• facebook
  • rss
  • Nie płaczcie nade mną

    dodane 15.11.2012 00:00

    Stał się męczennikiem w czasach, gdy niemiecki narodowy socjalizm niszczył ludzką godność i z nienawiścią zabijał wszystkich, którzy odważyli się zachować i okazać prawdziwą miłość bliźniego.

    Alfons Żurawski urodził się 17 grudnia 1914 r. we wsi Kajny koło Jonkowa. Jego ojciec, działacz ruchu polskiego na Warmii, po śmierci pierwszej żony Joanny z domu Kulik, z którą miał czwórkę dzieci, ożenił się z Anną Ziemską. Alfons uczęszczał do szkoły w Bydgoszczy, by później kontynuować naukę w gimnazjum w Reszlu, gdzie w 1935 r. uzyskał maturę.

    Rozpoczął studia filologiczne na Uniwersytecie we Wrocławiu, jednak po kilku miesiącach zmienił kierunek zainteresowań i podjął studia na kierunku chemia. Od stycznia 1936 r. do 1939 r. kontynuował naukę w Królewcu. Zarówno we Wrocławiu, jak i w Królewcu mieszkał w Polskiej Bursie Akademickiej i działał w Związku Akademików Polaków w Niemczech. W czerwcu 1937 r. wstąpił do Związku Polaków w Niemczech. Brał czynny udział w polskim ruchu kulturalnym i młodzieżowym. Od 1 października 1935 r. do 1 października 1937 r. Alfons Żurawski odbył obowiązkową służbę wojskową w Olsztynie, w wojskach pancernych. 15 sierpnia 1939 r. został ponownie powołany do wojska. Po zajęciu Polski przez armię niemiecką, jako rezerwista musiał odbyć w 1940 r. szkolenie wojskowe w Królewcu, które zakończył w stopniu podporucznika. Już wtedy śledziło go gestapo, gdyż był członkiem różnych organizacji polskich. Wiosną 1940 r. Alfons Żurawski przyjechał na urlop do rodzinnej miejscowości Kajny. Tu spotykał się z przebywającymi na przymusowych robotach polskimi jeńcami wojennymi. Po powrocie do Królewca został aresztowany i uwięziony pod zarzutem zdrady państwa niemieckiego. Na wiosnę 1942 r. przewieziono go do Berlina.

    Ostatnie zdjęcie

    Krewna Alfonsa Żurawskiego w relacji dotyczącej przyczyn aresztowania sługi Bożego stwierdziła, że w ich rodzinnym domu spotykali się po pracy polscy jeńcy. „Byli zawsze serdecznie przyjmowani, otrzymywali posiłek, rozmawiano po polsku i śpiewano polskie piosenki. Przy okazji tych spotkań przebywający na urlopie Alfons Żurawski, będący podoficerem Wehrmachtu, wiedząc, że kontakt z jeńcami wojennymi był surowo zabroniony, rozmawiał z nimi i dodawał im odwagi, by nie stracili nadziei, gdyż wojna wnet się skończy i będą mogli wrócić do swoich rodzin. Te wypowiedzi ktoś zadenuncjował władzom nazistowskim” – wspominała. Siostra Żurawskiego opowiadała: „W naszej wiosce byli polscy jeńcy, mój brat był na urlopie. Polacy prosili go, by ich sfotografował, gdyż chcieli wysłać do swoich rodzin zdjęcia. Naturalnie brat to zrobił. Akurat to wydarzenie obserwował miejscowy dowódca nazistów”. Po powrocie do jednostki Żurawski został aresztowany pod zarzutem sprzyjania wrogowi. Ponieważ nie posiadano poważniejszych zarzutów, oskarżono go o dostarczanie aprowizacji przeznaczonej dla Wehrmachtu głodującym jeńcom wojennym. 29 sierpnia 1942 r. IV Senat Sądu Wojennego Rzeszy pod kierownictwem radcy sądu wojennego Ernsta Kantera skazał 28-letniego Alfonsa Żurawskiego na karę śmierci przez ścięcie gilotyną za rzekomą zdradę ojczyzny. Wyrok wykonano 6 października 1942 r. w więzieniu karnym Brandenburg-Görden nad rzeką Havel. Ciało sługi Bożego spalono, a urnę z jego prochami pochowano na terenie więzienia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół