• facebook
  • rss
  • Buty dla aniołka

    Ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 02/2013

    dodane 10.01.2013 00:00

    Akcja była anonimowa, ale przyniosła radość konkretnym osobom. Dzięki hojności parafian kilkanaście rodzin przeżyło wyjątkowe święta.

    Wparafii pw. Miłosierdzia Bożego w Olsztynie działa prężnie Parafialny Oddział Caritas, który rozdaje żywność i odzież potrzebującym, ale także organizuje świąteczne akcje na rzecz najmłodszych. Przed Bożym Narodzeniem zainicjowano akcję „Aniołek”. Na samym początku pojawiły się obawy, czy ludzie odpowiedzą na apel. Jednak to, co się wydarzyło, przerosło oczekiwania organizatorów.

    Anonimowe potrzeby

    – Opiekunem POC w naszej parafii jest ks. kan. Józef Romanowski. Jedna z nas jest natomiast zawsze odpowiedzialna za pomoc przy pracach zespołu. Wcześniej była to s. Aleksandra, teraz ja. Jest grupa osób, które wydają żywność i odzież. Moja rola polega na współorganizowaniu różnych akcji – mówi s. Monika Siemionko, terezjanka. W jednym z numerów „Posłańca Warmińskiego” panie z Caritas wyczytały, że ktoś dostał nagrodę za akcję „Aniołek”. Pomyślały, żeby zrobić coś podobnego w swojej parafii. Bożena Sobierajska wyjaśniła innym, że chodzi o anonimowe dary dla potrzebujących. Wiesza się aniołka z listą potrzebnych rzeczy, a ludzie w kościele biorą karteczki z zapotrzebowaniem i dostarczają towar przed świętami. Każdy aniołek ma numer. Generalnie nikt z parafian nie wie, jaka rodzina lub osoba kryje się za danym numerem. W parafii Miłosierdzia Bożego w Olsztynie do każdego aniołka przyczepiono kopertę, w której znajdowały się karteczki z zapotrzebowaniem. – Miałam rozeznanie ze szkoły i z innych kontaktów na temat rodzin potrzebujących. Odwiedziłam kilkanaście wybranych i zaproponowałam pomoc w ramach naszej akcji. Rodziny stworzyły listy najpotrzebniejszych rzeczy. Na przykład kurtka lub buty o określonym rozmiarze – wyjaśnia s. Monika. Od pierwszej niedzieli Adwentu aniołki zawisły na choince w kościele. Każdy mógł wybrać tyle kartek i z tylu aniołków, z ilu chciał – opowiada s. Monika.

    Obfitość darów

    Okazało się, że odzew był bardzo duży. Ludzie przynosili nie tylko rzeczy zamówione, ale dodawali słodycze i inne produkty. Ktoś przyniósł inhalator dla dziecka, inny łóżeczko. Siostra po pierwszej niedzieli dowiesiła następne aniołki, gdyż wcześniej powieszone były już puste. Aniołków było ostatecznie 19. W tym roku paczki dostały wybrane rodziny. Za rok akcja obejmie następne. – Ludzie się bardzo zaangażowali. Byłam świadkiem pewnej rozmowy. Jedna pani mówi do drugiej; „Wiesz co, miałam sobie buty kupić, ale zobaczyłam tego aniołka i pomyślałam, że dzieci są bardziej potrzebujące. Poszłam do sklepu, kupiłam kurtkę i spodnie jakiemuś dziecku. Buty jeszcze mam. Niosę te rzeczy i jestem szczęśliwa” – wspomina z uśmiechem s. Siemionko. Potem trzeba było jeszcze rozwieźć dary do rodzin. Siostra postanowiła to zrobić sama, aby zachować anonimowość odbiorców. W akcję zaangażowane były osoby należące do Parafialnego Oddziału Caritas. Przy odbiorze darów siostra zachęcała rodziny do modlitwy za ofiarodawców i prosiła o napisanie podziękowania. Oto jedno z nich: „Ja, Aniołek z całego mojego dziecięcego serca dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że otrzymałam tyle wspaniałych rzeczy. Mam 4 rodzeństwa i rodziców nie stać na zakupienie tak wspaniałych rzeczy: butów, kurtek, czapek, rękawiczek i wielu innych przedmiotów, a nawet słodyczy, które również znajdowały się w tych paczkach. Dzięki wam, tak wspaniałym ludziom o tak wielkim sercu, będziemy mieli wspaniałe święta, radosne i kolorowe jak nigdy wcześniej. Z całą rodziną modlimy się za was i tym tylko możemy wyrazić naszą ogromną wdzięczność”. Inicjatyw Parafialnego Oddziału Caritas jest więcej. Jedną z nich było świąteczne spotkanie dla osób starszych i samotnych. Roznosząc opłatki po domach, siostry miały okazję spotkać tych ludzi i postanowiły sprawić im radość, zapraszając na wspólne spotkanie opłatkowe. – Osoby te najczęściej mają rodziny. Gdzieś tam jest córka albo syn. Ale na co dzień są same. Często było tak, że starsi ludzie mówili podczas roznoszenia opłatków: „Niech siostrzyczka wejdzie chociaż na chwileczkę” – mówi olsztyńska katechetka. Zorganizowano także jarmark świąteczny, z którego dochód przeznaczony został na obiady dla dzieci. W tym roku planowane są także wakacje dla najmłodszych z pa- rafii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół