• facebook
  • rss
  • Tam został nasz drewniany dom

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 38/2014

    dodane 18.09.2014 00:00

    Transportowano ich w niezadaszonych węglarkach i wagonach towarowych. – Pod nami Bug. Za nami Kraj Rad. Za rzeką Polska, a w oczach rodziców łzy – wspomina czasy repatriacji Zenon Ciechanowicz,
który osiadł w Szczytnie.

    Decyzja o przesiedleniach Polaków z Kresów zapadła jeszcze we wrześniu 1944 r., kiedy zawarto pierwsze układy z rządami Ukraińskiej, Białoruskiej i Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W lipcu 1945 r. podpisano czwarty układ repatriacyjny z ZSRR. Pierwsze transporty ludności ruszyły na początku grudnia 1944 r. Zimą 1945 r. ich liczba znacznie wzrosła, a to za sprawą zaostrzenia represji przez Sowietów oraz po niekorzystnych dla Polski ustaleniach w Jałcie i Poczdamie, a także po podpisaniu układu polsko-radzieckiego z 16 sierpnia 1945 r., potwierdzającego nabytki terytorialne ZSRR kosztem Polski. Największe przesiedlenia miały miejsce latem i jesienią 1945 r. oraz wiosną 1946 r. 
Cisza wagonów, 
krzyk wspomnień
W czasie przedłużających się podróży kończyła się żywność, brakowało paszy dla zwierząt. Polakom z Kresów Wschodnich niełatwo było podjąć decyzję o wyjeździe. Zostawiali wszystko, ukochaną ziemię, czasem najbliższą rodzinę. Jechali w nieznane, nie wiedząc, co ich czeka. – W wagonie cisza. Nikt nic nie mówi
– relacjonuje Zenon Ciechanowicz.

    Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół