• facebook
  • rss
  • Serce w sutannie

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 40/2013

    dodane 03.10.2013 00:15

    Ludzie mówią, że nie szata zdobi człowieka. Są jednak stroje, które powodują, że inni od razu mają swoje zdanie o noszących je ludziach, choć nic o nich nie wiedzą.

    WWSD MW Hosianum w Olsztynie odbyła się uroczystość inaugurująca kolejny rok formacji warmińskich kapłanów. Każdego roku jest to ważne wydarzenie dla wszystkich alumnów, ale dla trzech roczników – wyjątkowe. Dla pierwszego z wiadomych względów – dopiero zaczyna stawiać kroki na drodze do kapłaństwa, dla piątego, bo zaczyna przygotowania do przyjęcia święceń diakonatu, a alumni trzeciego roku przeżywali obłóczyny czyli przywdzianie po raz pierwszy sutanny.

    Teraz już z górki

    Sutanna bardzo wyraźnie określa alumnów. Mówił o tym przed poświeceniem szat ojciec duchowny ks. Tomasz Pocałujko. Powiedział klerykom, że włożenie sutanny oznacza wszystkie związane z tym przywileje, ale również problemy. Opowiedział, że kiedy był na Woodstocku, na jego widok padało wiele określeń, wśród których „pedofil” wcale nie był tym najgorszym, mimo że ci ludzie kompletnie go nie znali. Sutanna ma być symbolem tego, że ten kto ją nosi, należy do Chrystusa. – Najważniejsze jest to, żeby oprócz włożenia sutanny na ciało, oblec w nią także serce – zaznaczył ks. Pocałujko. Alumn Dawid Hulecki, który po raz pierwszy przywdział strój duchowny, mówi, że jest to bardzo ważne wydarzenie w życiu seminaryjnym. – Jest to dla mnie znak, żebym dalej się rozwijał. Poprzez tę sutannę utożsamiam się ze środowiskiem kapłanów, wyznaję te same wartości i kieruję się ku Chrystusowi, żebym w każdej swojej decyzji, jaką będę podejmował, pamiętał o Chrystusie – mówi kleryk. Jak sam przyznaje, przez dotychczasowe dwa lata w seminarium – jak każdy – miał lepsze i gorsze dni, powołanie dojrzewało, ale zawsze mógł liczyć na pomoc ojca duchownego. – 4 lata przed mną to bardzo dużo, zwłaszcza, że wiem, jak bardzo w ciągu roku się zmieniłem. 4 lata to niby jeszcze bardzo daleko, ale jednocześnie bardzo blisko, w seminarium mówimy, że to już z górki. Czas szybko mija, ale musimy pamiętać, że bez Chrystusa te 4 lata nie będą miały sensu – mówi Dawid Hulecki.

    Annus propedeuticus

    Głównym punktem uroczystej inauguracji roku w Hosianum była Msza św., której przewodniczył abp senior Edmund Piszcz. Poświęcił on przyodzianych w sutanny alumnów, a kandydaci pierwszego roku przed biskupem i wszystkimi zgromadzonymi w kościele seminaryjnym złożyli wyznanie wiary. W homilii abp Piszcz zwrócił uwagę na istotę sumienia, które spełnia trzy role – przed czynem ostrzega, w trakcie czynu jest świadkiem, a po czynie jest surowym sędzią. – Odprawiamy Mszę św. do Ducha Świętego, który jest Duchem prawdy. Żyć w prawdzie to żyć w zgodzie ze swoim sumieniem. Bądźcie ludźmi sumienia, a jednocześnie bądźcie ludźmi prawdy, która jest tożsama z Tym, który powiedział „Ja jestem prawdą” – życzył klerykom apb Piszcz. W tym roku formację na pierwszym roku rozpoczyna 11 alumnów. – Jest to dla nich annus propedeuticus, czyli czas wprowadzający w formację, w zasady chrześcijaństwa. Czas, kiedy alumni pogłębiają swoją wiarę i doświadczają miłości Boga. Doświadczenie religijne jest tu podstawowe – tłumaczy ks. kan. Paweł Rabczyński, rektor WSD Hosianum. – Powoli wchodzimy w rytm seminaryjny. Przyjechali koledzy ze starszych roczników, którzy dużo nam pomagają. Razem będziemy się uczyć i dążyć do kapłaństwa. Na razie nie mam żadnych oczekiwań, samo przyjście do seminarium bowiem jeszcze nic nie oznacza. Teraz jest czas na sprawdzenie siebie i odkrycie, czy to jest właśnie ta droga – mówi Mateusz Pstrongowski, alumn pierwszego roku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół