pątników jest bardzo różny. Rok temu najmłodsza była trzyletnia Wiktoria. Najwięcej wiosen miała natomiast Antonina Szostak – 70 lat. Najwięcej jest licealistów, gimnazjalistów i studentów.

    Czy można liczyć na dobre warunki podczas pielgrzymowania?

    ks. Roman Dąbkowski: Różnie jest z tym. Ale pielgrzymka ma charakter pokutny, więc nie jest to najważniejsze. Zdarzają się mieszkania, domy, gdzie są dobre warunki, ale także takie, w których nie ma luksusów. Zdarza się nocleg w stodole i okazuje się, że jest dla pielgrzymów wielką atrakcją.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół