Nowy numer 16/2018 Archiwum

Wiara nie zginęła

Pielgrzymka młodzieży. Idą z Ostródy do Lubajn, aby powierzyć rok szkolny św. Stanisławowi Kostce.

Na skrzyżowaniu, tuż obok krzyża, stoi samochód policyjny. Przed nim stoją dwaj księża. Jeden trzyma kropidło, drugi wiaderko z wodą. Coś szepczą do siebie. Kiedy dochodzą do nich pierwsi pielgrzymi niosący krzyż i tablicę, z radością ich witają. – Widzę, że tablica porządna, młodzież również. Witam was w Lubajnach i zapraszam do świątyni na modlitwę – mówi proboszcz ks. Wiesław Kaniuga. – Deszczu nie było, więc nadrobimy to – stwierdza trzymający wiaderko ze święconą wodą ks. Roman Wiśniowiecki. Ks. Wiesław zanurza kropidło, by po chwili wręcz deszczem wody święconej pokropić pątników. Ci śmieją się, pozdrawiają, niektórzy zasłaniają twarze. – Nie chowajcie się! To jest deszcz błogosławieństwa – przekonuje, śmiejąc się, ks. Roman. Po chwili plac przed kościołem się zapełnił. Nic dziwnego, bo na tę pielgrzymkę wyruszyła ponadtysięczna grupa młodzieży z Ostródy, by w dzień wspomnienia św. Stanisława Kostki – patrona dzieci i młodzieży – oddać swoje życie i rozpoczęty rok szkolny pod jego wstawiennictwo.

Był taki zwyczaj

Kościół w Lubajnach pw. św. Benedykta to sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej. Od maja do października w każdy 13. dzień miesiąca, przybywa tu wielu pielgrzymów. Idą pieszo, przyjeżdżają autokarami i samochodami. W wieczornych nabożeństwach uczestniczy wielu wiernych, modlą się z nimi liczni kapłani. – Z tego znane są Lubajny. Ale tu dzieje się znacznie więcej – mówi ks. Wiesław Kaniuga. I przybliża historię corocznych pielgrzymek młodzieży, których początki sięgają lat 90. ubiegłego wieku. Jako pierwsi zebrali grupę młodzieży wikariusze parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Ks. Tomasz Stempkowski przychodził z nimi do sanktuarium w maju, tuż przed maturami, a ks. Jacek Kryszk we wrześniu, w okolicach wspomnienia św. Stanisława Kostki. Młodzież i nauczycieli gościł wówczas ówczesny proboszcz parafii pw. Świętej Faustyny, ks. Władysław Szmul, gdyż Lubajny należały do tej parafii. W 2005 r. Lubajny stały się samodzielną parafią. – W tym okresie te pielgrzymki młodzieży zanikły. Kiedy w 2006 r. zostałem proboszczem, dowiedziałem się, że był tu taki zwyczaj, że młodzież tu przychodziła. Zacząłem na ten temat rozmawiać z dziekanem ks. Romanem Wiśniowieckim. Tak wspólnie zainicjowaliśmy pielgrzymki młodzieży, przy udziale i pomocy dyrektorów szkół, pracowników wydziału oświaty naszego powiatu i całego starostwa – mówi ks. Wiesław. W 2008 r. z Ostródy wyruszyła I Powiatowa Piesza Pielgrzymka Szkół Średnich z Ostródy do Lubajn. W tym roku przyszła już piąta. – Grupę prowadzą nauczyciele i katecheci. Często idą z nimi dyrektorzy. Oczywiście są i księża, i siostry zakonne – dodaje. Podkreśla, że te pielgrzymki wspierają starosta Włodzimierz Brodziuk i wicestarosta Stanisław Brzozowski. Ogromną pomocą jest pani Bożena Janowicz z wydziału oświaty. – Wielkie słowa uznania i podziękowania należą się byłemu wicestaroście Zbigniewowi Połoniewiczowi, który podchwycił tę ideę, pomógł nam. Był cały „za” – mówi ks. Wiesław.

Narodziny dla nieba

Parafia na dzień przed przybyciem młodych przygotowuje się do ich przyjęcia. A jej członkowie zdobią kościół, ustawiają namioty i ławki. Pieką również dziesiątki ciast. Jest kawa i herbata, są napoje. – Wszystko po to, aby młodzi pielgrzymi mieli gdzie usiąść, odpocząć po drodze, żeby mieli co jeść – wyjaśnia proboszcz. Trzy ogromne gary grochówki i dwa bigosu ugotowali uczniowie ze szkoły rolniczej. Przed poczęstunkiem odprawiana jest Msza św. I choć ponad tysiąc osób przyszło do sanktuarium, w kościele są wolne miejsca. Może dlatego, że na zewnątrz stoją ławki i jest rozstawione nagłośnienie. Można usiąść, podczas kazania spokojnie zjeść kanapkę. – Nie ma co się obrażać, że tak jest. To kwestia zdolności pojmowania wiary i religii. To jest młodzież, która się rozwija. To nasi uczniowie i parafianie, a nie święci Stanisławowie Kostkowie. On był tym świętym. Nie oni. Trzeba rozumieć tę rzeczywistość, trzeba mieć cierpliwość. Z kolei my, posługujący młodym, musimy to rozumieć. Zresztą jak każdy włączający się w tę robotę. My to robimy dla dzieła Bożego, nie dla siebie. Ile potrafimy, w obszarze naszych możliwości, robimy dla Pana Boga i razem z Nim. A młodzi? Potrzebują naszego świadectwa. Trzeba tworzyć im możliwości. To przyniesie owoc – mówi ks. Wiśniowiecki. I nie ukrywa, że ta wiara młodych to obraz naszych rodzin i naszego chrześcijaństwa.

Podobało się czy nie?

– Ta pielgrzymka to integracja nauczycieli z uczniami, jak również wspólna modlitwa. Oczywiście nie jest różowo, że wszyscy, którzy tu przyszli, modlą się i są święci, ale sam fakt, że młodzi decydują się na pielgrzymowanie, jest ważny. Bo to nie jest wyjście obowiązkowe, ale wyłącznie dla osób chętnych. Są klasy, z których przyszło do Lubajn po kilkoro uczniów. Wiadomo, są tacy, którzy wierzą, są tacy, którzy się tylko przypatrują, bo nigdy nie byli na takiej pielgrzymce. My przygotowujemy się do niej, mówimy o św. Stanisławie, o tym, jak się zachować. A po pielgrzymce? Mówią o tym, co im się podobało, co nie – mówi Irena Bera, nauczycielka z Zespołu Szkół Rolniczych. A młodzież? Pytana, uśmiecha się, nie chce za bardzo rozmawiać. Jeśli już odpowiada, to bez zbędnych wynurzeń i górnolotnych słów. – Jestem pierwszy raz na tej pielgrzymce. A wrażenia? Bywało lepiej – śmieje się Żaneta. – Atmosfera fajna. Może trochę na początku drogi było nieco sztywno, ale później się rozkręciliśmy. Szłam z myślą, żeby po prostu tu dojść. Myślę, że nic szczególnego – dodaje. – Jestem tu drugi raz. Jest fajnie, bo można porozmawiać ze znajomymi, w inny sposób spędzić czas. A modlitwa zawsze trochę pomaga, żeby ten rok szkolny był trochę lepszy niż poprzedni. Na co dzień o wierze nie rozmawiamy. Tylko na religii – mówi Ewa. – Różnica poglądów jest. W rozmowach często słyszę, że rówieśnicy nie mają zastrzeżeń do Kościoła i Boga, ale do księży. Tym tłumaczą fakt, że nie chodzą do kościoła. Ale czy tak jest? Wątpię. To taka modna wymówka – twierdzi Joanna.

To jest rzeczywistość

Dziś, kiedy media, kreując, a nie opisując otaczający nas świat, ciągle wieszczą upadek wiary i Kościoła, ta pielgrzymka wymyka się ich wizji współczesnego społeczeństwa i Polaków. Bo do Lubajn przyszło ponad tysiąc osób, młodzież i nauczyciele. Pielgrzymkę organizują wspólnie wszystkie szkoły średnie, ich dyrektorzy, pracownicy urzędu powiatowego, księża i katecheci. – Wcześniej robimy spotkania organizacyjne, na które zapraszamy starostę, pracowników urzędu, dyrektorów. Odbywają się one u dziekana ks. Romana Wiśniowieckiego. I ta pielgrzymka właściwie stała się tradycją. Pewnie, napotykamy problemy. Ale bez nich nie powstało jeszcze żadne dobre dzieło. Co najważniejsze, młodzież przychodzi, widzę na ich twarzach uśmiech, a gdy się coś do nich zagada, zawsze otrzymuje się życzliwą odpowiedź. Widać, że nie są tu na siłę pędzeni, że nie idą pod przymusem – mówi ks. Wiesław. Jak podkreśla, na co dzień widzi, że ludzie są związani z Kościołem, a ci, którzy go negują, często po prostu w swoim życiu łamią przykazania: nie mów fałszywego świadectwa, nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj. A nauka Chrystusa ukazuje ich postawę. – To ich ogałaca – wyjaśnia. Dla niego ta pielgrzymka jest wspaniałym świadectwem wiary, kiedy uczniowie i nauczyciele idą za krzyżem, idą do Matki Bożej. – Inni patrzą, choćby jadąc samochodem, i widzą, że wiara nie zginęła, że ludzi żyjących wiarą jest wielu. To jest rzeczywistość, która mnie otacza. Jakże inna od tej, którą opisują nieprzyjazne Kościołowi media – mówi ks. Wiesław.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma