• facebook
  • rss
  • Korona dla każdego

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 01/2014

    dodane 02.01.2014 00:00

    Orszak Trzech Króli. Zaczęło się w jednej, niewielkiej miejscowości i rozrosło się na kilka dużych miast. Na Warmii coraz częściej 6 stycznia widać kolorowe orszaki.

    Od 2011 roku 6 stycznia jest w Polsce dniem wolnym od pracy. Pomysł zorganizowania ulicznych jasełek powstał w szkole „Żagle”, prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik” w Warszawie. Aż trudno uwierzyć, że ogólnopolska inicjatywa, która angażuje tysiące osób idących w wielobarwnych orszakach w wielu miejscowościach w Polsce i za granicą, bierze swój początek z małego, szkolnego przedstawienia. Sami organizatorzy piszą o tym w słowach: „I o ile właściwa historia Orszaku Trzech Króli, rozumianego jako uliczne jasełka, rozpoczęła się w roku 2009 i od tego momentu liczona jest jego pierwsza edycja, to szkolne jasełka, przygotowywane przez uczniów »Żagli« – wystawiane najpierw na scenie szkolnej, a później teatralnej – mogą być traktowane jako »prahistoria« orszaku”. W 2009 roku pojawił się odważny pomysł, aby dotychczas typowo szkolne jasełka zaaranżować inaczej – w przestrzeni miejskiej, a co więcej – zaprosić do wspólnego świętowania mieszkańców Warszawy oraz turystów.

    Królewska karoca

    Od kilku lat w Polsce organizowane są orszaki Trzech Króli. Zaczęło się od kilku miejscowości, a obecnie jest ich już kilkadziesiąt. Fundacja „Sternik” z Warszawy oferuje scenariusz, korony dla uczestników i śpiewniki. Od początku w archidiecezji warmińskiej były miejscowości, które zaangażowały się w realizację tego pomysłu. Pierwsze było Miłakowo. Kiedy mieszkańcy tej niewielkiej miejscowości włączyli się w inicjatywę, w całej Polsce było niespełna kilkanaście miejscowości na liście organizatorów orszaków. – Współpracujemy z naszą parafią i miejscowymi władzami. Było to coś nowego i trzeba było pomysł wypromować. Zresztą dzięki orszakowi była w telewizji relacja o nas. Taka darmowa promocja Miłakowa. Wszystko rozpoczyna się Mszą św. o godz. 10.30. Kilka minut wcześniej królowie wprowadzani są do kościoła przy śpiewie zespołu folklorystycznego „Warmianki”. Śpiewana jest kolęda „Mędrcy świata, monarchowie”. Ja odgrywam jednego z królów. Wchodzimy do kościoła ze złotem, kadzidłem i mirrą i składamy dary przy żłóbku. Po Mszy św. wsiadamy do karety i objeżdżamy osiedla Miłakowa – mówi Zbigniew Jakubowski. Na zakończenie w Domu Kultury odbywają się występy i poczęstunek. Mieszkańcy uczestniczyli do tej pory tłumnie w orszaku, a w kościele ludzie się nie mieścili. Każdy, kto wchodził do świątyni, otrzymywał koronę i śpiewnik. W Miłakowie znajduje się Zespół Szkół im. bł. Jana Pawła II. Uczniowie przygotowują jasełka i inne występy. – Organizacja każdej imprezy niesie ze sobą pewne wyzwanie, czasami ryzyko. U nas ludzie już przyzwyczaili się do Orszaku Trzech Króli i chętnie w nim uczestniczą – mówi Z. Jakubowski.

    Proboszcz jak krawiec

    W Kętrzynie po raz drugi przejdzie w tym roku orszak. Pierwszy pojawił się w roku 2012. Mimo obaw wielu osób, zgromadził tysiące mieszkańców miasta i okolic. – Oglądałem w telewizji relację z Orszaku Trzech Króli z Warszawy. Piękna sprawa. Dzieci ładnie poprzebierane, zwierzęta prowadzone ulicami stolicy – bardzo mi się to spodobało. Działam w Towarzystwie Miłośników Ziemi Kętrzyńskiej i zaproponowałem osobom tam zaangażowanym zorganizowanie podobnego orszaku w Kętrzynie. Odpowiedź była pozytywna – mówi ks. Kazimierz Żuchowski, proboszcz z Karolewa. I zaczęła się praca organizacyjna. Pomysłodawcy poszli do burmistrza, który wyraził chęć współpracy. Miasto przeznaczyło pieniądze na stroje dla postaci z orszaku. Żeby zrealizować plan, zaangażowano także kętrzyńskie szkoły. Potrzeba było przecież około 100 osób, które odegrają orszakowe role. Utworzono sztab składający się z przedstawicieli różnych instytucji. Nad całością czuwali pracownicy Kętrzyńskiego Centrum Kultury. A roboty były dużo, gdyż trzeba było zadbać jeszcze o nagłośnienie i wybudowanie scen. Entuzjazm był jednak bardzo duży i wiele osób chętnie zgłaszało swój udział w przedsięwzięciu. Przykładem mogą być członkowie zespołu breakdance, którzy zostali gromadą diabełków. – Mieliśmy diabły wysokiej klasy. W tamtym roku było ich 15, a w tym roku uszyliśmy dla nich już 30 strojów. W tym mnóstwie ludzi piętnastka ginęła, więc powiedziałem, że w tym roku musi ich być dwa razy tyle. Są, oczywiście, też anioły. W tamtym roku wystąpiły w albach, ale przygotowaliśmy już dla nich specjalne szaty – mówi ks. Kazimierz. Oprócz szkół w organizację Orszaku Trzech Króli zaangażowały się Warsztaty Terapii Zajęciowej. Niepełnosprawni są pastuszakami, a kadra obstawia dwór króla Heroda. Ostatnio rolę króla odegrał kierownik. W ośrodku wykonuje się także pewne elementy dekoracyjne. W tym roku w orszaku będzie niesiony ich smok. W organizację włączyły się, oczywiście, kętrzyńskie parafie i wspólnota z Karolewa. – Na pierwszy orszak przyszło około 4 tys. osób. Rozdaliśmy 1,5 tys. koron i śpiewników, które otrzymaliśmy od Fundacji „Sternik”, ogólnopolskiego organizatora. W tym roku zamówionych zostało ponad 2 tys. koron. Jedynym mankamentem są ciasne ulice. Nie możemy wyjść na te, gdzie jest duży ruch, chodzi o bezpieczeństwo. Nie mamy też w orszaku zwierząt – wyjaśnia ks. Żuchowski. Przed 6 stycznia odbyły się dwie próby generalne. W tym roku w wydarzeniu weźmie udział prawdziwy Azjata – pochodzący z Indii ks. Antoni Erragudi, który zaśpiewa kolędę w języku hindi i odegra rolę króla wędrującego z Azji. Osobą scalającą wszystkie elementy orszaku i motywującą innych jest ks. Kazimierz. Jego plebania w Karolewie zamieniła się w warsztat krawiecki. Karolewski duszpasterz kupił specjalne nożyce, którymi sam kroi, według sporządzonych przez siebie szablonów, orszakowe stroje. Potem inni zszywają odpowiedni materiał.

    Pałac Heroda

    W Olsztynku Orszak Trzech Króli wyruszy w tym roku po raz pierwszy. Dwa lata temu ks. Stanisław Pietkiewicz w rozmowie z Izabelą Nawacką, dyrektorem gimnazjum katolickiego, zaproponował podjęcie wyzwania i organizację tego pomysłu. – Przez rok temat przeleżał, ale w tym roku razem z Magdą Bartnikowską postanowiłyśmy spróbować. Pojechałyśmy do Warszawy na spotkanie organizacyjne do Fundacji „Sternik” i wróciłyśmy pełne zapału. Oczywiście, trzeba było podpisać odpowiednią umowę, dzięki której na przykład orszak jest ubezpieczony. Nie może być elementów politycznych, ma to być wydarzenie ewangelizacyjne. Burmistrz i inni przedstawiciele władzy nie powinni na przykład odgrywać głównych ról – tłumaczy I. Nawacka. Tak jak wszędzie, w organizację orszaku włączyły się szkoły i Miejski Dom Kultury. W listopadzie zorganizowano spotkanie, aby wysondować, czy przedsięwzięcie będzie cieszyło się zainteresowaniem. Okazało się, że wszyscy obecni zgłosili gotowość współpracy. Zaczęto rozdzielać zadania. W Olsztynku trasa będzie krótka, z czterema scenkami. Każdy król będzie miał w orszaku około 20 osób. Korowody organizują poszczególne szkoły. Z pomocą przyszli także Katarzyna Waluk z Miejskiego Domu Kultury i Dział Promocji Urzędu Miasta. Pierwsza była gotowa do przemarszu szkoła podstawowa. Zostało uszytych 40 strojów i wyznaczeni aktorzy. – Po spotkaniu organizacyjnym od razu zrobiliśmy naradę i ustaliśmy plan pracy. Przypadł nam do zorganizowania orszak króla Melchiora. Zatrudniliśmy radę rodziców i muszę to podkreślić, że dorośli bardzo się zaangażowali. Będą także ze swoimi dziećmi odgrywać poszczególne postacie. Wytypowaliśmy dwie klasy, które wezmą udział w orszaku i uszyliśmy stroje – mówi Alicja Bukowska, dyrektor szkoły. Podstawówka zajęła się także zbudowaniem pałacu Heroda. Nad wszystkim czuwały Marzena Obuchowska i Aleksandra Burcz. Kupiono sklejkę, ozdoby, materiał i panowie wzięli się za stawianie konstrukcji, która obecnie wspaniale się prezentuje. Żeby rozłożyć pałac, trzeba kilku silnych osób. – Pomysł organizacji Orszaku Trzech Króli jest bardzo dobry. Po tym, jak w czasach komuny zabrano nam to święto, właściwie odzwyczailiśmy się od fetowania tego dnia. Kiedyś na lekcjach religii, na które uczęszczałam, siostry służebniczki organizowały inscenizacje z tej okazji. Potem wszystko gdzieś zaginęło. Oczywiście, ludzie wierzący wiedzieli, że trzeba iść do kościoła, ale nie było tych akcentów przeżywania treści uroczystości. Teraz przez orszak widać wagę tego święta. Widać wreszcie odmienność świętowania: nie siedzenie przy stole i biesiadowanie, ale wyjście i wspólne przejście, wspólna droga. Oczywiście, to wydarzenie ma także aspekt wychowawczy. Przemawia przesłanie, że trzy osoby z trzech różnych stron świata odkrywają tę samą prawdę – mówi A. Bukowska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół