• facebook
  • rss
  • Żeby nie gadali

    dodane 28.11.2013 00:15

    O cenzurze pieśni, ginącej tradycji warmińskiej i próbach śpiewu z ks. dr. hab. Sławomirem Ropiakiem rozmawia ks. Piotr Sroga

    Ks. Piotr Sroga: Śpiew towarzyszył zawsze Warmiakom. Czy był on tak samo intensywnie obecny w sferze religijnej jak w biesiadnej?


    Ks. dr hab. Sławomir Ropiak: Na Warmii na pewno był śpiewany pacierz. Były to recytacje na podobnych tonach. Najstarszymi źródłami są rękopisy, gdyż na tych terenach znana była w przeszłości funkcja ludowych śpiewaków. Oni zapisywali teksty w zeszytach, a inni za nimi śpiewali. Była to żywa tradycja śpiewu ludowego. Obrzędowość była bardzo rozbudowana, gdyż śpiewano po domach na przykład w czasie całonocnych czuwań przy zmarłym. To było jednak poza kontrolą duchowieństwa i na pewno nie były to pieśni liturgiczne. Zresztą pojęcie pieśni liturgicznej wprowadził dopiero Sobór Watykański II. Wcześniej mówiono o pieśniach nabożnych, śpiewach nabożnych lub śpiewach kościelnych.


    Jakie miejsce miał dawniej śpiew we Mszy św.? 


    Trzeba pamiętać, że śpiewy towarzyszyły liturgii w specyficzny sposób. Ksiądz odprawiał Mszę św. tyłem do ludzi, po cichu i po łacinie. Wierni w tym czasie odmawiali Różaniec, odprawiali Drogę Krzyżową i śpiewali różne ludowe pieśni. Było takie zalecenie, aby wierni śpiewali i w czasie liturgii nie rozmawiali. Dla bardziej wykształconych, którzy umieli czytać, pojawiły się z czasem modlitewniki. Sobór pieśni ludowe uznał za liturgiczne. Oczywiście te, które przeszły przez cenzurę i posiadały imprimatur. Później, w XIX wieku, gdy powstawały śpiewniki, biskupi dawali je do cenzury. Na Warmii były drukarnie, które drukowały śpiewniki w języku niepoprawnym i z treściami teologicznie wątpliwymi. Dlatego biskupi warmińscy zaczęli wprowadzać śpiewniki diecezjalne. Niemieckie i polskie. Ważnym dziełem był „Zbiór pieśni nabożnych” z roku 1858. Śpiewnik ten doczekał się aż sześciu wydań.


    Jak długo przetrwała ta warmińska nuta w kościelnych kancjonałach? 


    Tradycja warmińska w śpiewnikach dotrwała do 1885 roku. Wtedy zastąpiono repertuar warmiński tradycją pelplińską. Stwierdzono, że jest zbyt mało rodzimych pieśni i zapożyczono część ze „Zbioru pieśni pelplińskich” ks. Kallera. W tym zaś śpiewniku było wiele utworów ogólnopolskich. Istniało także opracowanie organowe do tego śpiewnika ks. Mazurowskiego. Ta tradycja wyparła wersje warmińskie. Na Warmii nie drukowano dla ludności polskiej śpiewników z nutami, gdyż byłyby za drogie. Polaków było mniej i zazwyczaj należeli do uboższej warstwy społeczeństwa. Dlatego śpiewnik Mazurowskiego był zalecany dla organistów. Później, przy następnych wydaniach, po 1900 roku, zaczęto sugerować, aby były warmińskie wydania. S. Józefa Krauze, która zajęła się tym tematem, wspomina suplement do „Zbioru pieśni nabożnych”. Był on wydany w Lipsku. Nie było to jednak pełne opracowanie śpiewnika warmińskiego.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół