• facebook
  • rss
  • Szatan przegrał z kobietą

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 05/2015

    dodane 29.01.2015 00:00

    Duchowe macierzyństwo. One podtrzymują nasze kapłańskie ręce. I wygrywamy bitwę. A stawka jest niebagatelna, bo walczymy o życie wieczne. Walczymy o życie duchowe drugiego człowieka – mówi ks. Paweł Kozicki.

    Myśląc o duchowej adopcji i macierzyństwie kapłanów, trzeba cofnąć się pod krzyż, na Golgotę. Stanąć obok Maryi i Jana, jeszcze raz przysłuchać się słowom Chrystusa: „Oto Matka twoja”, „Niewiasto, oto syn twój”. – Całe dzieło opiera się na Maryi, która jest wzorem macierzyństwa. Maryja rodząca Chrystusa, Najwyższego Kapłana, stojąc pod krzyżem, rodzi Kościół, wspiera Chrystusa. Ona jest wzorem dla kobiet. Mógłbym zadać pytania: „Jak to jest dzisiaj, że uczeń Jan stojący pod krzyżem, symboliczny dzisiejszy kapłan, nie bierze matki Maryi do siebie? Dlaczego współczesna kobieta, Maryja stojąca pod krzyżem, nie rozumie swej roli, że ma stać się duchową matką apostołów, mimo zaproszenia, które skierował z krzyża do niej Chrystus?”. To dotyka współczesności, tego, co się dzieje z kobietami i kapłanami – mówi ks. Tomasz Pocałujko.

    Czy to możliwe?

    Rok Kapłański, celebracja z papieżem Benedyktem XVI. Na placu Świętego Piotra zgromadziło się wielu kapłanów. Na krzesłach pozostawiono dla nich broszurę „Adoracja eucharystyczna w intencji uświęcenia kapłanów oraz duchowe macierzyństwo”. – Zacząłem ją czytać i coś się poruszyło w mym sercu – wspomina ks. Tomasz Pocałujko. Owo poruszenie to przekonanie, że trzeba zaangażować kobiety w modlitwę za kapłanów, w modlitwę o nowe powołania do życia konsekrowanego. – Przecież kobieta ma takie zadanie, a ono jest w Kościele nieodczytane – mówi. Przytacza przykład kobiet z włoskiej miejscowości Lu. W 1881 r. kilka matek nosiło w sercu pragnienie, aby choć jeden z ich synów został kapłanem albo jedna z córek oddała się na służbę Bogu. Postanowiły gromadzić się w każdy wtorek na adoracji Najświętszego Sakramentu i modlić się o powołania. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca przystępowały w tej intencji do Komunii, a po Mszy św. modliły się za tych, których zaprasza do służby Bóg. – Dzięki modlitwie rodziny żyły w atmosferze pokoju, łagodności i pobożności, co pomagało dzieciom rozeznać swe powołanie – opowiada ks. Tomasz. A efekty? Z tej małej miejscowości wyszły 323 osoby konsekrowane: 152 kapłanów i zakonników, w tym salezjanin bł. Filip Rinaldi oraz 171 sióstr zakonnych należących do 41 zgromadzeń. „Wiara, ona kazała mówić naszym rodzicom: Bóg dał nam dzieci i gdy On je powoła dla siebie, my oczywiście nie będziemy mogli powiedzieć »nie«” – tak Filip wspominał wiarę rodzin z Lu. Po lekturze broszury ks. Pocałujko myślał, że kiedy wróci do Polski, może za kilka lat, podejmie trud wzbudzenia w sercach kobiet duchowego macierzyństwa. Kiedy po kilkuletniej nieobecności w naszej archidiecezji powrócił ze studiów w Rzymie, abp Wojciech Ziemba skierował go do pracy jako ojca duchownego do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum”. – Wówczas ta myśl do mnie wróciła. Zacząłem się rozglądać, myśleć. To było jakby nieustanne pukanie do drzwi serca. Pytałem, czy to jest możliwe? czy to ma rację bytu? A Pan Bóg wziął sprawy w swoje ręce – uśmiecha się ks. Tomasz. Postawił na jego drodze kobiety, które zechciały odpowiedzieć Bogu na duchowe zaproszenie do macierzyństwa.

    Słuchajcie, jest kapłan

    W listopadzie 2011 r. powstała w naszej archidiecezji wspólnota duchowego macierzyństwa kapłanów. – Odczuwam to jako szczególne wybranie i zaproszenie ze strony Boga do tego, żeby wspierać duchowo osoby życia konsekrowanego. Macierzyństwo duchowe to również rodzenie dla Chrystusa kapłanów. Modlimy się więc też za powołanych, aby mieli odwagę pójścia za głosem serca, by wytrwali podczas formacji w seminariach i klasztorach – mówi Magda. Przez kilka lat działania wspólnoty kobiety i dziewczęta z różnych środowisk włączają się w tę codzienną modlitwę. Spotykają się co dwa miesiące na Mszy św., adoracji Najświętszego Sakramentu i konferencji formacyjnej. – Często dzielimy się informacjami: „Słuchajcie, jest kapłan, który potrzebuje modlitwy”. Często proszą o nią klerycy. Wiedzą o nas – mówi Anna. Kiedy po raz pierwszy przyszła na spotkanie, nie wiedziała, co na nim będzie. – Zostało tylko rzucone hasło, że to spotkanie dla kobiet związane z macierzyństwem duchowym. W trakcie jego trwania okazało się, że dotyczy duchowej adopcji kapłanów i przygotowujących się do kapłaństwa. Co mnie zaciekawiło, dzieło to jednoczy kobiety różnych stanów i w różnym wieku, z różnym doświadczeniem Kościoła – opowiada. Dość długo zastanawiała się, czy taka forma wspólnoty jest dla niej, bo przecież potrzeb i intencji modlitewnych jest dużo. – Uświadomiłam sobie, że mogę mówić o Jezusie, ale nie mogę Go w sakramentach nikomu dać. Osobą, która daje Jezusa bezpośrednio, jest kapłan. To mnie przekonało – wyznaje. – Nie wyobrażam sobie życia bez sakramentów. Jeśli nie będzie kapłanów, nie będzie sakramentów. Oni są niezbędni dla naszego życia duchowego – dodaje Magda. Dostrzegają, że w wielu środowiskach brak jest zrozumienia macierzyństwa duchowego kapłanów. Jak to, duchowa matka? Co to jest? – pytają ludzie. Tymczasem na przykładzie świętych widać, jak ważną rolę w ich życiu odgrywały matki i przyjaciółki duchowe. Chociażby św. Franciszek i św. Klara. Ona często mówiła do Franciszka: „Ty idź, działaj. My będziemy się modlić”.

    Być kobietą

    Duchowe matki są w różnym wieku. Najmłodsze w warmińskiej wspólnocie mają dwadzieścia lat, najstarsze od dawna są babciami. Każda w ten sposób realizuje swoją kobiecość. – My nie chcemy być duchowymi singielkami. Chcemy być matkami płodnymi, mieć dużo duchowych dzieci. Jesteśmy ważne i potrzebne jako kobiety – uśmiecha się Anna. – Jeśli się zatraci istotę kobiecości, człowiek przestanie istnieć. My przekazujemy życie, troskę o życie. Jeśli zabraknie naszej troski, to świat stanie się mechaniczny, zimny. Pan Bóg to wymyślił – mówi Magda. Wiele kobiet przekonuje, że środowisko kapłanów od wielu lat jest im bliskie. Mają wielu znajomych księży, sióstr zakonnych. A macierzyństwo? Łatwiej jest im mówić o fizycznej łączności kobiety z dzieckiem niż duchowej. To bowiem dotyka samej głębi duszy i wielkości kobiecego serca. – Macierzyństwo to pewna gotowość serca do składania ofiary z siebie. Codziennie modlimy się za duchownych, ale też i ofiarowujemy za nich swoje cierpienia, niedogodności. Często modlę się swoim cierpieniem. Uczę się tego przez całe życie – wyznaje Irena. Zauważa, że przyjaźń z Jezusem pozwala na zawieranie przyjaźni z innymi ludźmi, nawet z tymi, których nigdy się nie widziało, bo łączy wszystkich jeden Duch. A macierzyństwo duchowe rodzi się na styku dwóch rzeczywistości, mężczyzn, którzy postanowili poświęcić się Bogu, którzy nie żyją w izolacji, ale w normalnym świecie, i kobiet, które są do macierzyństwa zapraszane. Jednak często nie potrafią odczytać tej roli albo wchodzą w role niezbieżne z duchem Chrystusa. – Bycie matką duchową to droga i formacja. Dlatego my cały czas uczymy się tego macierzyństwa, szukamy go w sercach, oddajemy Maryi, by nas nauczyła kochać czystą miłością, poświęcać się dla tej miłości, nią żyć – mówi Joanna.

    Ogrzewa serca

    Częstochowa. Spotkanie kobiet z kard. Stefanem Wyszyńskim. Po jednej stronie matki, po drugiej siostry zakonne. „Mówię najpierw do matek: Jesteście matkami, ale nie zapominajcie, że pomimo tego, że jesteście matkami, macie pozostać dziewicami, w sensie głębszym, w sensie czystości, dobrej intencji. A teraz zwracam się do zakonnic. Jesteście dziewicami, ale nie zapominajcie, że macie być matkami”. Trzeba o tym pamiętać, że oprócz Kościoła hierarchicznego, kapłańskiego, jest Kościół Maryjny. Jezusowi towarzyszyły kobiety, które były przy Nim w wielu momentach życia. Chodzi o to, aby na nowo odczytać tę rolę, przywrócić ją. – Ilu jest kapłanów, tyle jest dróg, sytuacji życiowych, czasem skomplikowanych – mówi ks. Paweł Kozicki, opiekun duchowy wspólnoty. Przywołuje scenę ze Starego Testamentu, kiedy Izraelici toczyli wojnę z Amalekitami. Mojżesz wyszedł na górę i modlił się do Pana. Miał podniesione ręce. Kiedy opadały mu ze zmęczenia, Izraelici przegrywali. Kiedy ponownie je wznosił – wygrywali. Kiedy ręce mu zdrętwiały, podeszli do niego Aaron i Chur, podparli mu ręce. Izrael wygrał tę bitwę. – Taka jest rola matek duchowych. One podtrzymują nasze kapłańskie ręce. I wygrywamy bitwę. A stawka jest niebagatelna, bo walczymy o życie wieczne. Walczymy o życie duchowe drugiego człowieka. Jeśli my, kapłani, będziemy słabi, to rozpadnie się wszystko, wspólnoty, parafie staną się zimne, bez radości i relacji. Paradoksalnie jesteśmy blisko Chrystusa, ale z drugiej strony łatwo jest nam wpaść w nurt twardości serca. Ta wspólnota to objaw Bożej miłości. Ich modlitwa ogrzewa nasze serca – mówi ks. Kozicki. – Trzeba powiedzieć jasno – po chwili dodaje. – Szatan przegrał z kobietą, którą była Maryja. Maryja jest wzorem, Matką Kościoła, Matką kapłanów, pierwszą Matką. Ukazuje, że siłą jest modlitwa, ona chroni przed atakami złego ducha. Szatan osłabia nasze życie duchowe, bo wie, że dzięki temu osłabi Kościół. Dlatego ta modlitwa za nas jest tak bardzo ważna.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół