• facebook
  • rss
  • Najwięksi z najmniejszych

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 30/2012

    dodane 26.07.2012 00:30

    Ramsowo. Wielkie festiwale nie muszą odbywać się w wielkich miastach. Jak się okazuje, kultura wysoka może, a nawet powinna gościć wszędzie.

    Wszystko zaczęło się w 2008 roku. Ks. proboszcz Zbigniew Stępniak, znakomity śpiewak, wyszedł z inicjatywą zorganizowania w parafialnym kościele letnich koncertów, by promować Ramsowo, niewielką, ale bardzo urokliwą wieś. Leży ona trochę na uboczu, pomiędzy jeziorami Dadaj i Dąbrąg. Proboszcz nie mógłby sam sprostać wyzwaniom organizacyjnym. Na szczęście na jego apel odpowiedziało Stowarzyszenie Rolniczo-Kulturalno-Oświatowe TELEINFO w Niedźwiedziu. Już pierwsze koncerty okazały się wielkim sukcesem, a kolejny rok przyniósł jeszcze większą popularność festiwalowi „Varmia Gaudet et Cantat”. Jednak po dwóch latach z parafii odszedł ks. Stępniak – pomysłodawca całej imprezy i jednocześnie dyrektor artystyczny festiwalu.

    Maluczki wśród gigantów

    To na szczęście nie zahamowało rozwoju „Varmia Gaudet et Cantat”. Obecny proboszcz, ks. Zbigniew Snarski, z zapałem podjął dzieło swojego poprzednika, a obowiązki dyrektora artystycznego przejął Jan Połowianiuk, dyrygent Akademickiego Chóru „Bel Canto”, a także pomysłodawca i współorganizator odbywającego się w Barczewie Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Chóralnej im. Feliksa Nowowiejskiego.

    – Znajdujemy się w niedużej miejscowości, ale znów przychodzi mi do głowy sentencja, którą powtarzam przy każdej edycji festiwalu – czy przypadkiem „Varmia Gaudet et Cantat” nie jest największym festiwalem w najmniejszej miejscowości w Polsce – mówił podczas inauguracji tegorocznej edycji letnich koncertów w Ramsowie Jan Połowianiuk. – Nigdzie nie jest przecież powiedziane, że monopol na kulturę wysoką mają tylko wielkie miejscowości. Fakt, że im jest łatwiej, bo mają większe budżety, specjalne agendy, instytucje, centra kultury i promocji z odpowiednimi budżetami. Tu tych pieniędzy nie ma, ale są ludzie – przekonuje dyrektor artystyczny festiwalu. Ci ludzie to przede wszystkim członkowie stowarzyszenia Rolniczo-Kulturalno-Oświatowego TELEINFO w Niedźwiedziu, które – obok parafii św. Andrzeja Apostoła i św. Rocha w Ramsowie – jest głównym organizatorem koncertów. To właśnie oni występują o dofinansowanie, szukają sponsorów, drukują i rozwieszają plakaty. A wszystko to robią społecznie. – Po każdej edycji koncertów mówimy sobie, że już wystarczy, że już kończymy. Ale za każdym razem, gdy tylko pod koniec sierpnia odbędzie się ostatni koncert, my już we wrześniu planujemy, kogo zaprosimy w następne wakacje – mówi Eleonora Mańkowska, dyrektor organizacyjny festiwalu.

    Kultura PGR-u

    W tym roku przypada piąta, a więc jubileuszowa, edycja Letnich Koncertów Muzyki Wokalnej i Kameralnej „Varmia Gaudet et Cantat”. Przez te lata impreza wyrobiła sobie bardzo wysoki poziom, który firmują swoim nazwiskiem znane w świecie osobistości artystyczne. – Do Ramsowa przyjeżdżają najlepsi, prawdziwe gwiazdy, zaszczycone, że mogą u nas wystąpić. Ci artyści występują na całym świecie i autentycznie cieszą się, że mogli grać i śpiewać w Ramsowie. Jest to też znakomita promocja regionu, bowiem artyści, którzy nas odwiedzają, często tu wracają, niekoniecznie zawodowo. Na przykład gwiazdy muzyki gospel przyzwyczajone do najbardziej luksusowych hoteli umieściliśmy w agroturystyce – były zachwycone – opowiada pani Eleonora Mańkowska. – Tu nie pasuje słowo „komercja”. Chcemy pokazywać kulturę wysoką siłami społecznymi i jest to godne podziwu. Warto mówić o tym wielkim bezinteresownym wysiłku niewielkiej grupy miłośników wysokiej kultury. W XXI w. są to zanikające pryncypia – zauważa Jan Połowianiuk. Warto też przypomnieć, że jednym z głównych celów letnich koncertów jest odrestaurowanie zabytkowego kościoła w Ramsowie. Wejście na wszystkie koncerty jest bezpłatne, ale po zakończeniu organizatorzy zbierają ofiary na odrestaurowanie XVIII-wiecznego ołtarza. Ta idea przyświecała imprezie od samego początku i w ciągu tych 5 lat udało się już całkiem dużo zrobić. – Oprócz odrestaurowania świątyni naszym celem jest sprawienie, by wizja tych postpegeerowskich miejscowości nie opierała się tylko na budkach z piwem i nierobach przy drodze. Chcemy pokazać, nie tylko turystom, ale i mieszkańcom, że nawet na takiej wsi może istnieć kultura wysoka. Że można kulturalnie spędzać czas – tłumaczy dyrektor organizacyjny festiwalu. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół