• facebook
  • rss
  • Zabawa i modlitwa

    Ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 31/2013

    dodane 01.08.2013 00:15

    O hojności wiernych, indiańskich podchodach i zabieraniu komórek z ks. prał. Andrzejem Plutą, proboszczem parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka, rozmawia ks. Piotr Sroga

    Ks. Piotr Sroga: Od wielu lat organizuje Ksiądz Prałat wypoczynek letni dla dzieci i młodzieży. Ile osób objętych jest tą akcją?

    Ks. prał. Andrzej Pluta: W tym roku w naszych koloniach bierze udział ok. 350 dzieci. Były lata, gdy było ponad 400. Średnio 400 dzieci korzysta z naszej oferty, nie tylko z naszej parafii – także z innych. W tym roku wielu ludzi prosi o pomoc finansową, choć koszty są bardzo niskie, gdyż nie zarabiamy na tym nic. Wszystko jest po kosztach własnych. Teraz będzie turnus w Stegnie. Rodzice płacą za pobyt w ośrodku. Transport i wszelkie atrakcje pokrywane są z innych źródeł.

    Jak i kiedy zaczął Ksiądz takie kolonie?

    Jako wikariusz w Jezioranach zorganizowałem pierwszy obóz dla ministrantów. Było to 31 lat temu. Drugi obóz przeznaczony był dla młodzieży licealnej z Mrągowa. 50 osób pojechało do Krościenka. Potem zostałem duszpasterzem młodzieży w diecezji warmińskiej i moderatorem Ruchu Światło–Życie i zawsze w wakacje organizowałem coś dla młodych ludzi. Te obozy i kolonie były, oczywiście, połączone z formacją.

    Jak udaje się Księdzu uzyskać dofinansowanie dla tak wielu osób?

    Organizujemy nasze kolonie zgodnie z prawem, spełniając wszystkie wymogi związane z koloniami. Kuratorium jest poinformowane, kadra jest wykwalifikowana, dokumentacja w komplecie. Finanse zaś opierają się także na różnych zbiórkach. W kościele Chrystusa Odkupiciela Człowieka, gdzie jestem proboszczem, mamy skarbonę, gdzie przez 4 miesiące wierni mogą wrzucać datki na ten cel. Istotną pomocą są środki pochodzące z 1 procenta. W ubiegłym roku było to 30 tys. zł.

    Jak Ksiądz przekonał tak dużą liczbę osób do ofiarności?

    Mówimy o tym podczas ogłoszeń duszpasterskich, wystawiamy druk z informacją, iż można przekazać 1 procent na Caritas z dopiskiem „Redemptor”. Potem na podstawie zawartej umowy Caritas Archidiecezji Warmińskiej wypłaca nam te środki. Kolonie przeznaczone są dla wszystkich dzieci. Kto chce, ten jedzie.

    Kto Księdzu pomaga?

    W tym roku bardzo pomagają mi księża wikariusze – ks. Krzysztof i ks. Michał. Odbyły się trzy turnusy w ośrodku Caritas w Rybakach i jeden w Stegnie. 13 sierpnia wyjeżdżam jeszcze na pielgrzymkę autokarową z młodzieżą. 46 osób pojedzie w trasę zagraniczną. Odwiedzimy w ciągu 17 dni między innymi w La Salette, Barcelonę, Saragossę, Madryt, Santiago de Compostela, Lourdes i Fatimę. W ciągu dwóch tygodni wszystkie miejsca zostały wypełnione – tak duże było zainteresowanie. Opłata obejmuje tylko noclegi i posiłki. Transport finansowany jest z pieniędzy zebranych wcześniej. Zrobimy ponad 9 tys. km. Wszystkie sprawy organizacyjne załatwialiśmy bez pośrednictwa, sami. Razem z parafianami znaleźliśmy noclegi, często przez internet. Trzeba także podkreślić, że wychowawcy są wolontariuszami. Nikt nie pobiera pensji. To samo dotyczy lekarza i pielęgniarki. Większość z nich to moi wychowankowie, którzy jeździli kiedyś na kolonie i wycieczki jako uczestnicy. Skończyli odpowiednie kursy i teraz sami się angażują w organizowanie naszych przedsięwzięć. Pomagają także klerycy.

    Mówił Ksiądz o programie formacyjnym, który realizujecie podczas letniego wypoczynku. Na czym konkretnie to polega?

    Na przykład w Stegnie mamy hasło „Świadkowie wiary”. Wykorzystujemy materiały z „Małego Gościa Niedzielnego”. Codziennie prezentujemy innego świadka wiary. Formacji podporządkowany jest także program dnia kolonii. Stałymi elementami są: apel poranny i wieczorny połączony z modlitwą, Msza św. z konferencją, modlitwa Różańcem i oczywiście omówienie wybranych postaci. Na końcu organizujemy sprawdzian wiadomości w formie konkursu.

    Modlitwa jest ważna. A jak z zabawą?

    Dużo jest rozrywki. Na przykład w Rybakach kolonie odbyły się pod hasłem „Indiańska przygoda”. Były stroje indiańskie, budowanie tipi, ognisko indiańskie, podchody. Dużo jest form rekreacyjnych spędzania wolnego czasu. Byliśmy na przykład jeden dzień w parku rozrywki. Są też kąpiele, mecze piłki nożnej, warty nocne, dyskoteki, pogodne wieczory.

    Organizując przez tyle lat kolonie, ma Ksiądz możliwość porównania uczestników z dawnych czasów z obecnymi. Jest jakaś różnica?

    Zmieniło się wiele. Dzieci jeżdżące z nami co roku dobrze funkcjonują na koloniach. Ale te, które znalazły się tu trochę przypadkowo, mają problemy na przykład z codzienną Mszą św. Są to jednak rzadkie przypadki. Zauważam także, iż coraz więcej dzieci nie potrafi się wspólnie bawić. Dopiero po jakimś czasie wciągają się w zabawę. Myślę, że jest to skutek spędzania dużej ilości czasu przed komputerem. U nas nie można używać komórek. Rodzice o tym wiedzą. Jedynie po śniadaniu jest pół godziny na rozmowę przez telefon.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół