• facebook
  • rss
  • Jak głos Pavarottiego

    Krzysztof Kozłowski


    |

    Posłaniec Warmiński 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Świętolipskie Wieczory Muzyczne. 
Mają w sobie jakąś moc. Kiedy ich dźwięki wypełniają świątynię, zdają się również wypełniać każdego, który się w niej znajduje...


    Aby wszyscy mogli to zrozumieć, to powiem, że organy w Świętej Lipce brzmią niczym głos Pavarottiego czy Placido Domingo. To stradivarius wśród organów. Jeśli chodzi o ich wystrój zewnętrzny, są one niczym piękna i czarująca kobieta. Do tego jeszcze są cudownie wkomponowane w całość wystroju bazyliki – opisuje prof. Andrzej Chorosiński, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Świętolipskich Wieczorów Muzycznych.


    Trzy idee


    Instrument stanowiący taką wartość artystyczną jak organy świętolipskie, na które zwrócone są oczy setek tysięcy pielgrzymów przyjeżdżających tu do Matki Bożej Świętolipskiej, dla każdego organisty jest obiektem marzeń. Wiele osób przybywa do Świętej Lipki, żeby je tylko zobaczyć i usłyszeć. – Kiedy po raz pierwszy w 1988 roku, a była to Wielkanoc, przyjechałem do bazyliki, od razu zakochałem się w świętolipskich organach. Mieszkałem wówczas w hotelu w Mrągowie. Znałem ówczesnego dyrektora Mirosława Moczarskiego, któremu wyjawiłem swoje marzenie. A mianowicie, aby te organy zabrzmiały na festiwalu, takim, jakie odbywają się w Oliwie, Fromborku, Kamieniu Pomorskim czy Leżajsku. Ku memu zaskoczeniu już wtedy otrzymałem wstępną, choć niewiążącą odpowiedź dyrektora, że zastanowi się nad zostaniem sponsorem takiego festiwalu – mówi prof. Chorosiński.
Pan Andrzej spotkał się jeszcze z ówczesnym superiorem klasztoru jezuitów w Świętej Lipce o. Edmundem Lenzem SJ i przedstawił mu swój pomysł. – Jego kadencja kończyła się jesienią, a więc ten zasiew musiał poczekać na nowego superiora. Ojciec Tadeusz Pawlicki SJ podjął temat. Tak spotkały się z sobą trzy idee: gotowość sponsoringu, wielka wola propagowania muzyki organowej przez ks. Pawlickiego i moje marzenie o tym, aby Święta Lipka stała się miejscem spotkań miłośników muzyki organowej – mówi. – Kiedy profesor przyszedł do mnie, przyklasnąłem temu pomysłowi, ponieważ uważam, że Kościół, a zwłaszcza zakony, powinien być mecenasem sztuki – dodaje o. Tadeusz Pawlicki SJ.


    Brat w organach


    Wiosną 1989 r. odbyły się pierwsze Świętolipskie Wieczory Muzyczne. Od początku w ich organizację włączył się ówczesny Ludowy Instytut Muzyczny, obecnie Polski Instytut Muzyczny w Łodzi, którego dyrektorem jest Czesław Michałowicz. – Samą nazwę nasze spotkania zawdzięczają o. Pawlickiemu. Nie festiwal, nie forum organowe, tylko wieczory muzyczne. Dziś w każdej części Polski i Europy nazwa ta identyfikowana jest ze Świętą Lipką – podkreśla pan Andrzej.
I choć początki nie były łatwe, chociażby z powodu stanu technicznego organów, z roku na rok coraz więcej miłośników muzyki przyjeżdżało na wieczorne koncerty. – Ciekawostek związanych z wieczorami można wymieniać wiele. Organy są bardzo skomplikowanym mechanizmem, który potrafił w trakcie koncertu czasem zawieść. Ale w pobliżu był zawsze śp. brat Waldemar Strzyżewski SJ, który potrafił w mistrzowski sposób usuwać wszelkie usterki. Zdarzało się nawet, że w trakcie koncertu siedział w organach, czasem wraz ze współpracującym z nim organmistrzem z Braniewa Andrzejem Kowalewskim, i czuwali nad tym, żeby wszystko dobrze zagrało – wspomina prof. Chorosiński.
Właśnie rozpoczął się 25. festiwal. Dotąd odbyło się ponad 200 koncertów. W bazylice można usłyszeć nie tylko dźwięki organów. Partnerują im często występy innych instrumentów, całych orkiestr lub chórów. Nie bez znaczenia dla wieczorów jest fakt, że przed laty uczniem szkoły organistów w Świętej Lipce był Feliks Nowowiejski. Przez wiele lat każdy z wykonawców był zobowiązany do zagrania jednego utworu warmińskiego kompozytora. – Jeśli tyle osób bezinteresownie włącza się w taką inicjatywę, a poza tym ma się błogosławieństwo Świętolipskiej Pani, jest nadzieja, że ta inicjatywa przetrwa co najmniej kolejne 25 lat – podkreśla profesor.


    Wotum wdzięczności


    Przygotowania do jubileuszowych Świętolipskich Wieczorów Muzycznych rozpoczęły się już w grudniu poprzedniego roku. Były spotkania, wymiana pomysłów i wizji, w jaki sposób uczcić rocznicę. – Na początku założono, że w tym roku wystąpią artyści, którzy tu jeszcze nie grali. Ale i ja zostałem poproszony o wzięcie udziału w wieczorach. Stwierdziłem więc, że aby połączyć obie idee, muszę albo przejść operację plastyczną, albo wystąpić w peruce. Operacji plastycznej żaden lekarz nie chciał się podjąć, a peruki w moim rozmiarze nie znalazłem, a chciałem mieć taką, jaką miał Jan Sebastian Bach. Całe szczęście, zmieniła się nieco struktura siwizny. Tym samym jakaś nowość była – żartuje prof. Chorosiński.
Na inauguracyjnym koncercie wystąpił wraz z wnuczką Nastazją, a fragmenty „Renesansowego Psałterza” Karola Wojtyły czytał jego syn Michał. Wraz z nimi zagrał kwintet dęty Filharmonii Narodowej z Warszawy. – Nasze rodzinne wystąpienie było muzycznym wotum dla Świętolipskiej Pani – wyjaśnia pan Andrzej.
Zanim zabrzmiały pierwsze dźwięki tegorocznych jubileuszowych wieczorów, ktoś musiał zadbać nie tylko o oprawę graficzną – ulotki, plakaty, foldery, jubileuszową publikację czy zaproszenia – ale i zdobyć pieniądze na festiwal. Tym dobrym duchem jest katarzynka s. Arkadia Napiórkowska CSC. – Nie lubię rozpowiadać o swojej pracy. Bo to przecież nie o to chodzi. Generalnie pracuję w domu pielgrzyma. Przez cały rok prowadzę świetlicę dla dzieci. Ale jestem również prezesem Fundacji Świętolipskiej, która współdziała z sanktuarium i pomaga w pozyskiwaniu funduszy. Piszę projekty, żeby zdobyć dotacje na renowację klasztoru, ale i na finansowanie wieczorów świętolipskich. Rozwożę plakaty i ulotki. Robię zdjęcia z koncertów i umieszczam na stronie internetowej. Prowadzę księgę pamiątkową, do której wpisują się artyści. Opiekuję się nimi, kiedy są w Świętej Lipce. I jeszcze pracuję w ogrodzie. Mam też kury i króliki – śmieje się s. Arkadia. I wydaje się, że łatwiej by było jej powiedzieć, czym się na co dzień nie zajmuje. A i sam prof. Chorosiński podkreśla, że bez siostry organizacja tego festiwalu byłaby prawie niemożliwa.



    Program


    5 lipca – koncert kameralny: Ausra Motuziene – organy (Litwa), Rasa Juzukonyte – sopran (Litwa), Deividas Staponkus – baryton (Litwa)

    12 lipca – recital organowy: Bernhard Gfrerer – organy (Austria)

    
19 lipca – koncert kameralny: Schola Gregoriana St. Reinoldi (Dortmund), Rafał Sulima – organy (Święta Lipka)

    26 lipca – koncert kameralny: Renata Marzec – wiolonczela (Bydgoszcz), Radosław Marzec – organy (Bydgoszcz).


    2 sierpnia – koncert kameralny: Magdalena Kotarska – sopran (Warszawa), Fabrice Pitrois – organy (Francja)

    
9 sierpnia – recital organowy: Józef Serafin – organy (Warszawa)

    16 sierpnia – koncert debiutów: Andrzej Regiec – trąbka (Mrągowo–Poznań), Mateusz Rzewuski – organy (Łuków–Warszawa), Michał Kopyciński – organy (Lublin–Białystok).

    23 sierpnia – koncert kameralny: Gotlieb Oscar Blarr – organy (Niemcy), Romuald Erenc – gitara klasyczna (Sieradz–Poznań)

    30 sierpnia – koncert finałowy: Chór Parafii Nawiedzenia NMP (Święta Lipka), Chór Kontrapunkt (Ełk), Tomasz Sulima – dyrygent (EŁK), Rafał Sulima – dyrygent.


    Wszystkie koncerty zaczynają się o godz. 20.



    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół