• facebook
  • rss
  • Co ten księżulo będzie gadać?

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 14/2014

    dodane 03.04.2014 00:15

    Rekolekcje ewangelizacyjne. Zadzwonili do Polski, do ks. Tomasza Pocałujki, i poprosili: „Przyjedźcie do nas z waszymi rekolekcjami ewangelizacyjnymi, tak na Wielki Post, my też chcemy odkryć warmińskiego Jezusa Chrystusa”. Do Mansfield w hrabstwie Nottingham pojechały dwie osoby, skromna Boża ekipa.

    Mamy tam znajomych, Hanię i Maćka. Choć w Polsce oboje pracowali, nie mogli związać końca z końcem. Wyjechał Maciek. Później ściągnął całą rodzinę. Oni znają ks. Tomka, mnie i Jolę. Wiedzieli, co się u nas dzieje. Poszli do tamtejszego proboszcza ks. Kazimierza Bidzińskiego. „Może ich zaprosimy?”, zapytali. „Na Warmii dzieją się takie rzeczy.” I pojechaliśmy – wyjaśnia ks. Paweł Roszyński, który poprowadził w Mansfield warmińskie rekolekcje ewangelizacyjne wspólnie z Jolantą Bajerowską.

    Są dwie drogi

    – Kiedy ks. Tomek zadzwonił do mnie z propozycją, żebym poprowadził rekolekcje w Anglii, miałem wiele obaw. Bo tak naprawdę w kapłaństwie jestem jeszcze szczeniak. Rekolekcji jeszcze żadnych nigdzie nie głosiłem. Panie Boże, przecież są kapłani, którzy od lat prowadzą rekolekcje, ewangelizację archidiecezji, wiedzą, o co chodzi. Dlaczego ja? Ale obok lęków czułem pokój, że Bóg mnie do czegoś zaprasza, że nie powinienem uciekać od czegoś, do czego mnie powołał. Wcześniej się wymigiwałem. Nie, jeszcze nie czas. Nie ten moment. Długo rozmawiałem z Jezusem, by w końcu powiedzieć „tak” – mówi ks. Paweł. Jeszcze przed rekolekcjami wiele osób modliło się w ich intencji, podejmowało post. – Spotkaliśmy się z ks. Tomkiem, z Jolą, omówiliśmy przebieg rekolekcji, przystosowując ich treść do angielskiej rzeczywistości, do problemów, jakie tam mają Polacy. Często dzwoniliśmy do tamtejszego proboszcza – mówi ks. Paweł. Po dniach przygotowań nadszedł dzień wylotu do Londynu. Z lotniska odebrał ich proboszcz ks. Kazimierz. Już w trakcie drogi rozmawiali o parafii, Polonii, codzienności, zabieganiu i Chrystusie. O tym, że niewielu Polaków chodzi do kościoła, że zmagają się z wieloma problemami. Układają tam sobie życie, bo są w o wiele lepszej sytuacji materialnej niż w Polsce. To ich tam trzyma. Jednak czasem muszą płacić za to wysoką cenę. Zostawione rodziny i dzieci w Polsce. Przeżywają to bardzo mocno. Widać to w nich. Wielokrotnie zaniedbują swoje relacje z Bogiem. – Rozłąka powoduje, że człowiek szuka. Często zdarza się, że odnajduje ukojenie w Kościele, znajduje wspólnotę ludzi, Polaków, że zaczyna inwestować w relacje z Bogiem. Wszyscy potrzebujemy miłości. Kiedy zabraknie rodziny, żony, dziecka, co zrobić z miłością? Niektórzy szukają jej w Kościele. Ale inni gdzie indziej. Z powodu rozłąki toczy się wiele spraw rozwodowych. Miłość wygasa… W wielu polskich rodzinach to powód ich rozbicia. Walczą… Ale trzeba na to spojrzeć tak, że zawsze w naszym życiu są dwie drogi. To my wybieramy, którą pójdziemy. Jeżeli mądrze pokierujemy brakiem miłości, to zbliżymy się do Boga, a przez to i do będącej gdzieś daleko rodziny. Niektórzy tak robią – mówi ks. Paweł.

    To nie my

    Rekolekcje w polskiej parafii w Mansfield odbyły się według schematu opracowanego i omodlonego przez warmińskich ewangelizatorów. Trzy dni spotkań, nauk, świadectw i uznania Jezusa Chrystusa za Pana i Zbawiciela. – Już w niedzielę zapraszaliśmy do udziału w rekolekcjach. Proboszcz uprzedzał, że może być mała frekwencja, żeby się nie zrażać, bo ludzie do 17.00 pracują i dla wielu przybycie do kościoła w środku tygodnia będzie trudne. Prosiliśmy, zachęcaliśmy, aby chcieli się pomęczyć przez kilka dni. Była to niedziela Przemienienia Pańskiego. Podkreślałem, że Jezus nie przemienił się u podnóża góry, nie przemienił się w połowie drogi, ale na szczycie, a więc aby doświadczyć przemienienia w swoim życiu, trzeba wspiąć się na szczyt, zadać sobie trud, po pracy, mimo niechęci, przyjść, a my obiecujemy, że każdy z nich naprawdę i realnie dotknie Jezusa Chrystusa. My wiedzieliśmy, że drugiego dnia rekolekcji jest rewizja życia, po niej błogosławieństwo lurdzkie, podczas którego każdy dotknie monstrancji z Najświętszym Sakramentem. Więc nie kłamaliśmy – śmieje się ks. Paweł.

    Porzucony kamień

    Kiedy ks. Paweł i Jola jechali w pierwszy dzień rekolekcji z proboszczem do kościoła, nie spodziewali się tłumów. „Nie zrażajcie się, tylko róbcie swoje. Mówcie, jakby był pełen kościół”, zachęcał ks. Kazimierz. – Wchodzimy, a kościół pełen ludzi. Proboszcz sam był w szoku. Potem nas pytał: „Jak to zrobiliście?”. To nie my, modlitwa, post ludzi na Warmii i Mazurach za rekolekcje i tych ludzi, aby zechcieli przyjść do Jezusa. Innego wytłumaczenia nie ma – wspomina ks. Paweł. Tego dnia mówił, że miłość Boża jest bezgraniczna, bezinteresowna, że każdy na nią zasługuje. Drugiego dnia były nauki połączone ze spowiedzią.

    – Przechodzenie przez etapy swojego życia. Później błogosławieństwo. Podkreślaliśmy, że Jezus uzdrawiał nie tylko słowem „wstań” czy „jesteś uzdrowiony”, ale i dotykał. Prosiliśmy ich, aby podeszli do Jezusa, oddali Mu to, co ich najbardziej boli, co jest najtrudniejsze, co może wyszło podczas rewizji życia, aby dotykając Najświętszego Sakramentu, pozwolili Jezusowi, aby ich też dotknął. Podchodziły całe rodziny. Ludzie na głos przebaczali rodzicom, żonom, mężom, którzy ich zostawili, przepraszali za rozbite rodziny. Tego dnia było wiele spowiedzi z całego życia. Ktoś odkrył, że to, co się wydarzyło w jego życiu, ciągnie się za nim, nie pozwala mu żyć normalnie, że krępuje pewne sfery jego życia. Odkrywali to, byli Bogu za to wdzięczni i zostawiali to Jezusowi. Czuło się, że odchodzą od konfesjonału, jakby zostawili tu jakiś kamień – mówi ks. Paweł. W trzecim dniu nastąpiło przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. – Na początku rekolekcji, kiedy wszedłem do kościoła, zobaczyłem kilku potężnych, łysych, dobrze zbudowanych facetów z rodzinami. Pomyślałem, „Boże, pewnie żony zaciągnęły ich tu na siłę. Siedzą chłopy i sobie myślą, co ten księżulo będzie gadać”. Kiedy zaprosiliśmy wszystkich do wyjścia z ławki, do klęknięcia przed Jezusem i oddania Mu swojego życia, ci wielcy faceci uklękli i ze łzami w oczach się modlili. To jest doświadczenie, które pokazuje sens tego, co Bóg potrafi zrobić, kiedy człowiek się na Niego otworzy. I działa przez narzędzia, jakie ma, a więc księdza szczeniaka i nauczycielkę języka angielskiego – mówi ks. Roszyński.

    To urzeka

    Na początku rekolekcji ks. Paweł i Jola uklęknęli na środku kościoła. – Powiedzieliśmy, że nie czujemy się na siłach, aby cokolwiek głosić, dlatego wraz z wami będziemy przeżywać te rekolekcje. Dziś wiem, że te rekolekcje były mi potrzebne do przełamania lęku, do zobaczenia, że Pan Bóg działa przez taką naturę, jaką mam, że nie potrzeba wielkich słów tylko otwartości i świadectwa życia. A resztą zajmuje się sam Bóg. To On otwiera serca ludzkie. Czasem wystarczy wyjść i już coś się dzieje, tylko dlatego, że oddajemy się Bogu, zdajemy się na Jego łaskę. Pan Bóg to zrobił… Schemat warmińskich rekolekcji jest fantastycznie opracowany. Sprawdza się w każdym miejscu. Sam styl głoszenia katechez, kiedy wychodzi się zza ambony do ludzi – w tym momencie przełamuje się pewna bariera. Ksiądz jest bliżej nas. Jest wśród nas. Właśnie, wychodzenie do ludzi, a nie czekanie. To ludzi urzeka – dodaje ks. Paweł. Przy coraz większej liczbie parafii w Anglii tworzą się wspólnoty. Polacy przychodzą do kościoła, modlą się, żyją wiarą. Taka wspólnota zawiązała się i przy parafii w Mansfield. Tu każdy może uleczyć swą zranioną miłość, nieco ukoić tęsknotę. Do polskich kościołów zaczynają również przychodzić Anglicy. – Stary John, choć nie umie mówić po polsku i nic nie rozumie, przychodzi. Po prostu jest, bo tu dobrze się czuje. Przy niektórych parafiach powstały szkoły nowej ewangelizacji. Anglicy coraz częściej pytają, dlaczego nie ewangelizujemy ich, bo oni tego potrzebują, bo widzą, że my żyjemy inaczej, że nasze dzieci nie leżą pijane na ulicach po sobotnich dyskotekach, kiedy angielska policja zbiera z ławek młodych Anglików, że my mamy wartości tak dawno przez nich zapomniane – mówi ks. Paweł.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół