• facebook
  • rss
  • Zawsze marzyłem, by mieć wielbłąda

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 02/2015

    dodane 08.01.2015 00:00

    W jednej z warmińskich wsi można spotkać kangury, lamy i emu biegające po pobliskich łąkach. Dziwny widok? Wcale nie.

    Henryk Prokopowicz od dzieciństwa kochał zwierzęta. Kiedy był dzieckiem, marzył o pracy w gdańskim ogrodzie zoologicznym. Interesował się biologią, wiele czytał. Już wtedy hodował świnki morskie i papużki. – Czas upływał, a marzenia odeszły na bok. Założyłem rodzinę, przyszły kolejne obowiązki. Już wtedy wiedziałem, że moje pragnienia nie spełnią się – wyznaje. Z czasem pojawiły się nowe możliwości i doszedł do wniosku, że w swoim gospodarstwie sam może otworzyć zoo, a dokładnie „Warmiński zwierzyniec”. I tak dziesięć lat temu zaczął spełniać swoje marzenia, a w zagrodach pojawiły się pierwsze zwierzęta. Na podwórku pojawiły się kury ozdobne, kaczki mandarynki, karolinki. Dziś na pięciu hektarach wydzielonych z gospodarstwa znajduje się ponad sto zwierząt. Już nikogo z Nikielkowa nie dziwi widok chodzącego po łące wielbłąda, stada szkockich krów stojących na górce, obserwujących okolicę, i trzech lam. Po wolnym wybiegu biega stado kucyków, a pośród nich skaczą kangury walabia bennetta. – Przyjeżdżam tutaj z dziećmi systematycznie. Mogą tu zobaczyć różne zwierzęta, a nawet dotknąć ich i karmić je. A i pan Henryk w sposób niezwykły opowiada o zwierzętach, wiele o nich wie. Potrafi zainteresować – mówi pani Sabina.

    Każde jest ciekawe

    Do swojego gospodarstwa państwo Prokopowicz sprowadzają różne zwierzęta. Zawsze długo zastanawiają się, jaki gatunek wybrać, gdzie przygotować dla niego miejsce. Najczęściej kupują zwierzęta z europejskich hodowli, których najwięcej jest w Holandii. Zdarza się, że nabywają je również w polskich ogrodach zoologicznych. Czasem okazuje się, że poszukiwania trwają wiele miesięcy. Tak było w przypadku wielbłąda. – Marysia, bo tak ma na imię nasz wielbłąd, przyjechała z Francji. Znajomy był w Holandii, gdzie dowiedział się, że w jednej z francuskich hodowli jest na sprzedaż wielbłąd. Nie ukrywam, że zawsze marzyłem, by mieć wielbłąda. To piękne zwierzę – mówi Henryk. Okazuje się bowiem, że łatwiej jest kupić antylopy, zebry niż wielbłąda. Pytany o najciekawsze zwierzęta znajdujące się w „Warmińskim zwierzyńcu” odpowiada krótko: – Każde jest na swój sposób ciekawe. Nie ma zwierząt nudnych.

    Koń nie wygra

    Państwo Prokopowiczowie dbają o swoje zwierzęta. Każdy z gatunków ma stworzone dobre warunki życia. Nie ukrywają, że jest to ciężka praca, zwłaszcza zimą. – Jest dużo zajęć. Zdarza się, że oporządzanie zwierząt kończymy w porze, która dla niektórych jest już wczesnymi godzinami porannymi – śmieją się. – Początkowo było trochę ciężko, ale z czasem i ja pokochałam zwierzęta – wyznaje Wiesława. Zimą, kiedy warmińskie doliny i pagórki pokrywają się śniegiem, niewiele osób odwiedza gospodarstwo Prokopowiczów. Poza tym, podczas mrozów większość zwierząt przebywa w budynkach gospodarczych. – Jeszcze kilka lat temu organizowaliśmy kuligi. Jednak zrezygnowaliśmy. Zdarzało się, że w lasach, na wąskich leśnych duktach, natrafialiśmy na szaleńczo jeżdżące osoby na quadach czy motorach crossowych. Koń z nimi nie wygra – mówi.

    Lekcje na łące

    Latem to miejsce odżywa. – Zdarzają się dni, że pod wieczór, po całym dniu oprowadzania i opowiadania, tracę głos. Bolą nogi, bo to przecież za każdym razem trzeba obejść teren położony na pięciu hektarach – śmieje się pan Henryk. Zauważa, że większość zwiedzających nie pochodzi z Olsztyna i okolic. Gros z nich przyjeżdża z Kaliningradu, Warszawy, Gdańska i Niemiec. – Kiedy pytam, dlaczego tu przyjeżdżają, skoro w Warszawie czy Gdańsku są ogrody zoologiczne, odpowiadają, że to nie to samo. Tu można wejść między zwierzęta, dotknąć, nakarmić – śmieje się Henryk. Zdarza się, że mimo złej pogody rodzice z dziećmi siedzą i czekają na moment dojenia, by później nakarmić z butelki jagnięta czy cielaki. Zachęca nauczycieli biologii, by wraz z uczniami przyjeżdżali do jego gospodarstwa. – Nasz zwierzyniec to doskonałe miejsce na wycieczki klasowe. Na lekcji biologii można zobaczyć wiele gatunków zwierząt.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół