• facebook
  • rss
  • Przyszkolne poletka nadziei

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 41/2012

    dodane 11.10.2012 00:15

    Warmińscy wolontariusze. Jedna cebulka nie znaczy wiele. Jednak jeśli trafi w młode ręce, rośnie prawdziwy skarb.

    Jesienną porą zaczyna się sadzenie roślin, które na wiosnę wyrastają z ziemi, ciesząc oczy. Jednak kwiaty zakwitające na wiosnę mogą także służyć wyższym celom. W całej Polsce szkolne koła Caritas rozpoczynają akcję, która angażuje wielu młodych ludzi w pomoc osobom potrzebującym.

    Być aniołem

    – Inicjatywa Pola Nadziei zagościła w Hospicjum Domowym Caritas w Olsztynie w roku 2004 i dziś jest stałym punktem naszej działalności. Jesienią i wiosną młodzież z SKC w ramach wolontariatu wspiera tę akcję w różnoraki sposób. Organizowane są kiermasze, wystawy, konkursy. Jednym z elementów kampanii żonkilowej są zbiórki na rzecz hospicjum. Każdego roku z uzyskanych w ten sposób pieniędzy kupujemy różnego rodzaju sprzęt specjalistyczny, pokrywamy koszty rehabilitacji, spełniamy marzenia dzieci i wspieramy rodziny – mówi Anna Bałazy, pracownica hospicjum. Mechanizm jest prosty. Dzieci i młodzież otrzymały w tym roku około 2000 sadzonek żonkili, które sadzą w swoich miejscowościach. Na wiosnę organizuje się rozprowadzanie kwiatów. Przy tej okazji można złożyć ofiarę na hospicyjne cele. Rozpoczęcie przedsięwzięcia odbyło się w olsztyńskim hospicjum. Zjechali się członkowie SKC z całej archidiecezji. – Na początku była Msza św. Wszystko pięknie się wpisało we wspomnienie Aniołów Stróżów. Mówiłem w czasie dialogowanej homilii o aniołach. Zastanawialiśmy się nad tym, kim są te istoty. Dzieci mówiły, że anioły strzegą ludzi i pomagają im. Przez naszą akcję wpisujemy się w funkcje, które one wypełniają – niesienie nadziei. Skutkiem naszej działalności jest odkrycie, że pomaganie potrzebującym czyni nas lepszymi. Przez takie akcje pokazujemy, że hospicjum to także życie, nie tylko śmierć – mówi ks. Paweł Zięba, dyrektor Caritas Archidiecezji Warmińskiej. Organizatorom chodzi również o edukację młodego pokolenia. Nie tylko sukces jest wpisany w życie człowieka. Trzeba pamiętać, że zdarzają się chwile załamania, cierpienia i wtedy potrzebna jest pomocna dłoń. Żonkile przypominają o nadziei i jej wartości w naszym życiu.

    Szkoły z duszą

    Pobyt dzieci i młodzieży w olszyńskim hospicjum miał bogaty program. Były Msza św., koncert, forum dyskusyjne, sadzenie sadzonek żonkili i biesiadowanie. – Nasza placówka bardzo aktywnie współpracuje z Caritas. Przede wszystkim weźmiemy dziś sadzonki żonkili i zasadzimy je przy szkole. Później wiosną sprzedamy kwiaty i zbierzemy pieniądze, które przekażemy na cele hospicjum. Nasza młodzież angażuje się ponadto we wszystkie akcje przeprowadzane w supermarketach, gdzie zbieramy pieniądze do puszek na cele charytatywne. Młodzi ludzie bardzo chętnie biorą udział w tych przedsięwzięciach. Zawsze zgłaszają się tłumy chętnych. W ubiegłym roku do SKC należały 132 osoby – mówi Iwona Januszak z Gimnazjum nr 3 i XI LO w Olsztynie. Oczywiście, aktywność wolontariuszy zauważalna jest także poza Olsztynem. W archidiecezji warmińskiej istnieje kilkadziesiąt SKC. – Nasza szkoła istnieje od 4 lat, a już mamy liczną 30-osobową grupę wolontariuszy. Dzieci chcą pomagać – mówi z dumą Janina Krzyżanowska, katechetka ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Ornecie. Również w Butrynach dzieci i młodzież odpowiedziały na apel o pomoc charytatywną. – Ta akcja zaczyna się, jak co roku, w Olsztynie, ale przenosimy tego ducha inauguracyjnego do naszej szkoły. W tym roku, w najbliższy piątek, będziemy obsadzać kolejny klomb tzw. Przyszkolnego Poletka Nadziei. Mamy już kilka takich grządek. W ciągu roku doglądamy je i czekamy na żniwa. W naszym środowisku sprzedajemy te żonkile, aby wesprzeć hospicjum. Prowadzimy też zbiórki pieniężne w sklepach Alfa i Real – wyjaśnia Krzysztof Gajewski. Często narzeka się na dzisiejszą młodzież. Jednak wystarczy się wsłuchać w to, co młodzi mają do powiedzenia, a okazuje się, że są bardzo wrażliwi i chętni do niesienia pomocy. – Zaangażowałam się w działalność SKC na początku zeszłego roku. Wcześniej nie wiedziałam, na czym to polega. Kojarzyłam Caritas jedynie ze zbiórkami pieniędzy na rzecz ludzi potrzebujących. Pomyślałam jednak, że warto spróbować. Razem z koleżanką wstąpiłam do grona wolontariuszy i bardzo się nam to spodobało. Mam satysfakcję z tego, że pomagając innym ludziom, możemy im dać cząstkę dobrego życia. Uśmiech na ich twarzach sprawia, że jesteśmy sami bardziej szczęśliwi. Poza tym, pomagając innym, stajemy się lepszymi ludźmi. Niektórzy są obojętni na cierpienie, inni angażują się w pomoc potrzebującym. W naszej klasie 8 osób jest w SKC – mówi Julia Bojaruniec. Młodzi swoją postawą mobilizują rówieśników i dają przykład wrażliwości społecznej. – Za namową koleżanek zostałam wolontariuszką. Brałam udział w zbiórkach żywności. Nieraz nas krytykują, ale ja na to nie zwracam uwagi – mówi Karolina Albrechtczyńska.

    Zwyciężyć samotność

    Interesujące było stworzone przez organizatorów forum dyskusyjne. W kilku tematach wypowiadały się osoby starsze, a każdy z obecnych mógł zadać pytanie lub podzielić się swoimi przemyśleniami. – Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z hospicjum, bardzo się bałam. Poczułam lęk, a nawet przerażenie. Pomyślałam, że chyba tam już więcej nie pójdę. Nie dam rady. Jednak w czasie kolejnych wizyt okazało się, że są to bardzo dobre spotkania z ludźmi, którym dawałam nadzieję, miłość i radość. Jestem nauczycielką i sama na tym skorzystałam, gdyż doświadczyłam wiele dobra w tym czasie. Nie bójmy się hospicjum i idźmy tam z miłością – mówiła jedna z wypowiadających się osób. Tak to już jest, że najwięcej lęku jest w człowieku przed nieznanym. – Póki nie poznamy, lęk będzie nam towarzyszył. Dlatego trzeba go oswoić. Trzeba zobaczyć, że w hospicjum są normalni ludzie, którzy żyją wśród nas, a zderzyli się z chorobą i niepomyślnym rokowaniem – wyjaśniła Anna Bałazy. Zakres doświadczeń wolontariuszy z SKC jest szeroki i obejmuje także ludzi młodych. Są bowiem sytuacje w życiu młodzieży, które łączą się z cierpieniem. Temat ten pojęła jedna z olsztyńskich nauczycielek. – Jesteśmy z gimnazjum integracyjnego. Spotykamy się z chorobą na co dzień. Może nawet nam to spowszedniało, niestety. Są wśród nas tacy, którzy dostrzegają chorą osobę i chcą jej pomóc. Nie musi to być bardzo ciężka choroba. Nieraz po ludziach nie widać cierpienia. Wśród młodych są przecież chorzy na odosobnienie, samotność. I jest ważne, abyśmy pamiętali także o tych, którzy odstają. Nie uśmiechają się, stoją z boku. Przeżyliśmy ostatnio na Nagórkach dramat. Młody chłopak wyskoczył z okna. Myślę, że wynikało to z samotności. Nie możemy na to pozwalać. Dlatego mamy apel, aby nie zapominać o tych stojących z boku w szkole. Nieraz wystarczy zapytać: „Co słychać?”. Tylko tyle, a już rodzi się zainteresowanie – mówiła Agnieszka Kostka. Obserwacje olsztyńskiej nauczycielki potwierdziły wypowiedzi młodych. Poszli oni w swoich wypowiedziach jeszcze dalej. Okazuje się bowiem, że działanie na rzecz innych może pomóc samemu wolontariuszowi. – Wtedy widzimy, że jesteśmy potrzebni. A dzieje się to, gdy wywołujemy uśmiech na czyjejś twarzy. Przy okazji uczymy się, jak pomagać bliźniemu – wyznała jedna z uczestniczek dyskusji. Tematów pojawiło się jeszcze wiele. Owocem dyskusji była jednak przede wszystkim refleksja nad podstawowymi zagadnieniami, które dotyczą wrażliwości na ludzkie cierpienie. Na zakończenie spotkania młodzi – razem z ks. Pawłem i opiekunami – zasadzili przy hospicyjnym budynku cebulki żonkili. – Popatrz, taka mała, a tyle dobra zrobi za kilka miesięcy! – szepce koleżance uśmiechnięta dziewczyna. Teraz, z torbami pełnymi cebulek, dzieci i młodzież zajmą się obsadzaniem przyszkolnych poletek. Kiedy się patrzy na zaangażowanie tylu młodych osób, nie tylko myśli się z nadzieją o przyszłości, ale doświadcza się prawdziwej nadziei.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół