• facebook
  • rss
  • W niej kształtuje się człowiek

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 21/2014

    dodane 22.05.2014 00:15

    Z przewodniczącym zarządu Rady ds. Rodzin Województwa Warmińsko-Mazurskiego Zbigniewem Połoniewiczem rozmawia Krzysztof Kozłowski.

    Krzysztof Kozłowski: Rozpoczęły się XVI Warmińsko-Mazurskie Dni Rodziny. W ich organizację aktywnie włącza się Rada ds. Rodzin. Czym jest rada?

    Zbigniew Połoniewicz: Rada jest gremium doradczym działającym przy marszałku województwa warmińsko-mazurskiego. Jednakże jako organizacja próbuje podejmować własne inicjatywy, wydawać apele i odezwy, które dotyczą problemów, z którymi rodziny muszą się zmagać. Mam tu na myśli również zagrożenia cywilizacyjne, które przychodzą do Polski z zewnątrz. Jesteśmy więc i po to, aby wzmacniać rodzinę na terenie naszego województwa. Jednak aby wzmacniać i podejmować różne inicjatywy, trzeba po prostu bronić rodzin. Z perspektywy wieloletniej pracy w radzie widzę, że tworzymy grupę, która mówi tak samo i podejmuje wspólne działania. Nie ma sporów, może dlatego, że nie zaobserwowaliśmy u nas takiego problemu, jakim jest choćby wchodzenie ideologii gender do przedszkoli. Tego zjawiska w naszym województwie nie doświadczamy, choć zapewne jest to przed nami. Jako Rada ds. Rodzin będziemy wtedy musieli zająć konkretne stanowisko wobec tego zjawiska. Będziemy musieli podejmować jakieś działania. Zdaję sobie sprawę, że może wówczas dojść do konfrontacji, spotkania, podczas którego będzie trzeba ustalić jednolite stanowisko.

    Podczas spotkań na pewno analizujecie najważniejsze problemy dotykające rodzin z naszego terenu. Jakie one są?

    Myślę, że są one przez wszystkich zauważane. Na pewno pierwszym jest bezrobocie. Oczywiście są małżeństwa, które w warunkach braku pracy sobie nie radzą. Zauważamy zwiększającą się liczbę rozwodów, co ma znaczny wpływ na rozwój emocjonalny dzieci. Na naszym terenie jest również wiele eurosierot. Czasem rodzice po prostu porzucają dzieci.

    Warmińsko-Mazurskie Dni Rodziny mają właśnie zwracać uwagę na najważniejsze problemy rodzin. Ale czy nie odnosi się wrażenia, że to tylko kilkadziesiąt festynów, jakieś prelekcje, konferencje, gala na początek i koniec? A rodziny? Pozostają ze swoimi problemami…

    Mógłbym w pewnym sensie z tym się zgodzić. Można odnieść wrażenie, że jest to cykl imprez, na których spotykają się ludzie, w których organizację włączają się samorządy lokalne, organizacje pozarządowe, są festyny, zabawy, pogadanki, podejmuje się różne działania. I oczywiście można dojść do wniosku, że jest to działalność powierzchowna, nierozwiązująca problemów. Jednak uważam, że sam fakt mówienia o nich pozwala nam uświadomić sobie, iż one są, że nie są sztuczne, zmyślone przez naukowców. Czasem owo uświadomienie otwiera drogę do podjęcia realnych i skutecznych działań.

    Poza tym festyny, imprezy szkolne, środowiskowe – w nich najczęściej uczestniczą całe rodziny, mają więc w końcu czas i okoliczności do bycia razem. Każdy z nas wie, jak takie chwile są ważne, bo budują więzi emocjonalne między małżonkami, między rodzicami i dziećmi. My nie rozwiążemy systemowych problemów, bo od tego jest ustawodawca. Ale jesteśmy w stanie działać lokalnie, jednoczyć środowiska, wszystko po to, aby pomagać w konkretnych przypadkach konkretnym rodzinom i konkretnym dzieciom.

    Kto wchodzi w skład Rady ds. Rodzin i jakie środowiska są w niej reprezentowane?

    Radę tworzą 22 osoby reprezentujące różne organizacje pozarządowe, samorządy. Są przedstawiciele Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej, ale są i kapłani, w tym założyciel i pomysłodawca jej utworzenia ks. Ryszard Sztychmiler oraz ks. Michał Tunkiewicz. Od kilku lat jestem członkiem rady, a od listopada ubiegłego roku jej przewodniczącym. Nie zdarzyło mi się słyszeć rozmów, które wskazywałyby na różnice ideologiczne. Właściwie dla nas wszystkich definicja rodziny jest jedna: tworzą ją kobieta i mężczyzna, wynika ona z tradycji i kultury chrześcijańskiej. My o tym nie dyskutujemy. Wiemy, jak powinna wyglądać rodzina. Jesteśmy od tego, aby ją wspomagać. Skupiamy się na pracy merytorycznej, na konkretnych problemach. I oby tak zostało, byśmy czynili dobro, które przynosi dobre owoce.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół