• facebook
  • rss
  • Trzeba być sobą

    Ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 47/2012

    dodane 22.11.2012 00:15

    To była gratka. Do Olsztyna przyjechał szkoleniowiec polskiej drużyny. Każdy chciał zadać pytanie.

    Wbudynku przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie po meczu Polska–Urugwaj drugi trener polskiej reprezentacji w piłce nożnej Marek Wleciałowski spotkał się z młodzieżą. – Jestem przekonany, że wielu spośród was było na meczu i żywiołowo nam kibicowaliście. Dlatego bardzo się cieszę, iż mogę tutaj być – powiedział na rozpoczęcie gość. Spotkanie zorganizował Katolicki Zespół Edukacyjny im. Świętej Rodziny w Olsztynie.

    Od podwórka do reprezentacji

    Interesująca jest kariera piłkarska i trenerska Wleciałowskiego. Rozpoczęła się oczywiście od kopania piłki na podwórku, wraz z kolegami. – Nie było wtedy takich boisk i możliwości jak dziś. Jednak to, co było w moim życiu zawsze obecne, można nazwać pasją – mówi trener. Na swoim koncie ma pobyt w różnych klubach. W pewnym momencie zadał sobie pytanie: „Co dalej?”. Przecież piłkarzem nie można być całe życie. Okazało się, iż życie samo pisało scenariusz. Dostał zaproszenie do Górnika Zabrze, gdzie został drugim trenerem. Potem przyszła praca w Ruchu Chorzów, i to w roli pierwszego trenera. Wśród współpracy z kilkoma kolejnymi klubami największą satysfakcję sprawiło mu osiągnięcie tytułu Mistrza Polski z drużyną Śląska Wrocław. – Ważne jest zbieranie doświadczeń. Każde z nich, dobre i złe, jest ważne w dalszej perspektywie. Może nam się nieraz wydawać, że spotkało nas coś złego, ale po jakim czasie pojawiają się dobre owoce – mówi Wleciałowski. W tym roku został powołany do pracy w reprezentacji Polski jako drugi trener. – Było to dla mnie wielki wyróżnienie. Jest to funkcja bardzo odpowiedzialna. Nigdy nie myślałem, że zajmę tak prestiżowe stanowisko. Moja praca polega na obserwacji, analizach. Podpowiadam także pierwszemu trenerowi w kwestii wyboru piłkarzy. Związane jest to oczywiście z podróżami, gdyż należy mieć kontakt z zawodnikami i trenerami – wyjaśnia polski szkoleniowiec.

    Pensja trenera

    Na spotkaniu z Markiem Wleciałowskim młodzi mieli okazję zadawać pytania. Andrzej Nakielski, olsztyński trener, zapytał między innymi o rodzinę gościa. – Dla mnie jest to centralny punkt mojego życia. Jestem przekonany, że jeśli sprawy rodzinne są poukładane, wtedy ja jako mężczyzna, trener się rozwijam. Mam zaplecze spokoju, gdzie zawsze mogę wrócić. Bardzo się cieszę, że z moją żoną Beatą jesteśmy sobie coraz bliżsi. Cieszę się także, iż dwóch moich najstarszych synów gra w piłkę, a moja córka realizuje talenty muzyczne. Radość przynoszą mi także dwaj najmłodsi synowie – mówi trener. Pytano również o zarobki szkoleniowca.

    –Mogę powiedzieć, że jest to bardzo dobrze płatna praca. Mogę ze swojej pensji utrzymać rodzinę, możemy pojechać na wakacje. Jest to gwarancja godnego życia. Były czasy, gdy nie miałem pracy – i wtedy było to stresujące – wyjaśnił Marek Wleciałowski. Uczestnicy spotkania zainteresowani byli także tym, jak trener radzi sobie z presją. Przecież kibice, dziennikarze i wiele innych osób mają bardzo konkretne oczekiwania od polskiej reprezentacji. – Każdy w życiu spotyka się z różnego rodzaju presją. Jedną z nich jest presja otoczenia. Każdy zawodnik chce grać, a miejsc w drużynie jest tylko jedenaście. Każdy kibic ma swoją koncepcję gry i to wyraża. Jestem przekonany, że najważniejszą kwestią jest dotarcie do siebie i bycie sobą. Wtedy nie boję się tego, co jest na zewnątrz. Nie martwię się, że inni mówią różne rzeczy. Trzeba być oczywiście otwartym. Muszę sam być przekonany o tym, czego chcę. Muszę być także skoncentrowany na pracy. To tak samo jak w przypadku ucznia. Jeśli uczeń nie jest skupiony na swoich obowiązkach, to one go po jakimś czasie przytłoczą. Jeśli się na nich skoncentruje, wtedy także z innymi sprawami sobie poradzi – mówił selekcjoner.

    Ach, ten Urugwaj

    Pytań było mnóstwo, a czasu mało. Okazało się, że Marek Wleciałowski kibicuje drużynie Barcelony, co wywołało burzę oklasków. Lubi także przyjeżdżać na Mazury i podziwia piękno tutejszej przyrody. Jeden z uczniów spytał o nieobecność Artura Boruca w reprezentacji Polski. Trener obserwuje formę bramkarza i jeśli tylko będzie ona na odpowiednim poziomie, można będzie rozważać jego powołanie do drużyny. Szkoła dostała w prezencie koszulkę biało-czerwonych z autografami wszystkich piłkarzy. Spotkanie z trenerem polskiej reprezentacji miało charakter nie tylko informacyjny, ale także, dzięki słowom o wartości rodziny, współzawodnictwa, pasji i pracy nad sobą, wniosło wiele w formację zgromadzonej młodzieży. Pośród wielu pytań zadano między innymi to: „Dlaczego przegraliśmy z Urugwajem?”. Wleciałowski przyznał, że forma zawodników nie była na odpowiednim poziomie. Jednak trzeba przeanalizować cały mecz i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Będziemy trzymać kciuki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół