• facebook
  • rss
  • Śmierć w szafie

    dodane 12.07.2012 00:00

    To była zwykła dziewczyna. Miała swoje plany, radość życia i dobre serce. Nie zawahała się porzucić to wszystko dla zbawienia.

    Jadwiga Elżbieta (Hedwig Elisabeth) Schnarbach urodziła się 16 lipca 1923 r. w Kaplitynach. Była jedenastym dzieckiem Franciszka i Elżbiety. Miała pięciu braci i sześć sióstr. Trzy dni po narodzinach została ochrzczona w kościele pw. św. Anny w Barczewie. W tym kościele przystąpiła również do Pierwszej Komunii Świętej, a 20 czerwca 1932 r. przyjęła sakrament bierzmowania.

    Bóg od urodzenia

    Rodzice Jadwigi byli ludźmi głębokiej wiary, a wychowanie swoich dzieci opierali na nauce Kościoła katolickiego i wartościach zawartych w Ewangelii. W każdą niedzielę całą rodziną jeździli bryczką do oddalonego o 6 km barczewskiego kościoła. Kiedy mijali po drodze innych wiernych zmierzających na niedzielną Eucharystię, zabierali ich ze sobą, by w ten sposób ułatwić im drogę do kościoła. Równie dobrze traktowali pracujących u nich jeńców wojennych, tak iż ci mogli czuć się wręcz członkami ich rodziny. Coniedzielne Msze św., wspólne modlitwy i regularne przystępowanie do sakramentów świętych stały się fundamentem życia dzieci Franciszka i Elżbiety Schnarbachów.

    Cenna cnota

    Jadwiga pochodziła z rodziny rolniczej. Umiłowanie ziemi, uszanowanie pracy i życie w pełni harmonii z naturą pogłębiało jej wiarę. Fakt, iż w rodzinie było tyle dzieci, budował jeszcze bardziej w Jadwidze wrażliwość na potrzeby drugiej osoby, a wspólnie odmawiane modlitwy pogłębiały relacje z Bogiem. W jej rozwój duchowy wiele wniosły przygotowania do Pierwszej Komunii św. i bierzmowania. Po ukończeniu szkoły podstawowej pozostała przy rodzicach, by pomagać im w pracy na polu i wokół domu. Przez całe życie Jadwiga odznaczała się głęboką i żywą wiarą. Starała się żyć według przykazań Bożych, szczególnie umiłowawszy cnotę czystości. Widoczne to było zwłaszcza w okresie młodzieńczym, kiedy wierna była obowiązkom stanu panieńskiego. – Jadwiga odznaczała się niezwykłą skromnością i powściągliwością. Gdy któryś z młodzieńców proponował jej współżycie przed ślubem, natychmiast zrywała z nim kontakt – wspominała ją pani Nerowska. – Była bardzo ofiarna, radosna i chętnie innym pomagała. Wyróżniała się również posłuszeństwem wobec rodziców, roztropnością i pokorą. Poza tym była niezwykle urodziwa – charakteryzuje Jadwigę pani Wilkowska.

    Wśród ubrań

    Wojska Armii Czerwonej zajęły Kaplityny 22 lub 23 stycznia. Ich wkroczeniu towarzyszył strach mieszkańców, którzy z opowieści uciekinierów z innych miejscowości wiedzieli, co robią Sowieci w zajmowanych miejscowościach: grabią mienie, zbezczeszczają kościoły, gwałcą kobiety i dziewczęta. Żołnierze radzieccy również zajechali do gospodarstwa Schnarbachów. Jeden z oficerów zszedł z konia. Kazał ojcu Jadwigi, Franciszkowi, przytrzymać go. Sam wszedł do mieszkania i przeszukiwał wszystkie pokoje. Kiedy zobaczył, że w domu jest młoda panna, która wówczas pracowała u rodziny Schnarbachów jako jeniec wojenny, przywołał ją i o czymś z nią rozmawiał. Po rozmowie poprosił do siebie Jadwigę. Ponieważ bardzo się bała, ta dziewczyna poszła z nią. Po chwili dziewczyna wyszła z pokoju, a Jadwiga została sama z oficerem. Ten chciał, aby ona oddała się mu. Jadwiga nie spełniła jego nakazu, uciekła i schowała się w szafie wśród wiszącej odzieży. Oficer odnalazł ją i zastrzelił – jej ciało wypadło z szafy na podłogę.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół