• facebook
  • rss
  • Niebieskie koszulki wychowawców

    lc

    dodane 05.07.2013 11:48

    Świadectwo Lidii Zdzitowieckiej.

    Na mój pierwszy obóz pojechałam w 2006 roku do Poznania. Wspominam z rozrzewnieniem dwa tygodnie, które zmieniły moje postrzeganie wakacji. Do tej pory wyjeżdżałam tylko do babci, kilka kilometrów ode mnie.

    Pamiętam, że czekała nas długa podróż pociągiem ze stacji Gdynia Główna. Było nas kilkoro. Kiedy wysiedliśmy, przeszliśmy z naszymi tobołkami prawie cały Poznań do akademika na ulicy Młyńskiej. Z trzema koleżankami dostałyśmy pokój 4-osobowy. Pierwszy raz mieszkałam z tyloma osobami przez dwa tygodnie. Pamiętam wiele rozmów na różne tematy z koleżankami z gimnazjum. Opiekunką naszej dziesięcioosobowej grupy, w której skład wchodziła diecezja gdańska i bodajże poznańska, była przemiła siostra zakonna. Z niecierpliwością wyczekiwałyśmy każdego dnia zwiedzania, ale chyba najbardziej – spotkań formacyjnych. Poznałam wówczas wiele bardzo interesujących osób, a ten obóz w Poznaniu był wyznacznikiem moich oczekiwań na każde następne wakacje aż do dziś.

    Pamiętam, że jako absolwentka drugiej klasy gimnazjum, z ogromnym szacunkiem patrzyłam na niebieskie koszulki wychowawców. Marzyłam, żeby kiedyś ubrać niebieską koszulkę i pojechać na obóz jako wychowawca. Dwa lata temu zrobiłam taki kurs w Warszawie, a od 2010 roku jeżdżę na obozy jako wolontariusz w biurze obozu. Nie ma jednak nic milszego, niż nostalgiczne spojrzenia na morze żółtych koszulek i wspomnienia, jak to było się częścią tego morza. Ciągle jednak czuję więź ze wszystkimi stypendystami i niesamowitą atmosferę jedności i przynależności. Na obozie w Poznaniu 2006 obchodziliśmy rocznicę protestów roku ’56. Uroczystości, w których uczestniczyłam, wywarły na mnie ogromne wrażenie. Wtedy też mogłam zobaczyć prezydenta RP oraz zainteresować się historią na tyle, że stała się ona moją pasją do dziś. Obozy to wspaniała forma integracji i możliwość spotkania wspaniałych ludzi, co w moim przypadku – zaowocowało długoletnimi przyjaźniami. Sądzę, że gdyby nie obozy organizowane przez FDNT, nie byłoby mnie w tym miejscu, w którym jestem.

    W tym roku będę uczestniczyć w obozie w Olsztynie, jako wolontariusz w Biurze Prasowym, a następnie pojadę na obóz studencki do Wadowic. Obu – już nie mogę się doczekać!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół