• facebook
  • rss
  • Święty Benedykt na Warmii

    Ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 09/2013

    dodane 28.02.2013 00:00

    Wśród słuchaczy są młodzi i starsi. Wszyscy jednak w skupieniu słuchają zmęczonego głosu zakonnika, mówi bowiem o sprawach fundamentalnych.

    Wszystko zaczęło się 12 lat temu. Barbara Marszałek prowadziła księgarnię w centrum Olsztyna. W ramach działalności handlowej współpracowała z wydawnictwem z Tyńca. Tak poznała o. Włodzimierza Zatorskiego, który w tamtym czasie był jego dyrektorem. – Ojciec zaczął przyjeżdżać do Olsztyna, i tak wokół tych spotkań zgromadziła się pewna grupa ludzi. Bardzo nam odpowiada ta forma przekazu podstawowych prawd wiary. O. Włodzimierz zanim został benedyktynem, skończył fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Może dlatego ma konkretne myślenie. Krótko, zwięźle i na temat – mówi pani Barbara.

    Grupa nazywa się „Benedictus” i raz w miesiącu gromadzi się na wspólnej modlitwie. Wizyty mnicha z Tyńca są o wiele rzadsze – raz na pół roku. Procedura nie jest taka prosta, gdyż na początku trzeba wysłać prośbę do tynieckiego opata, aby pozwolił swemu współbratu przybyć do Olsztyna. Jednak gdy się zjawia na Warmii, jest „wykorzystany” do granic możliwości.

    Modlitwa o klasztor

    Tak było i tym razem. – Najpierw były rekolekcje w Gietrzwałdzie. Uczestników zjawiło się około 50. Tematem przewodnim było zdanie „Żyć w duchu i prawdzie”. Wysłuchaliśmy czterech długich konferencji. Na zakończenie dnia była jeszcze lectio divina. Potem, po zakończeniu rekolekcji, odbyło się spotkanie otwarte dla wszystkich w Katedralnym Domu Parafialnym im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy olsztyńskiej katedrze. Ojciec był bardzo zmęczony – mówi Barbara Marszałek. Zakonnik z Tyńca spotykał się także indywidualnie z wieloma osobami, które prosiły o rozmowę. Grupa zrzesza ludzi nie tylko z archidiecezji warmińskiej. Przyjeżdżają na przykład chętni z Łodzi i Warszawy. Atrakcyjna jest także metoda, gdyż o. Włodzimierz wsłuchuje się w zainteresowanie słuchaczy i często przygotowuje konferencje zgodnie z zapotrzebowaniem. Odbyło się już około 50 spotkań i za każdym razem było duże zainteresowanie. Podczas wygłaszanej w katedralnej sali prelekcji na stole mówcy paliła się świeca. – Poprzez nasze comiesięczne spotkania staramy się, aby ten płomień wiary nie zgasł. Naszym marzeniem jest także powstanie klasztoru benedyktyńskiego na Warmii i Mazurach. Modlimy się o to. Właściwie świeccy ludzie w tej chwili idą drogą duchowości św. Benedykta. A trzeba pamiętać, że pierwsi męczennicy naszej ziemi – św. Wojciech i św. Brunon z Kwerfurtu – byli uformowani w tej duchowości. Przecież pobierali wykształcenie w klasztorach benedyktyńskich – mówi pani Barbara.

    Siła zaufania

    Spotkanie w Olsztynie zgromadziło kilkadziesiąt osób. Niezwykłe było skupienie, jakie panowało w sali. O. Włodzimierz zmęczonym i monotonnym głosem rozwijał wybrany temat, a ludzie w wielkim skupieniu słuchali. Nie było żadnych słownych fajerwerków i efektownych opowiadań, jedynie głęboka analiza Pisma Świętego. – Próba sprowadzenia relacji ludzkich do pewności jest zabiciem miłości. Jeśli ktoś sprawdza w sposób metodyczny, laboratoryjny, niszczy samą miłość. Ona bowiem istnieje tylko w przestrzeni wolności i zaufania. Siłą jest zaufanie, zawierzenie – mówił do zgromadzonych benedyktyński mnich. Zwrócił także uwagę, iż można to zobaczyć w sferze społecznej. Przecież kupując chleb lub mleko, musimy ufać, że nikt nie dolał tam trucizny. Wiele procesów społecznych opiera się właśnie na zaufaniu. To tylko jedno z wielu zagadnień, które podjął w perspektywie tematu o. Włodzimierz. Trzeba podziwiać osoby trwające w nieustannym procesie duchowego formowania. Olsztyńska grupa nie działa spektakularnie. Jednak, gdy się znajdziemy na jednym z ich spotkań, doświadczamy głębi, która tajemniczo pociąga.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół