• facebook
  • rss
  • Śmierć dla życia

    dodane 16.08.2012 00:15

    Od dwóch lat w Olsztynie dokonuje się przeszczepów. Dzięki temu wiele osób z naszego regionu otrzymało w darze życie.

    Warmia i Mazury mogą się poszczycić Warmińsko-Mazurskim Biurem Koordynacyjno-Organizacyjnym ds. Transplantacji. Pracownicy tej jednostki zajmują się informacją i edukacją. – W dniach 1–14 października odbędzie się akcja, której celem jest promowanie idei transplantacji. Chodzi o to, żeby dotrzeć do ludzi z informacją na temat przeszczepiania narządów. Wiele osób wie o czymś takim, ale w sposób bardzo ogólny – mówi Joanna Kostrzewa.

    Wystarczy powiedzieć TAK

    Temat budzi wiele emocji i łączy się często z niezrozumieniem i lękiem. W tym roku specjaliści z tej dziedziny spotkali się z 14 odmowami pobrania narządów od zmarłych w celu ratowania życia innych osób. Wśród nich był także kapłan. – Ludzie często wiedzą, o co chodzi w naszych działaniach. Dlatego chcemy wyjaśnić, jakie są procedury i mechanizm. Prawo polskie umożliwia pobieranie narządów od osób zmarłych bez zgody rodziny, jednak tego się nie wykorzystuje. Zawsze pytamy najbliższych – mówi Małgorzata Braczkowska. Planowana akcja ma służyć przede wszystkim zmotywowaniu społeczeństwa do rozmowy na powyższy temat. Ci, którzy nie życzą sobie, aby pobrano od nich narządy, mogą zgłosić to do ogólnopolskiego rejestru. Trzeba jednak pamiętać, że przeszczepy są metodą leczenia. Pozwalają na uratowanie życia wielu osobom. Dotyczy to przeszczepów: serca, wątroby, nerek. Wiele osób umiera z powodu braku narządów do transplantacji. – Jeśli zdecydujemy się oddać cząstkę siebie po śmierci, wystarczy wypełnienie deklaracji woli i powiadomienie rodziny – mówi Kostrzewa.

    Zapełniona plama na mapie

    W Olsztynie pobierano narządy od wielu lat. Jednak dokonywali tego specjaliści z innych ośrodków. – Przeszczepienie narządów jest metodą leczenia chorób schyłkowych niewydolności narządowych, kiedy żadne leki i operacje nie są już w stanie pomóc. Na początku pobierano narządy po śmierci, czyli po zatrzymaniu czynności serca. Po kilku latach wprowadzono ustawę transplantacyjną, która mówi, że można pobierać nerki przy bijącym sercu, gdy jest stwierdzona śmierć mózgowa. Oczywiście jest to złożona procedura, w której bierze udział wiele osób. Przeprowadza się specjalistyczne testy, zanim komisja wyda werdykt – wyjaśnia dr Andrzej Kobryń. Warmia i Mazury były białą plamą na mapie istniejących w Polsce ośrodków transplantologii. Po serca przyjeżdżali tu m. in. lekarze z Zabrza. Kiedy postanowiono utworzyć jednostkę transplantacyjną, trzeba było oczywiście spełnić pewne wymogi, zatrudnić dwóch transplantologów. Po długich staraniach udało się uzyskać z ministerstwa licencję na przeszczepy nerek. – W listopadzie 2010 roku zatrudniono mnie, a jestem jednym z bardziej doświadczonych chirurgów transplantacyjnych w Polsce, choćby ze względu na długość stażu. 22 listopada przeszczepiliśmy pierwszą nerkę. Od tamtej pory wszystko weszło w normalny rytm życia szpitalnego i nosi nazwę „Program przeszczepiania nerek Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie” – mówi dr Kobryń. W skład programu wchodzą trzy elementy: oddział transplantologiczny, przychodnia i biuro koordynacyjne.

    Na pierwszej linii frontu

    Jedno z trudniejszych zadań należy do dr Iwony Podlińskiej, która rozmawia z rodzinami zmarłych na temat ewentualnych pobrań narządów. – Jestem koordynatorem transplantacyjnym i pracuję na intensywnej terapii. Moje zadanie to identyfikacja pacjentów z ciężkim uszkodzeniem mózgu, u których podejrzewa się śmierć mózgową. Wówczas przeprowadzamy diagnostykę mózgu i jeśli stwierdzimy śmierć, rozważamy, czy dany zmarły mógłby być dawcą – wyjaśnia. Pani doktor rozmawia z najbliższymi osoby zmarłej. Chodzi o zgodę na pobranie narządów. – Najważniejszą kwestią jest wówczas zidentyfikowanie, czy dana osoba za życia nie sprzeciwiała się pobraniu narządów po śmierci. Mogła to wyrazić pisemnie w ogólnokrajowym rejestrze sprzeciwów lub na papierze. Istnieje też możliwość ustnego wyrażenia sprzeciwu w obecności dwóch świadków – mówi dr Podlińska. Najważniejsza jest jednak praca nad świadomością, aby ludzie rozmawiali o tym problemie w rodzinach i oswajali się z taką możliwością. Zmniejszy to ból po śmierci bliskich. – W ostatnich latach coraz częściej spotykamy się z akceptacją dla pobrania narządów. Rodziny mówią, że były takie rozmowy w domu za życia osoby zmarłej i mówiła ona, iż gdyby ją to spotkało, to zgadza się na pobranie narządów – mówi pani doktor. Zbliżająca się październikowa akcja ma zmotywować ludzi, aby podjęli ten temat w swoim gronie, bo to rozmowa o darze życia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół