Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nagi wobec Boga

O ekstremalnym przeżyciu duchowym, kilometrach błota i doświadczeniu słabości z salwatorianinem ks. Kamilem Leszczyńskim SDS rozmawia Krzysztof Kozłowski.

 

Krzysztof Kozłowski: Ekstremalna Droga Krzyżowa. Brzmi intrygująco. Cóż to za droga?

Ks. Kamil Leszczyński SDS: Pomysł Ekstremalnej Drogi Krzyżowej (EDK) wywodzi się z Krakowa, z duszpasterstwa ks. Jacka Stryczka. Pierwsza odbyła się w 2009 r. Postanowiliśmy w tym roku zorganizować taką Drogę Krzyżową i u nas, aby każdy mógł zasmakować swojej słabości. Ekstremalna dlatego, że musi być ciężko, musi być ból, a jej długość powinna wynosić 40 kilometrów. Trasa ma wieść przez drogi błotniste, dukty leśne. Ale chyba w dzisiejszych czasach najbardziej ekstremalne jest to, że na całej trasie ma być cisza i samotność.

Nie będzie nagłośnienia, wspólnych śpiewów, Różańca?

Nie ma jednej wielkiej grupy. Każdy idzie sam, ze swymi myślami, poszukując Jezusa Ukrzyżowanego. Na całej trasie obowiązuje zasada milczenia.

Czyli nie ma stacji Drogi Krzyżowej, gdy wszyscy się zatrzymują, czytane są rozważania?

Tak i nie. Każdy uczestnik otrzymuje rozważania i opis trasy. W opisie znajduje się informacja, gdzie umiejscowione są poszczególne stacje Drogi Krzyżowej. Tu mają zatrzymać się wszyscy uczestnicy, ale nie naraz, a w zależności od tempa marszu. Samotni, w ciszy, przeczytają rozważania. Później ze swoimi myślami pójdą do kolejnego krzyża.

Ksiądz mówił, iż trasa wiedzie przez lasy, błota. Ile razy Ksiądz błądził po terenach między Elblągiem a Fromborkiem, zanim wyznaczył trasę?

Kiedy pierwszy raz pojechaliśmy wyznaczać trasę, pokusiliśmy się, aby jej niektóre odcinki przejechać samochodem. Skończyło się tak, że auto ugrzęzło. Musieliśmy biec do najbliższego domostwa, aby pożyczyć łopatę. Na skraju lasu jeden domek, nikogo nie ma. Straciliśmy wiele czasu. Kiedy pierwszy raz poszliśmy na całą trasę, żeby wytyczyć ją i opisać, korzystaliśmy z GPS. Wszystkie szlaki są zaznaczone na mapach. Kiedy szliśmy drugi raz, daliśmy przygotowany opis osobom, które nie znają trasy, żeby go zweryfikowały. Okazało się, że wystarczy nanieść kilka niewielkich poprawek. Co ważne, EDK odbywa się nocą. Opis musi więc być perfekcyjny. Oczywiście przemierzyliśmy drogę i nocą. Świat wówczas wygląda inaczej.

Dlaczego EDK? Noc, nieznane drogi, porozrzucane po lasach i polach krzyże, samotność i cisza. Czy nie wystarczy tradycyjna Droga Krzyżowa?

Kiedy szliśmy wyznaczać trasę i później, gdy ją sprawdzaliśmy, rozważaliśmy Drogę Krzyżową. Inaczej przeżywa się mękę Jezusa, kiedy stoi się w kościele, klęczy bądź siedzi i słucha czytanych tekstów. Powiedzmy, stacja VII, Jezus drugi raz upada. A ja w ciepłym kościele. Słucham, że Go coś boli, że jest Mu ciężko, nogi odmawiają Mu posłuszeństwa. A ja muszę też powstawać. Siedzę w ławce. I co? Idąc nocą, w ciszy, sam na sam z cierpiącym Jezusem, docieram do stacji VII, powiedzmy po przebyciu 20 kilometrów, zatrzymuję się i z ledwością stoję na nogach. Wtedy inaczej rozumie się cierpienie przeżywane w samotności. To, co jest w EDK ważne, to przekraczanie siebie. W momencie kiedy po ludzku nie mam siły, poddaję się, wówczas zaczyna się moja Ekstremalna Droga Krzyżowa.

Nie daję rady sam. Muszę poprosić o pomoc. Człowiek wówczas rozumie, jak sam niewiele może.

Dokładnie. Znam wiele świadectw osób, które w Krakowie uczestniczyły w EDK. W momencie kiedy człowiek, tak po ludzku, nie daje rady, wtedy staje nagi wobec Boga. Boże, to od Ciebie wszystko zależy. Dziewczyna z Tarnowa napisała świadectwo, że jej pewność siebie, iż przejdzie trasę 40 kilometrów bez żadnych problemów, skończyła się po trzech kilometrach w rowie. Wtedy zrozumiała, na czym polega owa ekstremalność – na tym, iż nie należy polegać na sobie, na doświadczeniu swoich słabości, by dojść do zmartwychwstania. Co ciekawe, w EDK zaczynają uczestniczyć osoby niewierzące. Mówią, że tu właśnie spotykają prawdziwych katolików. Warto uświadomić sobie, że Droga Krzyżowa w kościele trwa pół godziny. Tę Drogę przemierza się całą noc, trwa nawet 10 godzin. To dziesięciogodzinna okazja do przeżycia misterium męki. Spróbuj ją przeżyć. Odkryć siebie takim, jaki jesteś.•

Będziesz dumny

Katarzyna Borejko, koordynator EDK – Chętni mogą zgłaszać się do nas przez stronę edk.org.pl, przez Facebook (facebook.com/ELBLAG.EDK), wysyłając maila (elblag.edk@gmail.com) lub telefonicznie: 502 478 820. Do tej pory zgłosiło się ponad 200 osób, w tym 12 kapłanów i 10 katarzynek z Braniewa. EDK rozpocznie się 27 marca Mszą św. o godz. 20 w kościele pw. Świętego Brata Alberta (ul. Częstochowska 28, Elbląg). Po Eucharystii każdy otrzyma rozważania i opis trasy. Trasa wiedzie z Elbląga do archikatedry we Fromborku. Niech każdy pomyśli, czy chce doświadczyć podróży w głąb siebie i spotkania Boga. Pomyśl, że 27 marca wieczorem, kiedy inni będą już w domach, ty będziesz maszerować po błotnistych drogach EDK. Kiedy inni będą oglądać kolejny serial, ty będziesz rozważać kolejną stację, gdzieś daleko za Elblągiem. Kiedy inni będą leżeć już pod kołdrą, ciebie ogarnie zmęczenie i zaczniesz wątpić, czy ten marsz ma sens. Nad ranem, kiedy inni będą budzić się z głębokiego snu, ty będziesz dumny, że doszedłeś i nie poddałeś się nocnym przeciwnościom, że oglądasz świt ze wzgórza katedralnego we Fromborku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma