• facebook
  • rss
  • Nietolerowani chrześcijanie

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 40/2012

    dodane 04.10.2012 00:15

    O płaczących w kościele dzieciach, poszukiwaniu księży i trudnej relacji z islamem z bp. Renatusem Leonardem Nkwande, ordynariuszem diecezji Bunda w Tanzanii, rozmawia ks. Piotr Sroga.

    Ks. Piotr Sroga: Ksiądz Biskup odwiedził Polskę po raz pierwszy. Jakie są wrażenia z tego czasu?

    Bp Renatus: – Jestem pod wielkim wrażeniem gościnności Polaków. Można także zauważyć, że wasz kraj intensywnie się rozwija.

    Jakie są różnice między naszym Kościołem a Kościołem w Tanzanii?

    – Przede wszystkim w Polsce katolicy stanowią większość. W Tanzanii jest wiele wyznań. Są protestanci, wyznawcy islamu, Kościoły zielonoświątkowe.

    Jaka jest diecezja, którą Ksiądz zarządza?

    – Diecezja Bunda jest bardzo młoda, powstała półtora roku temu. Żyje tam około 40 proc. chrześcijan. Jedną z wyznawanych religii jest także islam. Wyznawcy islamu mają większą liczbę świątyń – meczetów, które budują ze środków pochodzących z Arabii Saudyjskiej. Wybudowali także dużą szkołę. Mogą się w niej uczyć również chrześcijańskie dzieci, ale wtedy przechodzą często na islam. Staramy się uświadamiać rodzicom zagrożenie.

    Czy w Tanzanii prowadzicie dialog z muzułmanami?

    – Miał on miejsce dawno temu. Obecnie sytuacja się zmieniła. Wyznawcy islamu są bardzo aktywni i nie tolerują chrześcijan. Dlatego kontakt jest bardzo trudny. W Europie można mówić o dialogu z wyznawcami islamu, gdyż nie są tak aktywni jak u nas i nie ma ich tak wielu. To jednak może się w Europie zmienić, jeśli ich liczba wzrośnie. Wtedy także doświadczycie tych trudności.

    Czy zdarzają się akty przemocy wobec chrześcijan?

    – Jeżeli chodzi o czynną agresję, to nie ma fizycznej walki. Jednak ze strony muzułmanów płynie wiele zamieszania i niepokoju. Często także wyrażają się źle o chrześcijanach.

    Posługa biskupa w takiej sytuacji jest trudna. Jak Ksiądz Biskup ją rozumie?

    – Obecnie na forum Konferencji Episkopatu Tanzanii szukamy rozwiązania tych problemów. Biskupi zauważyli, że ważną rolą naszej posługi jest uświadamianie dzieci i młodzieży. Chodzi o przekazanie wiedzy na temat islamu i zagrożeń, które ze sobą niesie. Zachęcamy także wiernych, żeby rodziny się rozrastały. Wtedy będziemy większością. Europejski model rodziny preferuje jedno lub dwoje dzieci. A w islamie najczęściej mamy do czynienia z rodzinami wielodzietnymi. Po jakimś czasie także tutaj może ich być więcej od chrześcijan. Tak więc najważniejsze jest uświadamianie dzieci i młodzieży oraz promowanie odpowiedniego modelu rodziny.

    Kiedy Ksiądz patrzy na rozrastanie się wyznawców islamu w Europie, jakie pojawiają się myśli?

    – Zauważyłem ten proces we Włoszech i Niemczech. Wyznawcy islamu mają większą wolność od chrześcijan mieszkających w państwach, gdzie muzułmanie są większością. Chrześcijanie nie mają tam takiej wolności wyznawania wiary, praktyk religijnych i wypowiadania swoich poglądów. Zauważyłem także, że Europejczycy nie są świadomi tego niebezpieczeństwa. Wielu chrześcijan w Europie nie modli się, nie praktykuje. Jest także wiele odejść od Kościoła i walki z Kościołem. Generalizuje się i nagłaśnia błędy pojedynczych księży. We Włoszech protestowano także przeciw obecności krzyża w szkole. W obronie wiary nie ma, niestety, jedności. Przez tego typu zachowania islam rośnie w siłę. Kontynent europejski był chrześcijański. Zapomniał jednak o pierwotnych wartościach, dlatego staje się po części kontynentem islamskim.

    Jakie jest rozwiązanie tego problemu?

    – Trzeba wrócić do korzeni chrześcijaństwa przez nauczanie dzieci i młodzieży. Często powtarzam rodzicom w mojej diecezji, żeby przyprowadzali dzieci do kościoła, mimo że mogą hałasować w czasie liturgii. Mnie to nie przeszkadza. A najmłodsi formują się we wspólnocie.

    A jaka jest sytuacja powołaniowa w Tanzanii?

    – To zależy od miejsca. W niektórych częściach Tanzanii jest dużo powołań, w innych mniej. W naszej diecezji jest obecnie 21 kleryków. Dlatego potrzebujemy pomocy księży z innych krajów.

    Jest bardzo dużo pracy. Jeden z naszych kapłanów posługuje w 30 kościołach. Celem mojej wizyty w Polsce jest także zachęcenie do pracy duszpasterskiej w mojej diecezji. W tej chwili nie ma u nas żadnego misjonarza. Trzeba pamiętać, że chrześcijaństwo zakorzeniło się w Tanzanii w XIX wieku. Misjonarze, którzy przybyli do Zanzibaru, rozpowszechnili wiarę w Jezusa w naszym kraju. Byli to zakonnicy ze Zgromadzenia Ducha Świętego. Potem pracowali u nas ojcowie biali i benedyktyni. W tym roku najstarsza parafia w Tanzanii obchodzi 150-lecie. Najstarsza w naszej diecezji ma 116 lat.

    Co jest największą troską pasterza Bundy?

    – Chciałbym, aby była wystarczająca liczba powołań w diecezji. Do tego czasu potrzebujemy jednak misjonarzy do pracy duszpasterskiej. Zauważam, że wielu ludzi pragnie chrześcijaństwa. Jednak nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich. Jest także wielu katolików pozbawionych systematycznej opieki kapłańskiej. Wystarczająca liczba pasterzy powoduje wzrost Kościoła. Jeśli będzie ich za mało, wierni pozostawieni bez opieki mogą opuścić Kościół.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół