• facebook
  • rss
  • Dla ciebie, tatku

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 03/2013

    dodane 17.01.2013 00:00

    Chór „Konsonans”. Kiedy zmarł Kazimierz, myśleli, że wszystko się rozpadnie. Jednak stało się inaczej – wzmocnili się i rozwinęli.

    W książce Augustyna Steffena z 1931 roku „Zbiór polskich pieśni ludowych z Warmji” można znaleźć następujący tekst: „Niech Bóg zachowo To Tómaszkowo, Znane z gliny, jek z pecyny, Być tam nie zdrowo, Gdy roztopy, aż klnó chłopy, Każdy sia chowo”. Znana z gliniastych i błotnych dróg podolsztyńska wieś charakteryzowała się jednak zawsze szczególną aktywnością społeczną mieszkańców. To tu działał Jan Boenigk, walcząc o polską szkołę. Jego nazwiskiem nazwana jest w Olsztynie jedna z głównych ulic. Z Tomaszkowa pochodzi także regionalny historyk Paweł Turowski. Dziś we wsi mieszka dwóch starszych autochtonów. Wielu wyjechało w latach 70. ub. wieku do Niemiec, a ci, którzy pozostali, stali się powoli mniejszością wśród napływowej ludności.

    Warmia to jednak także teraźniejszość. Nowo osiedleni mieszkańcy Tomaszkowa podejmują wiele inicjatyw, które służą rozwojowi lokalnej kultury i pielęgnacji dawnych zwyczajów. Jedną z nich było założenie chóru „Konsonans”.

    Spotkanie przy pianinie

    – Po jednej z Pasterek w parafialnym kościele w Dorotowie zauważyliśmy, że oprawa muzyczna jest dość skromna. Pomyślałam sobie, żeby na następny rok zebrać się i zaśpiewać kilka kolęd. Chcieliśmy urozmaicić i ocieplić tę uroczystość. Podzieliłam się tym z Olą Bakun, która śpiewała w chórze „Medici pro musica” – mówi Urszula Dobrzańska, mieszkanka tomaszkowskiego osiedla Wulpinek. Pomysł zyskał zwolenników i od razu zaangażował się w jego realizację Bogdan Kula, który do dziś jest jednym z filarów chóru. Trzeba było, oczywiście, znaleźć dyrygenta, osobę o odpowiednich kwalifikacjach. Na osiedlu mieszkał Kazimierz Arciszewski, muzyk z wykształcenia. Przez wiele lat był zaangażowany w prowadzenie renomowanego chóru „Collegium Musicum”. Zresztą cała rodzina Arciszewskich jest uzdolniona muzycznie – córki, syn i żona śpiewają i grają na instrumentach. Emilia i Małgorzata kończą szkoły muzyczne. – Zaaranżowaliśmy spotkanie u Oli, bo ma pianino. Bogdan Kula znał wcześniej Kazika i zaprosił go. Przyszły osoby zainteresowane pomysłem. Najbardziej podchwycił całą ideę Kazio Arciszewski. Wziął wszystko w swoje ręce. Atmosfera wokół pomysłu założenia chóru była bardzo dobra. Wiele osób zapaliło się do działania – mówi Ula. Tomaszkowski muzyk przygotował repertuar i zaczęły się próby. Pierwszy występ miał się odbyć w parafialnym kościele w drugi dzień świąt. Były trema i zdenerwowanie, gdyż chór składał się z amatorów. W przygotowaniu koncertu pomogły żona Kazimierza Anna i córki, które przygotowały przepiękne solówki. Chór nazwano „Konsonans”, co oznacza współ- brzmienie. Chodziło oczywiście nie tylko o współbrzmienie dźwięków, ale także integrację ludzi. Do współpracy zaproszono także mieszkańców okolicznych miejscowości – Kręska, Majd, Dorotowa, Sząbruka. Przyłączyły się osoby z Olsztyna. Wśród członków chóru są lekarze, biznesmeni, biolog, poloniści i reprezentanci wielu innych zawodów.

    Pieśń na pożegnanie

    W przygotowania do pierwszego występu zaangażowali się również członkowie rodzin chórzystów. Działo się to w roku 2009. – Koncert był wynikiem współpracy ze scholą parafialną pod kierownictwem Magdy Olender oraz z osobami grającymi na instrumentach. Między innymi Piotr Bakun grał na klarnecie, a Bogdan Kula na gitarze. W chórze śpiewało wtedy 20 osób. Kościół był wypełniony po brzegi, przyjechały także nasze rodziny. Zostaliśmy ciepło przyjęci przez publiczność – mówi Ula Dobrzańska. Pierwszy występ ośmielił dyrygenta i śpiewaków. Koncert został nagrany i tak powstała pierwsza płyta „Kolędy – z narodzenia Pana”. Z czasem chór się rozwinął i dawał koncerty w kościołach w Bartągu, Stawigudzie, Olsztynie. Przygotowano również repertuar na Warmiński Przegląd Chórów i Zespołów Śpiewaczych „Kurlantka”. Występy „Konsonansu” towarzyszyły także Regatom o Błękitną Wstęgę Jeziora Wulpińskiego. W roku 2012 odbył się koncert w ramach spotkania dawnych uczniów szkół z Kręska, Majd i Dorotowa. Nikt nie przypuszczał, że będzie to ostatni występ pod batutą Kazimierza Arciszewskiego. – Dla wszystkich śmierć Kazika była wielkim szokiem. Po ostatnim koncercie powiedział nam: „Nareszcie słyszę was jako chór”. Miał wiele planów na przyszłość. Chciał wydać między innymi płytę i urozmaicić repertuar. I tak niespodziewanie przyszła śmierć. Było to dla nas straszne – wspomina Ula. Pożegnanie tomaszkowskiego dyrygenta było niezapomnianym przeżyciem, nie tylko ze względu na ból i smutek, ale także z powodu dużej dawki emocji, która wynikała z muzycznej oprawy. Piękne śpiewy mszalne wykonał chór „Collegium Musicum”. Na dziękczynienie „Konsonans” zaśpiewał pieśń o nadziei, którą zmarły przygotował na uroczystości kościelne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół