• facebook
  • rss
  • Ty wiesz lepiej, więc pomóż...

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    Imię ks. Jerzego Popiełuszki miała najpierw dostać podstawówka, ale wybór w końcu padł na Prymasa Tysiąclecia. – Wtedy też, patrząc na obraz kapelana Solidarności, powiedziałam: „Księże Jerzy, ty się na pewno nie obrazisz. Twoje będzie gimnazjum” – wspomina Maria Szulc.

    WPolsce istnieje już 140 szkół zrzeszonych w Stowarzyszeniu Przyjaciół Szkół Katolickich. Wśród nich jest placówka ze Smolajn, nieopodal Dobrego Miasta. Podstawówka nosi imię kard. Stefana Wyszyńskiego, a patronem gimnazjum został teraz bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

    My, uczniowie...

    Uroczystości nadania imienia rozpoczęły się Mszą św. w bazylice Najświętszego Zbawiciela i Wszystkich Świętych. – To są ważne wydarzenia dla wszystkich, którzy tworzą środowisko szkolne. Przed wami ogromne zadanie: aby ta wartość niesiona przez posługę ks. Jerzego Popiełuszki, a zawarta w zdaniu: „Zło dobrem zwyciężaj”, była podejmowana z poświęceniem – mówił ks. Stanisław Zinkiewicz, który przewodniczył Eucharystii. Podczas nabożeństwa poświęcono sztandar szkoły, a uczniowie złożyli ślubowanie. Młodzi, trzymając wzniesione w kierunku sztandaru ręce, mówili: „My, uczniowie Gimnazjum im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki, uroczyście ślubujemy stać się wiernymi uczniami Chrystusa. Wiarę swą wiernie wyznawać i według niej żyć. Każdą chwilę z ufnością powierzać Panu Bogu. Uczyć się i pracować rzetelnie. Swoim zachowaniem dawać wyraz szacunku dla tradycji szkoły oraz świadectwo uczniowskiej kultury...”. Na zakończenie młodzież przedstawiła montaż słowno-muzyczny o nowym patronie. Druga zaś część uroczystości odbyła się już w szkole w Smolajnach. Gościem specjalnym był o. Świerad Maria Pettke ze Zgromadzenia Braci Pocieszycieli z Getsemani, które opiekuje się sanktuarium Męczeństwa ks. Jerzego Popiełuszki we Włocławku.

    Dzieci jest tylko troje

    W Smolajnach najpierw powstała podstawówka, a po 10 latach doszły gimnazjum i punkt przedszkolny. Dziś to szkoła niepubliczna, ale wcześniej była to placówka samorządowa, która została przeznaczona w 2001 r. do likwidacji. Społeczność lokalna zjednoczyła się jednak w staraniu o utrzymanie szkoły i, jak dziś mówią mieszkańcy, cudem Boskim ocalała. Przygotowania do otworzenia szkoły trały dwa lata. – Na początku planowaliśmy nadać imię ks. Jerzego szkole podstawowej, jednak podczas spotkania w Stoczku Klasztornym księża marianie przekonali nauczycieli do kard. Stefana Wyszyńskiego – mówi Maria Szulc, dyrektor szkoły. – Wtedy też, patrząc na obraz kapelana Solidarności, powiedziałam: „Księże Jerzy, ty się na pewno nie obrazisz. Twoje będzie gimnazjum”. I tak się też stało. Gimnazjum, według mnie, powstało zresztą w cudowny sposób po 10 latach. Wtedy właśnie przyszło do niej trzech uczniów i powiedzieli, że nie chcą iść do szkoły publicznej, ale zostać w Smolajnach. Tylu chętnych to za mało. Ale przyjechała Wioleta Błaziak, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich, i zachęciła do działania. Dodatkowo w szkole trwał remont i wyglądało na to, że sanepid nie da pozwolenia na otwarcie gimnazjum. – To był rok beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki i podczas uroczystości zawierzyłam mu całą sprawę. Powiedziałam w duchu: „Nie wiem, co mam robić. Dzieci jest tylko trójka. Ty wiesz lepiej, więc pomóż”. No, i pomógł – mówi dyrektor. Do 26 sierpnia nic nie było wiadomo, nie było pozwoleń. W tym dniu, podczas pobytu na Jasnej Górze, pani dyrektor dostała wiadomość, że szkoła została wpisana do ewidencji. Na początku brakowało uczniów, ale przed początkiem roku szkolnego do Smolajn przybiegło kilkoro dzieci i oznajmiło, że chce uczyć się w gimnazjum. Tak uzbierała się pierwsza dziewiątka. Dziś jest 78 uczniów i przedszkolaków.

    Przyjaźń przez fotografię

    – Kiedy poznawaliśmy bliżej postać patrona, uderzyło mnie to, jak wytrwały był ks. Popiełuszko w tym, co robił. Nie wiem, czy bym tak potrafiła w sytuacji zagrożenia. Dlatego go podziwiam – mówi gimnazjalistka Ewa Bundz. Młodzież w ramach przygotowań brała udział w różnych zajęciach (plastycznych dla młodszych i literackich dla starszych). Mogła także wysłuchać świadectwa ks. prał. Kazimierza Sawostianiuka, który znał ks. Jerzego. – Spędziłem z nim w bartoszyckiej jednostce wojskowej dwa lata. W Bartoszycach znajdowała się największa jednostka klerycka, jedna z trzech istniejących w tamtych czasach w Polsce. Byłem z ks. Jerzym na tej samej kompanii, w tym samym plutonie i drużynie. Mieliśmy obok siebie łóżka. Szybko się z nim zaprzyjaźniłem. Przełożeni chcieli zniszczyć nasze powołanie, a my o nie walczyliśmy – wspominał. Jak wspomina ks. Kazimierz, kleryk Popiełuszko był bardzo pobożny, co wyniósł z domu rodzinnego. Jednak dowódcy uważali go za niesfornego i dlatego był prześladowany. Miał dar nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi. Ks. Kazimierz opowiedział m.in. o jednym wydarzeniu, które ilustruje tę zdolność. Pewnego razu wywieziono żołnierzy nad Jezioro Kortowskie w Olsztynie. Ks. Jerzy lubił fotografować, a nad jeziorem spotkał rodzinę Kamińskich, którym zrobił zdjęcie i poprosił o adres. Przesłał potem fotografię i tak zrodziła się wieloletnia przyjaźń. Do tego stopnia, że potem odprawił w Olsztynie Mszę prymicyjną. Galeria zdjęć na: olsztyn.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół