• facebook
  • rss
  • Zapiski w inkunabułach

    dodane 02.01.2014 00:00

    Kiedyś w szkole za bazgranie na marginesach książek dostawało się uwagi. Dziś robią o tym sesje naukowe.

    Oczywiście nie chodzi o byle jakie książki i nie byle jaką rękę, która w tych książkach dopisała coś od siebie. W połowie grudnia zeszłego roku we wszystkich mediach w Polsce gruchnęła wieść, że naukowcy odnaleźli kolejny ślad, jaki zostawił po sobie Mikołaj Kopernik. Ubiegły rok w całości zresztą był poświęcony temu wybitnemu Polakowi, gdyż obchodziliśmy m.in. 450. rocznicę jego śmierci i wydania przełomowego dzieła „De revolutionibus orbium coelestium”. Tym razem chodziło o zapiski, jakie Kopernik miał poczynić na kartach kilku ksiąg znajdujących się w Bibliotece WSD MW „Hosianum” w Olsztynie. Sprawa dotyczy kilku, może kilkunastu druków z XV w. i I poł. XVI w. Traktują one o astronomii (dzieła Klaudiusza Ptolemeusza), filozofii („Księga sentencji” Piotra Lombarda) oraz prawie.

    U wuja w bibliotece

    Cała sprawa zaczęła się od sesji naukowej w Ośrodku Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie. Wówczas, podczas wykładu na temat księgozbiorów z czasów wielkiego astronoma, prof. Teresa Borawska oraz prof. Zoja Jaroszewicz-Pieresławcew wspomniały o możliwym odkryciu. Informacja lotem błyskawicy obiegła lokalne i ogólnopolskie media. – Naukowcy oraz badacze historii czasów astronoma podejrzewali to już od dłuższego czasu. Wynika to nawet z korespondencji Kopernika, że on z tych książek korzystał. Co więcej, być może nawet niektóre sam kupił – mówi ks. Tomasz Garwoliński, dyrektor Biblioteki WSD MW „Hosianum”. Chodzi przede wszystkim o najstarszy inkunabuł znajdujący się w zbiorach biblioteki, należący do wuja Mikołaja Kopernika, biskupa warmińskiego Łukasza Watzenrode. Po śmierci ojca astronoma Watzenrode sprowadził Mikołaja na Warmię, patronował jego wykształceniu i wypromował go, powierzając mu kanonię warmińską i inne urzędy. Pozostałe księgi również znajdowały się z bibliotece Łukasza Watzenrode w Lidzbarku Warmińskim i pewne jest, że Kopernik z nich korzystał, kiedy odwiedzał wuja. Pewne zapiski na marginesach zostały wstępnie zidentyfikowane jako pismo astronoma, ale część naukowców uważa, że informacja o odkryciu zbyt wcześnie przedostała się do mediów.

    Bez rewelacji

    Okazuje się bowiem, że bardzo podobne pismo do Mikołaja Kopernika miał jego przyjaciel – późniejszy biskup warmiński – Tiedemann Giese. On również rezydował w Lidzbarku Warmińskim i miał dostęp do tych samych ksiąg. Dlatego dokładne sprawdzenie, do kogo należą te zapiski, jest takie ważne. – My tu w zasadzie książek Kopernika nie mamy. Cały jego księgozbiór został wywieziony przez Szwedów w 1626 roku i do dziś znajduje się w Uppsali. Te, które mamy, znajdowały się w Lidzbarku Warmińskim i dzięki temu zachowały się. Gdyby były we Fromborku, Szwedzi z pewnością by je zabrali – tłumaczy ks. Garwoliński. Gdyby odkrycie potwierdziło się, byłby to kolejny cenny ślad po wielkim astronomie. Decydujące jest teraz to, co pokażą kolejne badania prowadzone przez prof. Borawską i prof. Jaroszewicz-Pieresławcew. – Myślałem nawet, żeby poprosić o pomoc grafologa, który pomógłby w porównaniu rękopisów. Przy ich odczytywaniu niezbędna będzie pomoc bp. Juliana Wojtkowskiego, który zna się na takich zapiskach, łacinie średniowiecznej i skrótach, które były stosowane. Po odczytaniu będzie te zapiski tłumaczyć – mówi ks. Garwoliński. Dyrektor Biblioteki WSD MW „Hosianum” podkreśla, że na żadne rewelacje nie ma co liczyć – są to pojedyncze słowa, zdania. – Kilka osób robiło zapiski w tych księgach. Chodzi teraz o to, żeby sprawdzić, które z całą pewnością są Mikołaja Kopernika. Wtedy będziemy mieli kolejny cenny ślad, jaki nam zostawił – mówi ks. Garwoliński.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół