• facebook
  • rss
  • Bóg lepszy od lekarza

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    Dawano jej pół roku życia, a dożyła kilku jubileuszy. Zawdzięcza to wierze i miłości sióstr ze swojego zgromadzenia.

    W Bisztynku świętowano 60. rocznicę ślubów wieczystych s. Mechtyldy Romanski, katarzynki. W niewielkiej kaplicy zgromadziły się siostry katarzynki i zaproszeni goście. Mszy św. przewodniczył ks. Janusz Rybczyński, proboszcz tamtejszej parafii. Homilię wygłosił ks. Stanisław Majewski, proboszcz z Kętrzyna. Obecny był także ks. Kazimierz Załęski. Podczas Mszy św. ks. Stanisław w swojej homilii zwrócił uwagę na postawę służebności, która obecna była zarówno w życiu Matki Bożej, jak i s. Mechtyldy. O tym mówi jej bogaty życiorys. Po wspólnych modlitwach był czas na agapę i rozmowy.

    Z ziemi włoskiej do Polski

    – Śluby zakonne złożyłam wobec ks. inf. Wojciecha Zinka w Braniewie. To był wspaniały człowiek – wspomina jubilatka. Historia życia i powołania s. Mechtyldy jest bardzo ciekawa. Urodziła się w warmińskiej rodzinie w Rukławkach. – Moi rodzice byli rolnikami i mieli ośmioro dzieci. Pięć córek i trzech synów. W roku 1945 Sowieci wywieźli na Sybir siostrę i brata, i tam zginęli. Ja wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny w roku 1952 – opowiada. W kolejnych latach pracowała w Braniewie, Lubominie, Brąswałdzie, Klebarku Wielkim, Ramsowie i Bisztynku. – Najdłużej, bo aż 27 lat, pracowałam w Ramsowie jako organistka i katechetka. Tam też zrobiłam prawo jazdy, ukończyłam szkołę średnią i pięcioletnie studia organistowskie, które prowadzili ks. Lewkowicz i ks. Narodzonek – wspomina s. Mechtylda.

    W latach 1990–1992 przebywała we Włoszech. Tam pomagała w zbieraniu i tłumaczeniu materiałów potrzebnych do beatyfikacji sługi Bożej Reginy Protmann, obecnie już błogosławionej. Potem wróciła do Polski i służyła w parafii w Bisztynku. W roku 2011 z powodów zdrowotnych przeszła na emeryturę. – Mówiono księdzu proboszczowi i moim przełożonym, że pożyję najwięcej pół roku. A dzięki kochanym siostrom mieszkam do dziś w Bisztynku i tu pragnę zakończyć swoje ziemskie życie – uśmiecha się siostra jubilatka.

    WypRawy na Ryby

    – Dla naszej wspólnoty ten jubileusz jest oczywiście wspólnym świętowaniem, ale także przede wszystkim wielkim świadectwem oddania się Bogu s. Mechtyldy. Dla nas, młodszych sióstr, jest to dowód spalania się dla Jezusa poprzez śluby i konsekrację. Nie zawsze jest to łatwe i radosne, a często okupione cierpieniem – mówi s. Bartłomieja. – Siostra Mechtylda jest osobą radosną, choć od 17 lat doświadczona chorobą nowotworową. Na początku postawiono diagnozę, że zostało jej pół roku życia, a tu Bóg pozwolił jej dożyć jubileuszu 60-lecia ślubów. W tej chwili służy swoją obecnością we wspólnocie – mówi. Siostra Bartłomieja pracowała w Bisztynku 10 lat i dziś nie wyobraża sobie, aby wśród młodych i aktywnych sióstr nie było starszej, która swoją obecnością daje świadectwo, że warto się poświęcać.

    O czasach służby organistowskiej s. Mechtyldy opowiada także ks. Stanisław Majewski, który proboszczował wcześniej w Bisztynku. – Pamiętam nie tylko jej ofiarną pracę, ale również pogodę ducha i... wspólne wyprawy na ryby. Siostra bowiem bardzo lubiła łowić i miała w tym sukcesy. Może nieraz dla osób postronnych wyglądało to zabawnie – siostra z wędką nad jeziorem, ale przecież wychowała się niedaleko jeziora Dadaj i pewnie tę pasję wyniosła z domu– mówi.

    Posługę s. Mechtyldy wspominają do dziś mieszkańcy parafii z Ramsowa, gdzie siostra pracowała najdłużej. Owocem jej duszpasterskiego zaangażowania jest między innymi droga życiowa Iwony Falkowskiej, którą katarzynka zachęciła do gry na organach. – Jest ona kimś ważnym w moim życiu. Uczyła mnie podstaw muzyki i motywowała do dalszej nauki. Potem skończyłam szkołę dla organistów w Olsztynie i grałam w parafialnym kościele w Ramsowie. Teraz jestem organistką w Dorotowie. Ale wszystko zaczęło się dzięki s. Mechtyldzie – mówi.

    W tej chwili w Zgromadzeniu Sióstr św. Katarzyny jest ponad 140 sióstr, a w postulacie cztery. Trzy nowicjuszki złożyły ostatnio śluby. W tym roku już dwie dziewczyny zgłosiły się, aby rozpocząć formację w zgromadzeniu. Siostry pracują w Polsce, Niemczech, we Włoszech i w kilku krajach misyjnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Miklikowski
      12.05.2015 22:00
      Naszej niezpomnianej, ramsowskiej siostrze Mechtyldzie skladamy gratulacje z okazjij tak donioslego jubileuszu jakim jest 60. lecie zycia zakonnego. Skladamy wyrazy wdziecznosci za trud jaki Siostra wlozyla uczac nas i naszedzieci nauki religii, za prowadzenie wspanialego choru (uczestnikami byli rowniez moi rodzice) i organistki przez dlugie lata w naszym wspanialym ramsowskim kosciele. Dziekujemy za usmiech, ktorym obdarowywala kazdego z nas. On promieniowal zawsze na Jej twarzy. Dziekujemy za wszystko i zyczymy zdrowia i blogoslawienstwa Bozego na dalsze lata zycia zakonnego! BOG ZAPLAC! Dawni mieszkancy Ramsowa Henryka i Kazimierz Miklikowscy
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół