• facebook
  • rss
  • Gdzie są Krzyżacy?

    Lech Kryszyłowicz

    |

    Posłaniec Warmiński 27/2013

    dodane 04.07.2013 00:00

    Jest całkiem możliwe, że jesteśmy o krok od wyjaśnienia zagadki: gdzie są pochowani znamienici rycerze polegli pod Grunwaldem. Pomógł w tym georadar z UWM.

    Doktor Bartłomiej Oszczak z Katedry Geodezji Satelitarnej i Nawigacji na Wydziale Geodezji i Gospodarki Przestrzennej UWM w ubiegłym roku badał georadarem wnętrze kościoła pw. Przenajświętszej Trójcy w Stębarku. Dlaczego to robił i co tam znalazł?

    Falami w kościół

    – Katedra Geodezji Satelitarnej i Nawigacji dysponuje georadarem kupionym z programu Rozwój Polski Wschodniej. Myśląc o zastosowaniu go do celów praktycznych, skontaktowałem się z Szymonem Drejem, dyrektorem Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, i zaproponowałem mu wykorzystanie tego urządzenia w badaniach archeologicznych. Propozycję chętnie przyjął i zaproponował zbadanie kościoła w Stębarku – wspomina dr Bartłomiej Oszczak. Georadar to urządzenie, które emituje fale elektromagnetyczne. Wnikają one w grunt, a odbite od przeszkód i załamań jego struktury, powracają. Komputer w georadarze analizuje sygnały i przetwarza je na obraz. Już wiele razy oddał nauce przysługi, na przykład pomógł odnaleźć grób Mikołaja Kopernika. 6 lipca ubiegłego roku dr inż. B. Oszczak wraz z zespołem, w którego skład wchodził mgr inż. Dariusz Tanajewski z Katedry Geodezji Satelitarnej i Nawigacji, Szymon Drej, dyrektor muzeum, Romuald Odoj, zasłużony badacz i poprzedni dyrektor muzeum oraz Sławomir Moćkun, pracownik muzeum, przez kilka godzin przeszukiwał kościół. Szukali grobu rycerzy poległych w bitwie.

    Tajemnica pochówku

    Istnieją dwa opisy bitwy: „Cronica conflictus Wladislai, regis Poloniae, cum cruciferis”, czyli „Kronika konfliktu Władysława Króla Polski z Krzyżakami w roku Pańskim 1410”, i późniejsze Kroniki Jana Długosza, opierające się częściowo na „Kronice konfliktu...”. Z zapisów wynika, że poległych, a zacniejszych rycerzy z obu armii pochowano w najbliższym kościele. Według Długosza, spoczywają oni w kościele w Stębarku. W 1410 r. stał tam bowiem drewniany kościół. W czasie potopu spalili go jednak Tatarzy hetmana Gosiewskiego. Kolejny kościół wybudowano w 1681 r., ale niektóre źródła historyczne podają, że w innym miejscu. Nie wiadomo zatem, czy chodzi o ten sam kościół i o tę samą lokalizację. W 1911 r. podczas rozbudowy kościoła w Stębarku znaleziono jakieś szczątki, ale że to byli budowlańcy, a nie archeolodzy, więc nie zachowały się żadne dokumenty z tego odkrycia. Polacy badali pola grunwaldzkie od końca lat 50. do 1990 r., też z miernym skutkiem. – Teraz mamy nowe metody i zaawansowane technicznie urządzenia. To, że poprzednicy niczego nie znaleźli, nie musi znaczyć, że nic tam nie ma – zaznacza dr Oszczak.

    Naruszone warstwy

    Za pomocą georadaru kompleksowo przebadano więc kościół wzdłuż i w poprzek (nawet między ławkami), sięgając w grunt do głębokości 3 m. Obróbka danych zajęła 3 tygodnie. Ich komputerowa analiza wykazała 5 miejsc, w których struktura gruntu pod kościelną posadzką została nienaturalnie naruszona. – Wykryliśmy wzdłuż jednej bocznej ściany wewnątrz dobudówki pod posadzką odmienne, niejednorodne warstwy, które, jak sądzą dyrektorzy muzeum, mogą być fundamentami pierwotnego kościoła. Zatem teza o tym, że w Stębarku drugi kościół stanął w innym miejscu niż pierwszy raczej jest niesłuszna – przypuszcza dr Oszczak. Ale nie fundamentów przecież zespół badawczy szukał... – W środkowej nawie kościoła, mniej więcej po środku budowli, georadar wykrył naruszenie warstw ziemi, które ma kształt prostokąta o bokach 180 na 160 cm i sięga na 2 m w głąb ziemi. Jest to prawdopodobnie, jak mówią archeolodzy, wkop – dodaje. Romuald Odoj twierdzi, że tuż przed tym miejscem, a więc prawie na środku kościoła, w dawnych wiekach stał ołtarz. Kiedyś ludzie mieli zwyczaj grzebać ważne osobistości pod ołtarzem. Możliwe więc, że ów wkop to grób. Czy tam są ludzkie szczątki? Tego georadar nie pokazuje. Zakłócenia struktury gruntu – owszem.

    Hipoteza do sprawdzenia

    – Nie testowałem urządzenia na cmentarzu, więc nie podejmuję się w ten sposób interpretować otrzymanego obrazu. Dopiero badania archeologiczne we wskazanym przez nas miejscu odpowiedzą na to pytanie – zastrzega się naukowiec. – Jestem bardzo powściągliwy w wysuwaniu hipotez dotyczących tego, co znaleźliśmy. To równie dobrze może być ślad po pracach z 1911 r. Ale, oczywiście, jestem bardzo ciekawy – nie ukrywa. – Codziennie, kiedy przechodzę koło tego kościoła, aż mnie korci, żeby tam chociaż trochę pogrzebać i przekonać się, z czym mamy do czynienia, ale obowiązuje nas procedura – mówi dyrektor Szymon Drej. – Musimy uzyskać zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków, zgodę księdza proboszcza, no i jeszcze zdobyć pieniądze na wykopaliska. Właśnie składamy wniosek do Narodowego Centrum Nauki o grant na przebadanie pól grunwaldzkich – dodaje dyrektor. Pod koniec lipca w okolicach Grunwaldu zaczną się wykopaliska archeologiczne. Inne badania georadarowe pokazały, że coś tam jest.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół