• facebook
  • rss
  • Pastor od języka polskiego

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 40/2014

    dodane 02.10.2014 00:00

    Jubileusz Mrongowiusza. Choć minęły ponad dwa wieki od jego śmierci, jednak wciąż aktualna jest walka o piękno polszczyzny, której poświęcił życie.

    Na olsztyneckim rynku, nieopodal szkoły, siedzi na ławce kilku uczniów. Słychać ich rozmowę. – Siema, jak leci? Bartek, kopsnij notki z matmy – mówi jeden z nich. – Bujaj się, nie machnąłem niczego, bo mi wapniak zlecił robotę i nie miałem czasu – odpowiada jego kolega. Trzeba się wsłuchać w ich rozmowę, żeby uchwycić sens wypowiadanych słów. Tak dziś często rozmawia młodzież. A siedzą kilkaset metrów od domu, w którym urodził się człowiek znany z promocji pięknego języka. Pewnie gdyby słyszał ten dialog, nic by nie zrozumiał.

    Mazur poliglota

    To właśnie tu urodził się 250 lat temu Krzysztof Celestyn Mrongowiusz i spędził w olsztyneckim domu trzy pierwsze lata swojego życia. Obecnie opiekę nad budynkiem roztacza Muzeum Budownictwa Ludowego, które urządziło wystawę z okazji rocznicy urodzin. – Zebraliśmy między innymi korespondencję Mrongowiusza ze sławnymi ludźmi jego epoki. Można zobaczyć na przykład list do Juliusza Słowackiego – mówi jedna z pracownic muzeum. Za czasów Mrongowiusza na parterze znajdowała się szkoła, a na górze zamieszkiwali jego rodzice. Ojciec był tutejszym pastorem i dlatego dom położony jest przy dawnym kościele ewangelickim. To właśnie w rodzinie Krzysztof nabył zainteresowań lingwistycznych. Jego ojciec uczył go mazurskiej gwary i zwyczajów. A trzeba pamiętać, że miejsce urodzenia Mrongowiusza znajduje się niedaleko historycznej granicy Warmii i Mazur. Mazury były w większości ewangelickie, Warmia zaś katolicka. I, co ciekawe, to właśnie wśród Mazurów mówiono częściej po polsku. – Ojciec Krzysztofa związany był z Królewcem, gdzie ukończył gimnazjum i studia teologiczne. Potem pełnił posługę duszpasterską w Olsztynku i Marwałdzie. W pamięci młodego Mrongowiusza zapisały się czasy marwałdzkie jako szczęśliwe chwile dzieciństwa – mówi Mariusz Nejman, historyk. Jednym z ważniejszych okresów życia Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza była nauka na Uniwersytecie w Królewcu. Przez 6 lat studiował teologię i filologię. Był poliglotą – nauczył się języków angielskiego, francuskiego, czeskiego, łaciny, greki i hebrajskiego. Władał także niemieckim i polskim. Na jego poglądy moralne i filozoficzne miał wpływ królewiecki filozof Immanuel Kant. Kiedy w 90. rocznicę śmierci Kanta opublikował polskie tłumaczenie jego dzieła o religii i moralności, zdradził, że powstało ono na bazie studenckich notatek.

    Walka o język

    Co takiego uczynił Mrongowiusz, że pamięć o nim jest wciąż żywa i stawia się mu do dziś pomniki? Przez 30 lat prowadził intensywne badania nad językiem polskim, jego strukturą i pochodzeniem. To właśnie on zdefiniował pierwsze trzy przypadki i próbował w naukowe ramy ująć polską mowę. Wydał też słowniki polsko-niemiecki i niemiecko-polski. W 1821 r. zaś – podręcznik polskiej gramatyki. Te dzieła przysporzyły mu sławy wybitnego językoznawcy. Dzięki temu nawiązał kontakty ze znanymi osobistościami swoich czasów. Wymieniał korespondencję między innymi z marszałkiem polnym księciem Adamem Czartoryskim i hrabią Edwardem Raczyńskim. Można powiedzieć dziś z perspektywy czasu, że był wielkim promotorem języka polskiego, którym był zafascynowany. Świadczy o tym jeden z jego tekstów „Niedzielne i święte Ewangelie i lekcje”. Znajduje się w nim zdanie: „Mowa polska jest piękniejsza i cudowniejsza niż język francuski i niemiecki, więc się jej poczciwy człowiek wstydzić nie powinien i owszem pilnie jej uczyć, o nią dbać i o utrzymanie jej jak o wielki skarb starać powinien”. Działalność Mrongowiusza nie ograniczała się jedynie do teoretycznych rozważań, ale angażował się także w konkretne działania na rzecz tubylczej ludności. Przykładem jest przekazany królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi memoriał w sprawie swobód językowych dla ludności mazurskiej. Otrzymał odpowiedź od króla, który zlecił ministrowi oświaty dostarczenie dodatkowych danych dotyczących wprowadzenia rozporządzeń zaprowadzających wyłączną naukę czytania niemieckiego oraz prawa zabraniającego nauki religii w ojczystym języku dzieci. Znawca dorobku mazurskiego językoznawcy Wiesław Bieńkowski pisze w jednym z artykułów na ten temat: „W wyniku memoriału Mrongowiusza minister z polecenia króla przywrócił w rejencjach Gdańska, Kwidzyna i Gąbina naukę w języku dla dzieci zrozumiałym. Stanowiło to niemałe zwycięstwo Mrongowiusza, które odbiło się głośnym echem wśród ludności polskiej Górnego i Dolnego Śląska”. Jego troska o język Mazurów obejmowała przede wszystkim chłopów, gdyż to właśnie oni posługiwali się językiem polskim. Krytycznie natomiast odnosił się do szlachty, która fascynowała się językiem francuskim, zaniedbując lub zanieczyszczając obcym słownictwem rodzimą mowę. Bieńkowski twierdzi, że głównym motorem jego pracy naukowej i pedagogicznej było głębokie umiłowanie mowy ojczystej, zarówno literackiej, jak i codziennej chłopów mazurskich, flisaków czy Kaszubów. I choć nie był nigdy zwolennikiem przemocy i walki zbrojnej, już za swego życia otrzymał od rodaków emigrantów słowa uznania.

    Przywracanie pamięci

    Choć dziś o Mrongowiuszu dużo się mówi i analizuje się jego dzieła, w chwili śmierci panowało zadziwiające milczenie. Był wtedy pastorem w Gdańsku. W jednej z lokalnych gazet ukazał się tylko krótki komunikat z prośbą o przybliżenie postaci pastora. Tłumaczenie tego tekstu można dziś znaleźć na stronie diecezji mazurskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego: „Zgony. Dnia 3 bm. zmarł w 91. roku życia senior naszego ewangelickiego duchowieństwa, Krzysztof Celestyn Mrongowiusz, kaznodzieja przy kościele św. Anny w Gdańsku, po 57 latach urzędowania. Polska literatura zawdzięcza mu bardzo wiele. Toteż niezawodnie dużo osób przyjmie z wdzięcznością wspomnienie przez rzeczoznawcę nakreślone”. Szukano osoby, która podejmie się trudu przybliżenia życia i spuścizny naukowej Mrongowiusza. Na prośbę redaktorów odpowiedział po kilku miesiącach proboszcz ewangelicki z Marwałdu, który podpisał się: Glomp. Była to pierwsza charakterystyka Mrongowiusza i jego dorobku. Mazurski językoznawca pozostawił po sobie cenną bibliotekę – 1000 woluminów – obejmującą głównie dzieła o tematyce historycznej, filologicznej, prawnej, religijnej, filozoficznej, pedagogicznej, przyrodniczej i technicznej, wśród nich cenne starodruki różnych oficyn, głównie królewieckich, ale także i gdańskich, toruńskich, brzeskich, zarówno ewangelickich, jak i katolickich. Województwo warmińsko-mazurskie łączy z Mrongowiuszem przede wszystkim miejsce urodzenia, szczęśliwego dzieciństwa oraz walka o wolność mowy dla Mazurów. W Olsztynku, nieopodal domu urodzenia, mieszkańcy ustawili jego popiersie. Jedna z ulic miasteczka nosi także jego imię. W ostatnim czasie z okazji jubileuszu zorganizowano konferencję naukową, podczas której przybliżono nie tylko życiorys uczonego, ale także kontekst społeczny i historyczny jego działalności. Zaangażowano także młodzież z olsztyńskich szkół w uczczenie rocznicy urodzin. W muzeum znalazły się prace plastyczne przedstawiające Mrongowiusza. Prezentowane są sali, gdzie znajdują się listy uczonego, pisane piękną polszczyzną. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół