• facebook
  • rss
  • Najważniejsza jest droga

    dodane 26.06.2014 00:15

    O przygotowaniach do pielgrzymek, wędrowaniu ważniejszym niż cel i powrocie do domu z nową historią z ks. Jarosławem Dobrzenieckim, kierownikiem warmińskich pieszych pielgrzymek, rozmawia Łukasz Czechyra.

    Łukasz Czechyra: Jak co roku w wakacje wiele osób wyruszy na pielgrzymi szlak. Ten najbardziej znany w Polsce wiedzie do Częstochowy. Warmińscy pielgrzymi najpierw jednak ruszają do Wilna. Jak można do Was dołączyć?

    Ks. Jarosław Dobrzeniecki: – Jeśli chodzi o pielgrzymkę do Wilna, to tradycyjnie już przyjęło się, że pielgrzymi zapisują się dopiero w Kętrzynie. Ruszamy 6 lipca, a zawiązanie wspólnoty pielgrzymkowej następuje na Apelu Jasnogórskim o godz. 21 w kętrzyńskiej bazylice dzień wcześniej, 5 lipca. W przypadku pielgrzymki do Częstochowy zapisy prowadzą przewodnicy w swoich grupach. Grupa centralna rusza z Olsztyna 30 lipca i praktycznie do ostatniego dnia można się jeszcze zapisać. Wszelkie informacje można znaleźć na stronie www.warminska-pielgrzymka.pl.

    Po kilku latach słabnącego zainteresowania rekolekcjami w drodze ruch pielgrzymkowy znowu staje się bardzo popularny.

    Liczba pielgrzymów, którzy udają się do Ostrej Bramy, utrzymuje się na stałym poziomie, około 200 osób. Jeśli zaś chodzi o Częstochowę, to dwa lata temu pielgrzymowaliśmy w grupie 480 osób, w tamtym roku było nas już 590, a co będzie w tym roku, to się dopiero okaże. Widać duże zaangażowanie księży, którzy wykonują świetną robotę w swoich parafiach, a to przekłada się na większą liczbę pielgrzymów. Są też osoby, które same szukają kontaktu z grupą. Swoistym fenomenem jest też zachowanie młodzieży – są grupy, które się mobilizują, organizują wszystko same – transport, żywność. Osoby porządkowe mają wszystko przygotowane i potem dzwonią do nas i pytają, czy jest jakiś ksiądz, który mógłby z nimi iść. To pokazuje, że jest wielka chęć pielgrzymowania.

    Wpływają na to z pewnością spotkania w ciągu roku dla pielgrzymów i sympatyków.

    Wzrost liczby pielgrzymów na pewno się z tym wiąże. Przy pierwszym spotkaniu chodziło nam o to, żeby tę grupę scalić, spotkać się przynajmniej jeszcze jeden raz. Wyszło to bardzo dobrze, poszliśmy za ciosem i takich spotkań organizujemy 5–6 w roku. Stałym ich punktem są Eucharystia, adoracja Najświętszego Sakramentu, spotkanie przy stole. Do tego dokładamy inne przeżycia duchowe, sprawy, które mogą bardziej rozbudzić w tych ludziach ducha i pomóc w formacji. Lepiej się poznają, mają większe perspektywy działania, a my również staramy się ich mobilizować do tego, by dawali świadectwo i z tym świadectwem wychodzili do innych. Ostatnio właśnie takie świadectwa głosili w szkołach w Ostródzie, Szczytnie, Kętrzynie, Olsztynie. Ludzie widzą, że nie tylko idziemy na pielgrzymkę, wracamy i wszystko się kończy. Ostatnio dochodzę do wniosku, że dla młodych najważniejszy nie jest cel – samo dotarcie do Ostrej Bramy czy na Jasną Górę – ale że chodzi o całą przemianę, która dzieje się po drodze z człowiekiem, dostrzeganie tego, co jest najważniejsze, co chcieliby zmienić, jak chcieliby przepracować niektóre rzeczy. To właśnie dokonuje się po drodze – walka ze słabościami, problemami, które są obecne w życiu. Później finałem są modlitwa i podsumowanie tego wszystkiego u celu, u Maryi.

    Jak można porównać te dwie trasy – do Wilna i do Częstochowy?

    Pielgrzymka do Wilna jest krótsza, ale w ciągu dnia pokonujemy więcej kilometrów. Można ją nazwać pielgrzymką z sentymentem – jest dużo osób starszych, które idą do miejsc bliskich ich sercu, chociażby ze względu na pochodzenie. Z roku na rok pojawia się coraz więcej młodzieży, co mnie niezmiernie cieszy. Dla mnie pielgrzymka do Wilna to prawdziwe rekolekcje w drodze – często brakuje czasu na wyciszenie, szczególnie przed wędrówką, kiedy się biega, załatwia różne sprawy, ale kiedy wychodzimy z Kętrzyna, a jeszcze bardziej kiedy przekraczamy granicę litewską, wchodzimy w inny klimat, chociażby ze względu na to, że nie ma rozmów z gospodarzami po drodze. Jest dużo czasu na przemyślenia. Z kolei pielgrzymka do Częstochowy to pielgrzymka młodych ludzi, którzy idą z różnych względów. Chcą dobrze spędzić czas, niosą jakąś intencję, część nie wie nawet, co ich czeka. Pielgrzymka to bowiem inne spojrzenie na świat, na ludzi – od strony gościnności, życzliwości, wiary, zobaczenia tego, że można komuś pomóc bezinteresownie. Nieraz widziałem łzy w oczach młodych, którzy byli pierwszy raz na pielgrzymce i widzieli osoby starsze, małżeństwa, które wychodziły z domów na drogę, klękały przed krzyżem, całowały go. To pozwala dostrzec wiarę, działanie Pana Boga w ludziach, w ich życiu. Każdy wraca z pielgrzymki z własną historią rekolekcji, własną historią życia wzbogaconą o przeżycia tych dwóch tygodni.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół