• facebook
  • rss
  • Krowy, brzozy i… pędzel

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 15/2015

    dodane 09.04.2015 00:00

    Wszystko zaczęło się na pastwisku, a teraz zagościło w olsztyńskim CEIK-u.

    Miłość do małej ojczyzny może się wyrażać w różny sposób. Jednym z nich jest sztuka, która najlepiej oddaje przeżywane emocje. W Olsztynie odbyła się ostatnio wystawa indywidualna malarstwa olejnego Józefa Miki. Artysta przedstawił na niej swoje obrazy, których głównym motywem było hasło „Moja Warmia”. – Wśród eksponowanych płócien są dwa namalowane w latach 80.

    To niesamowita historia i wspominam ją dziś z jednej strony z uśmiechem, a z drugiej ze wzruszeniem. Pochodzę z rolniczej rodziny, która posiadała 20 krów. Moim zadaniem było ich wypasanie – od czwartej do ósmej rano, a potem po powrocie ze szkoły. Brałem książki na pastwisko i tam się uczyłem – mówi Józef Mika. Z czasem pojawiło się zainteresowanie malowaniem i rzeźbieniem. I tak pastwisko przemieniło się w pracownię artystyczną. Mieszkał wtedy w Świętniku, gdzie uczęszczał do szkoły. – Pamiętam, że zabrałem się za rzeźbienie, ale nie miałem fachowych narzędzi, więc używałem scyzoryka. Powstały w ten sposób wiejskie postaci, które malowałem później plakatówkami – mówi Mika. Owocem młodzieńczej pasji są dwa zaprezentowane na wernisażu obrazy, które przedstawiają warmiński pejzaż. Stojące nad bagnami brzozy zostały uwiecznione na płótnie i zaprezentowane po wielu latach w sali Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie. Artysta zaprezentował także swoje ostatnie prace. – Te charakteryzują się już abstrakcją, pojawia się plama. To już inne spojrzenie na malarstwo. Zestawienie tych dwóch rodzajów obrazów pokazuje pewną drogę, jaką przebyłem jako artysta – mówi Józef. Dlaczego tytuł „Moja Warmia”? Twierdzi, że kocha tę krainę i nigdy by się stąd nie wyprowadził. Artysta mieszka w lesie w Kierzu. – Tu są moje bociany, moje żurawie, żaby, jelenie i sarny. To wszystko jest cząstką życia. Wszystko to karmię i zarazem maluję – śmieje się. W wiejskim środowisku rozpoczęło się jego tworzenie. Pierwsze ramy do obrazu obsadzał mu ojczym, a on sam zamiast emulsji nakładał grunt z ropy naftowej. Teraz Mika ma swoją pracownię, uczy młodzież sztuki malowania i rzeźbienia. Wernisaż w Olsztynie pokazał uczestnikom historię jednego warmińskiego artysty, który z pastwiska przeniósł swoje obrazy do galerii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół