• facebook
  • rss
  • Macie słuchać księdza

    Ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 36/2012

    dodane 06.09.2012 00:15

    Matce Bożej pomagał proboszcz. I choć sam był Niemcem, zaczął mówić i myśleć po polsku.

    Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie z roku 1877 zmieniły życie wielu ludzi. Wśród nich był ówczesny proboszcz gietrzwałdzkiej parafii ks. Augustyn Weichsel. Pochodził z niemieckiej rodziny, jednak w czasie studiów teologicznych nauczył się języka polskiego, aby prowadzić skuteczne duszpasterstwo na Warmii. Po służbie kapłańskiej w Klebarku, Lamkowie, Barczewie i Klonie zostaje mianowany proboszczem w Gietrzwałdzie, gdzie mieszka 40 lat. Jednocześnie jest świadkiem i propagatorem objawień.

    Cena wierności

    Choć był Niemcem, z oddaniem służył polskim parafianom. W czasie wyborów głosował na polską listę, a nabożeństwa odprawiał także w języku polskim. Istotna jest przede wszystkim jego postawa wobec objawień. We wrześniu 1877 roku pisze do bp. Krementza: „Od początku objawień zaofiarowałem siebie i całą swoją posiadłość Najświętszej Maryi Pannie, nie licząc na jakiekolwiek odszkodowanie za utrzymanie duchownych, zwłaszcza że przez szczególną Opatrzność Boską, mimo wielkich kosztów poniesionych dla odzyskania zdrowia, obecnie nie tylko jestem wolny od długów, ale w ostatnim czasie mogłem także kilkaset talarów pożyczyć biednym parafianom”. Ksiądz Augustyn charakteryzował się wielką mądrością. Świadczy o tym ostrożność w chwilach rozpoznawania autentyczności objawień. Kiedy Justyna Szafrańska odmawiała z matką „Anioł Pański”, zobaczyła jasność i powiedziała: „Czekajcie no, matulu, aż zobaczę, co to takiego białego jest na drzewie”. Tak zaczęły się objawienia. Ks. Weichsel zauważył dziwne zachowanie dziewczynki i zainteresował się tym. Gdy Matka Boża zaczęła ukazywać się także Barbarze Samulowskiej, proboszcz oddzielnie przepytywał dzieci, aby sprawdzić autentyczność ich doświadczeń. Przekonawszy się po jakimś czasie o prawdziwości objawień, stał się ich gorliwym propagatorem. Kosztowało go to także wiele upokorzeń i prześladowań. Był kilkakrotnie pozwany do sądu, trzymany pod strażą i narażony na różne niebezpieczeństwa.

    Diabeł miesza

    Ksiądz Augustyn był także gwarantem prawowierności objawień. Ukazuje to historia z fałszywymi objawieniami, która dotyczy osoby Barbary Hennig, krawcowej. Justyna Szafrańska będąc u niej, zasłabła i zobaczyła postać Matki Bożej. Kazała jej od tej pory przychodzić nie pod kościół, ale do niej. To samo przydarzyło się także Barbarze Samulowskiej. Dziewczynki poszły do proboszcza i opowiedziały wszystko. Ten skarcił dziewczynki za to, że bez jego wiedzy chodziły do krawcowej i kazał w czasie objawień zapytać się Maryi, czy mają mu być posłuszne. Otrzymały wtedy odpowiedź: „Macie słuchać księdza”. Mądrość gietrzwałdzkiego proboszcza uchroniła los objawień i spowodowała ich spopularyzowanie. Musiał zapłacić za to karami finansowymi, które nakładały na niego władze pruskie. Był także aresztowany. Pomimo to dopuszczał polskich księży do głoszenia kazań i słuchania spowiedzi. Niewątpliwie przyczyniło się to do podtrzymania ducha polskości na Warmii. Grób ks. Augustyna znajduje się przy gietrzwałdzkiej świątyni, nieopodal klonu, na którym dziewczynkom ukazywała się Matka Boska. Obok znajdują się także groby jego matki i siostry. Ks. Weichsel jest przykładem gorliwego duszpasterza, który nie bacząc na różnice narodowościowe, dba o Boże dzieło.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół