Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Po której stronie staną?

Kandydatom z pierwszych miejsc na listach wyborczych największych partii zadaliśmy dwa pytania dotyczące ich światopoglądu.


Dwa mandaty czekają na kandydatów do Parlamentu Europejskiego, wybranych przez mieszkańców Podlasia, Warmii i Mazur. Pięć lat temu najlepszy wynik w tym okręgu uzyskał Krzysztof Lisek. Zdaniem specjalisty od marketingu politycznego dr. Wojciecha Szalkiewicza to, że kandydat nie pochodzi z okręgu wyborczego, w którym startuje, dla wyborców nie ma większego znaczenia. – „Spadochroniarstwo” może być jakimś argumentem w walce pomiędzy kandydatami, ale pod warunkiem, że jest to argument umiejętnie wykorzystany i dobrze sprzedany, najlepiej w sytuacji zaostrzenia się kampanii wyborczej – przypomniał Szalkiewicz.
Ekspert mówi, że trzeba tłumaczyć, co to jest europarlament, bo ludzie nie wiedzą, a więc nie widzą sensu pójścia do wyborów. Trzeba też pokazywać, co z tego będą mieli.

– Wybory pięć lat temu były trochę inne, wtedy jeszcze mówiło się o sprawach lokalnych, bo pieniądze z Unii nie płynęły tak szerokim strumieniem – mówi dr Szałkiewicz. Komitety wyborcze w każdym okręgu wyborczym mogły zgłosić tylko jedną listę kandydatów na europosłów. Ich liczba na liście nie może być mniejsza niż 5 i większa niż 10. Dodatkowo obowiązują tzw. kwoty – liczba kobiet nie może być mniejsza niż 35 proc. liczby wszystkich kandydatów na liście. Ponadto każdy z kandydatów mógł być zgłoszony tylko w jednym okręgu i tylko z jednej listy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy