• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Krzysztof Kozłowski

    |

    Posłaniec Warmiński 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    Uczestniczyłem w wielu jubileuszach, przeróżnych – tych rodzinnych, kiedy małżeństwo świętuje 50. rocznicę ślubu, osobistych, kiedy mijają kolejne okrągłe lata, jak i tych związanych z instytucjami.

    Widziałem wiele sal, wykwintnych hoteli, stołów uginających się od jedzenia. I jadłem, smakowało. Jednak żadna z dotychczasowych uroczystości nie zrobiłam na mnie takiego wrażenia. Miejsce gali – niezwykła sala, ściany w kolorze świeżej zieleni przeplatanej brązem kory drzew, zielona podłoga, miła w dotyku i niebieski sufit, pod którego sklepieniem fruwały ptaki. Zamiast sztućców w wielu dłoniach szpadle, inni trzymają niewielkie iglaste drzewka. Później zwykła kiełbasa, muzyka na żywo. Co to za jubileusz? Odpowiedź na ss. VI–VII.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół