• facebook
  • rss
  • To było piekło na ziemi

    Krzysztof Kozłowski

    dodane 23.02.2015 09:00

    Wówczas - jak wspominają świadkowie - nastąpiły niewyobrażalne rzezie, gwałty i grabieże.

    23 lutego (poniedziałek) o 22.10 w TVP 1 odbędzie się premiera dokumentalnego filmu „... bo jestem stąd” w reżyserii Grzegorza Linkowskiego z narracją Krzysztofa Ziemca, znanego dziennikarza telewizyjnego. Film mówi m.in. o bohaterskiej śmierci męczenników warmińskich z czasów II wojny światowej.

    Krzysztof Ziemiec trafił na informacje dotyczące warmińskich męczenników, przeglądając stronę internetową „Gościa Niedzielnego”.

    - Znam historię Polski całkiem nieźle, ale o męczennikach warmińskich po raz pierwszy przeczytałem na portalu. Dobry dziennikarz sam sobie zadaje pytania i stara się na nie głośno odpowiadać. Tak też było w tym przypadku. Sięgnąłem do internetu, bo tam jest wszystko, i zacząłem szukać dojść, kontaktów i świadków. Udało się. Jest to dla was, mieszkańców Warmii, bardzo intymne dzieło - mówi K. Ziemiec.

    Autorzy filmu dotarli do świadków tamtych wydarzeń, szczególnie kobiet, które po tylu latach opowiadają o gwałtach i zabójstwach dokonywanych na ludności Warmii przez sowieckich żołnierzy. Bardzo często jest to osobista narracja, niezmiernie wzruszająca i szokująca. Punktem wyjścia jest wspomnienie wybranych męczenników warmińskich.

    - Osoby, które są z dala od Kościoła, patrzą na to zupełnie inaczej, choć i dla nich poświęcenie i bohaterska postawa tych osób będzie godna podziwu. A ludzie, którzy żyli w tamtych czasach albo pochodzą z tamtych terenów, mogą w pewien sposób utożsamiać się z męczennikami warmińskimi. Powojenne „wyzwolenie” było dla nich prawdziwą masakrą, pełną nieszczęść i poniżeń. To było piekło na ziemi. Dla mnie najsmutniejsze jest to, że wiele osób, które doznały wtedy krzywd, czuło się Polakami, tyle że zamieszkującymi Prusy. Film traktuje więc również o tożsamości ludzi, którzy żyją na pograniczu dwóch światów, dwóch państw, dwóch systemów wartości - mówi K. Ziemiec.

    Film jest nie tylko relacją przeszłych wydarzeń, ale także próbą odpowiedzi na pytanie o tożsamość Warmiaków. Rozmowy z dawnymi mieszkańcami Warmii przeplatane są syntetycznym przedstawieniem historii tej krainy i jej złożoności.

    Prapremiera filmu „...bo jestem stąd” odbyła się w czerwcu 2014 r. w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej.

    Przed projekcją filmu przedstawiciel wojewody warmińsko-mazurskiego zacytował relację swojej niani z czasu tzw. wyzwalania Warmii: „Niemcy pisali w gazetach i mówili o dzikich żołnierzach rosyjskich, którzy będą wszystkich mordować. Ale my się nie baliśmy, bo byliśmy młodzi i nie byliśmy winni za wojnę. Ale kiedy weszli na podwórze, a byliśmy na gospodarce tylko z matką, zaciągnęli mnie do szopy tacy dwaj i zrobili ze mną, co chcieli. Wtedy nadjechał żołnierz na koniu, chyba oficer, i obydwu zastrzelił. Po kilku tygodniach na szaber przyszedł taki jeden z drugim, co furmanką przyjechał. Brata pobili, bo do domu nie chciał wpuścić – a nie było już co rabować. Poszli do szopy. Jeden wynosił narzędzia, a drugi się za mnie zajął. Potem było spokojnie, bo nic do szabrowania nie zostało”.

    Proces beatyfikacyjny 46 warmińskich męczenników rozpoczął się 15 września 2007 r. Diecezjalny etap zakończył się w 2011 r. Tego roku dokumentacja kandydatów na ołtarze trafiła do Kongregacji ds. Świętych w Watykanie. Liczy ona 12 tys. stron.

    W gronie 46 męczenników warmińskich II wojny światowej jest 34 księży, siostra zakonna i 11 osób świeckich. Wśród nich jest 9 ofiar niemieckiego nazizmu oraz 37 ofiar czerwonoarmistów. Większość z tych osób zamordowano w styczniu 1945 r., kiedy na tereny Prus Wschodnich weszła armia sowiecka.

    Warto pamiętać, że to właśnie w Prusach Wschodnich nastąpił pierwszy kontakt Armii Czerwonej z ludnością, która uważana była za niemiecką. Wojska niemieckie wycofały się, pozostawiając bezbronną ludność cywilną. Wówczas - jak wspominają świadkowie - nastąpiły niewyobrażalne rzezie, gwałty i grabieże.

    Zobacz zwiastun filmu:

    ... BO JESTEM STĄD
    Ryszard Wiencek

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • marbie
      23.02.2015 10:13
      Przyjaciel moich dziadków opowiadał, jak kilku sowieckich żołnierzy chciało zabrać jedną piękną dziewczynę, a ona krzyczała. Wtedy polski oficer podszedł do nich, wyciągną pistolet i powiedział, że jak jej nie puszczą, to im łby odstrzeli, a oni odpuścili. Jednak zapewne oficer ten nie dożył następnego dnia.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół