• Agpol
    10.08.2012 21:01
    Moglibyście chyba dawać więcej zdjęć? Mnie szczególnie interesuje Barcja z Kętrzyna, bo idzie tam, po raz pierwszy w życiu, mój syn. Przepraszam, że uprawiam taką prywatę, ale dlaczego właściwie miałbym nie uprawiać :-)
    doceń 1

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Dzień XI - Wolbórz - Wola Krzysztoporska

Dziś na trasie częstowano jabłkami i gruszkami. Trzeba było uważać, żeby nie wywołać rewolucji w żołądku

Porannej Mszy św. przewodniczył ks. Gramkowski Mariusz, kazanie wygłosił ks. Stanisław Szymański. O godz. 7.00 pielgrzymi wyruszyli na szlak. Pierwsza prowadziła Warmia Reszel. – Był to jeden z dłuższych etapów, ale pogoda była znowu idealna. Mały, krótki deszczyk. Obiad przygotowano nam w Witowie. Potem doszliśmy na nocleg w Woli Krzysztoporskiej. A tam jest bardzo duża gościnność. Było tylu chętnych ludzi do przyjęcia pielgrzymów na nocleg, że zabrakło naszych do rozdzielenia – mówi ks. Jarosław Dobrzeniecki. Trzeba było wysyłać pojedyncze osoby na kwatery, aby uhonorować gospodarzy. Wiele osób odeszło bez pielgrzymów. Pątnicy, którzy wędrują już kolejny raz, mają swoich znajomych gospodarzy, do których się udają. Na koniec dnia odbyły się spotkania wieczorne, połączone z Apelem Jasnogórskim. – Pytałem się dziś kilku osób o kondycję. Mówili, że nie są zmęczeni. Mogliby iść, iść i iść. Myślę, że wpływ na to ma dobra do pielgrzymowania pogoda. Wprowadziliśmy także częstsze postoje. To się sprawdza, choć na nocleg dochodzimy nieco później – mówi ks. Jarosław. Grupa Galindia Szczytno nie nocowała w Woli Krzysztoporskiej. – Przeszliśmy dziś 37 kilometrów. Dziś było w grupie bardzo spokojnie. Pierwsze dwa odpoczynki mieliśmy w lesie. Było bardzo miło. Szliśmy drogami piaszczystymi, przez lasy. Częstowano nas po drodze jabłkami i gruszkami. W naszej grupie kilka osób zachorowało na grypę żołądkową. Jedna osoba musiała wrócić do Szczytna – mówi Natalia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

    Nowy numer 16/2018 Archiwum

Dzień XI - Wolbórz - Wola Krzysztoporska

Dziś na trasie częstowano jabłkami i gruszkami. Trzeba było uważać, żeby nie wywołać rewolucji w żołądku

Porannej Mszy św. przewodniczył ks. Gramkowski Mariusz, kazanie wygłosił ks. Stanisław Szymański. O godz. 7.00 pielgrzymi wyruszyli na szlak. Pierwsza prowadziła Warmia Reszel. – Był to jeden z dłuższych etapów, ale pogoda była znowu idealna. Mały, krótki deszczyk. Obiad przygotowano nam w Witowie. Potem doszliśmy na nocleg w Woli Krzysztoporskiej. A tam jest bardzo duża gościnność. Było tylu chętnych ludzi do przyjęcia pielgrzymów na nocleg, że zabrakło naszych do rozdzielenia – mówi ks. Jarosław Dobrzeniecki. Trzeba było wysyłać pojedyncze osoby na kwatery, aby uhonorować gospodarzy. Wiele osób odeszło bez pielgrzymów. Pątnicy, którzy wędrują już kolejny raz, mają swoich znajomych gospodarzy, do których się udają. Na koniec dnia odbyły się spotkania wieczorne, połączone z Apelem Jasnogórskim. – Pytałem się dziś kilku osób o kondycję. Mówili, że nie są zmęczeni. Mogliby iść, iść i iść. Myślę, że wpływ na to ma dobra do pielgrzymowania pogoda. Wprowadziliśmy także częstsze postoje. To się sprawdza, choć na nocleg dochodzimy nieco później – mówi ks. Jarosław. Grupa Galindia Szczytno nie nocowała w Woli Krzysztoporskiej. – Przeszliśmy dziś 37 kilometrów. Dziś było w grupie bardzo spokojnie. Pierwsze dwa odpoczynki mieliśmy w lesie. Było bardzo miło. Szliśmy drogami piaszczystymi, przez lasy. Częstowano nas po drodze jabłkami i gruszkami. W naszej grupie kilka osób zachorowało na grypę żołądkową. Jedna osoba musiała wrócić do Szczytna – mówi Natalia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Agpol
    10.08.2012 21:01
    Moglibyście chyba dawać więcej zdjęć? Mnie szczególnie interesuje Barcja z Kętrzyna, bo idzie tam, po raz pierwszy w życiu, mój syn. Przepraszam, że uprawiam taką prywatę, ale dlaczego właściwie miałbym nie uprawiać :-)
    doceń 1

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama