• facebook
  • rss
  • Regina wszystko zaczęła

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 08/2015

    dodane 19.02.2015 00:00

    Nawet my, mieszkańcy Warmii, często nie wiemy, iż w Braniewie powstało pierwsze w historii Kościoła powszechnego zgromadzenie żeńskie, które zmieniło charakter pracy sióstr zakonnych.

    Owszem były zgromadzenia żeńskie, ale siostry żyły w klauzurze. Regina, kiedy dostrzegła potrzeby współczesnego jej świata, zapragnęła służyć Bogu poprzez posługę bliźnim. Choć kilka lat wcześniej Sobór Trydencki zaostrzył klauzurę dotyczącą sióstr zakonnych, ona potrafiła wyjść za mur klasztoru, by służyć ludziom – wyjaśnia s. Kamila Leszczyńska CSC.

    Jak Bóg chce

    Regina Protmann urodziła się w Braniewie w 1552 roku. Jej dziadek sprawował urząd burmistrza miasta, stryjowie zasiadali w radzie miejskiej, a ojciec był bogatym kupcem. Z natury wesoła, bystra, roztropna i towarzyska, przez co otoczona przyjaciółmi, wyróżniała się na balach i przyjęciach. Lubiła być zauważana i podziwiana. Kiedy miała 19 lat, razem z dwiema dziewczętami zamieszkała w starym domu, gdzie w biedzie i zimnie powoli powstawało coś, co na tamten czas było nowością w Kościele powszechnym. Siostry utrzymywały się z pracy rąk własnych, całkowicie zawierzając Bogu poprzez modlitwę, post, pokorę i uczynki miłosierdzia, zgodnie z powtarzanymi często przez Reginę słowami: „Jak Bóg chce”. Regina wraz z siostrami odwiedzała chorych w ich domach, opatrywała rany, przygotowywała lekarstwa, niosła nadzieję. Dzieliła się z biednymi, dostarczała im posiłki, wspomagała materialnie, objęła opieką sieroty. Wobec ogólnego analfabetyzmu i upadku moralnego, w szczególny sposób zajęła się dziewczętami. Otworzyła dla nich szkołę, ucząc czytania, pisania, prac ręcznych, a przede wszystkim wychowując w chrześcijańskich wartościach. Dla swojej wspólnoty Regina napisała reguły, a całe dzieło i grupę sióstr powierzyła św. Katarzynie Aleksandryjskiej, patronce kościoła w Braniewie. Po 12 latach reguły te zostały zatwierdzone w Lidzbarku Warmińskim w 1583 r. przez biskupa diecezji. Potem zatwierdził je nuncjusz papieski. Tak powstało Zgromadzenie Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy, które istnieje do dziś.

    Nigdy nie straciły

    W chwili śmierci Reginy Protmann, czyli 18 stycznia 1613 roku, założone przez nią zgromadzenie liczyło ok. 40 sióstr zamieszkujących cztery konwenty rozmieszczone na terenie Warmii. Klasztory znajdowały się w Braniewie, Ornecie, Lidzbarku Warmińskim oraz Reszlu. Przez przeszło 400 lat istnienia zgromadzenia siostry pozostały wierne kierunkom pracy wytyczonym przez założycielkę. Posługiwały przy chorych i pozbawionych opieki, brały udział w wychowywaniu i nauczaniu dziewcząt (później także i chłopców) oraz pomagały przy parafiach. Na przestrzeni wieków zakres prac sióstr zaczęła wyznaczać sytuacja społeczno-gospodarcza i polityczna Warmii. Roztropność i dalekowzroczność kolejnych przełożonych uchroniły je przed likwidacją, która wielokrotnie zagrażała wspólnotom katarzyńskim. Burzliwe dzieje Warmii, choć wydawać by się mogło, że nie sprzyjały działalności sióstr, to jednak – paradoksalnie – wpływały na rozwój zgromadzenia i utwierdzał siostry w słuszności realizowanych przedsięwzięć. To właśnie Regina Protmann, doskonale rozpoznając potrzeby mieszkańców Warmii, wyznaczyła swoim siostrom takie kierunki posługi, które nigdy nie straciły na aktualności. W latach 1945–1947 na skutek działań wojennych, chorób zakaźnych i wycieńczenia zmarły 102 siostry. Wśród nich jest 16 sióstr, które czekają na beatyfikację jako męczennice ziemi warmińskiej.

    Nie było człowieka

    Obecnie zgromadzenie liczy prawie 600 sióstr, z czego 135 pracuje w Polsce w 25 placówkach. 19 z nich znajduje się w archidiecezji warmińskiej, w tym dom prowincjalny w Braniewie, gdzie mieści się nowicjat i postulat. Katarzynki prowadzą m. in. Dom Pomocy Społecznej w Bisztynku i Katolicki Ośrodek Wsparcia dla Dzieci i Młodzieży w Braniewie. – Pracujemy wśród chorych jako pielęgniarki, rehabilitantki, pracujemy z dziećmi i młodzieżą. Służymy i Kościołowi, odpowiadając na różne wezwania – wyjaśnia s. Kamila. Podkreśla, że na Warmii wcześniej nie było miasteczka, w którym nie byłoby katarzynek. – Siostry były wszędzie, były nauczycielkami, lekarzami, pielęgniarkami, prowadziły kuchnie dla ubogich. Malowały obrazy, haftowały ornaty, obrusy ołtarzowe. Nie było człowieka na Warmii, który by nie znał katarzynek – uśmiecha się. Zanim wstąpiła do zgromadzenia, pojechała do Braniewa. – Ta wizyta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Duży dom i wielki dzwon, który wzywał siostry na wspólną modlitwę. Wtedy podjęłam decyzję, że chcę być z tymi siostrami, kiedy widziałam, jak się modliły, chodziły korytarzami braniewskiego domu – wspomina. Przyznaje, że do dziś poruszają ją dwie cechy duchowości bł. Reginy Protmann. – Ona żyła według dewizy: „Jak Bóg chce”. To wszystko, co ją spotykało, odczytywała jako wolę Boga. Kiedy spotykało ją cierpienie, mówiła: „Teraz wiem, że Pan Bóg mnie miłuje”. Mnie to fascynuje. Druga cecha, to jej otwartość na potrzeby Kościoła. Często razem z siostrami klękały, odprawiały 40-godzinne modlitwy, pościły. Tak podchodziła do tego, jakby złagodzenie nieszczęścia zależało od niej i jej sióstr – wyznaje s. Kamila.Więcej na www.katarzynki.org.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół