• facebook
  • rss
  • Idziemy jak do mamy

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:15

    Jubileusz u św. Józefa. Po 17 miesiącach intensywnej pracy 100 lat temu ukończono budowę jednej z ważniejszych olsztyńskich świątyń. Przetrwała zawieruchy wojny i do dziś służy olsztyniakom.

    W kancelarii parafii pw. św. Józefa w Olsztynie w jednej z szaf na dolnej półce leżakują bezcenne historycznie dokumenty. Wśród kronik jest wielka teczka, w której znajduje się projekt kościoła i zszyte karty z licznymi obliczeniami. Rysunki sporządzono ręcznie, podpisy są w języku niemieckim. Przed zbliżającym się jubileuszem ks. Wojciech Łazowski, wieloletni wikariusz tutejszej parafii, podjął się opracowania historii budowy olsztyńskiej świątyni oraz jej dziejów na przestrzeni ostatniego wieku. Przestudiował więc teksty ks. prof. Andrzeja Kopiczki, pracę magisterską Teresy Wychadańczuk „Dzieje kościoła i parafii św. Józefa w Olsztynie do roku 1995” oraz dokumentację parafialną. W ten sposób stworzył syntezę wiadomości, stając się specjalistą w dziedzinie dziejów świątyni i wspólnoty.

    Filia św. Jakuba

    – Rada parafialna wspólnoty św. Jakuba 13 czerwca 1911 roku zdecydowała o budowie trzeciej świątyni w Olsztynie. Przyczyną był wzrost liczby mieszkańców. W roku 1911 było ich ponad 34 tys. Projekt przygotował architekt z Królewca Fritz Hetman. Prace budowlane powierzono firmie Alberta Scholza z Olsztyna, a stolarkę zlecono cieśli Sowie. I tak w kwietniu 1912 roku rozpoczęto prace – mówi ks. Wojciech. Budowa rosła bardzo szybko. Już wiosną 1912 roku dziekan olsztyński ks. Józef Teschler poświęcił kamień węgielny. W tym samym roku ogłoszono przetarg na wykonanie okien i witraży. Zgłosiło się do niego 21 firm – wybrano Gassen et Blaschke z Düsseldorfu. Gazety rozpisywały się o błyskawicznym postępie prac. – W 1913 roku założono instalację elektryczną i w październiku oddano świątynię do użytku. 17 stycznia 1914 roku ks. Juliusz Weichsel otrzymał zgodę na poświęcenie kościoła. Pierwszą Mszę św. odprawił ks. Jan Zink, wikariusz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie. Kazanie wygłoszono w językach polskim i niemieckim. Ukoronowaniem była konsekracja, której dokonał 6 września 1920 roku bp Augustyn Blaudau. Świątynia była jednak wtedy filią parafii św. Jakuba – mówi ks. Łazowski. Ks. prof. Andrzej Kopiczko tak pisał o budowie kościoła pw. św. Józefa: „Tym razem miał to być kościół neoromański. I rzeczywiście świątynia ta ma wszystkie najważniejsze cechy romanizmu: plan krzyża łacińskiego, wieżę na skrzyżowaniu naw, dwuwieżową fasadę oraz kształt filarów i okien. Prace budowlane rozpoczęto w kwietniu 1912 roku, a zakończono w październiku roku następnego. W sumie budowa trwała jedynie 17 miesięcy (około 500 dni). Kościół Serca Jezusowego wznoszono przez około 800 dni, ale świątynia św. Józefa jest mniejsza, długości 47 m i szerokości 18,5 m”.

    Na krwi męczennika

    – Z danych statystycznych wynika, że w na terenie parafii zamieszkiwali głównie katolicy. W roku 1926 zamieszczono informację o 9 niekatolikach. Natomiast w rejestrach z 1940 r. zapisano 3 tys. niekatolików, choć jeszcze rok wcześniej nie było ich wcale – opowiada ks. Wojciech. Od początku istnienia w parafii działały różne wspólnoty i stowarzyszenia, np. Stowarzyszenie Matek Chrześcijańskich, Mariańska Kongregacja Młodych, Apostolstwo Mężczyzn, Stowarzyszenie św. Karola Boromeusza. Wspólnota gromadziła aktywnych katolików i tak jest do dzisiaj. Ważnym momentem w życiu parafii była męczeńska śmierć ks. Bernarda Klementa, pierwszego proboszcza. Ks. prof. Kopiczko opisał to wydarzenie tak: „21 stycznia 1945 roku odprawił on Mszę św. i jakby przewidując najgorsze, podczas liturgii zgromadzonym w świątyni udzielił ogólnego rozgrzeszenia. Niedługo potem znaleziono nieżywego księdza w piwnicy plebanii. Kiedy i jak spotkała go śmierć, nie wiemy. Parafianie jedynie mówili, że ksiądz został zastrzelony w prezbiterium kościoła w dniu wkroczenia Armii Czerwonej do Olsztyna. O tym fakcie zaświadczała plama zastygłej krwi przed głównym ołtarzem. Ks. Klementa pochował na cmentarzu św. Józefa ojciec Gilbert Pawletta, franciszkanin z pobliskiego klasztoru. W zastępczej księdze zgonów napisał: „Todestag unbekannt” – dzień śmierci nieznany. Na nagrobku zaś widniała data śmierci 22 stycznia 1945 roku”. W połowie lat 80. XX wieku szczątki ks. Klementa przeniesiono na cmentarz komunalny. Parafianie przygotowali się do jubileuszu poprzez misje święte, które prowadzili ojcowie franciszkanie. Przed kościołem postawiono krzyż misyjny i w niedzielę 13 września ks. abp Wojciech Ziemba przewodniczył uroczystej Eucharystii. Sto lat – w dziejach chrześcijaństwa to może nie jest dużo, ale dla parafian to często więcej niż całe życie.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół