• facebook
  • rss
  • Tembelihle mówi o wodzie

    dodane 25.06.2015 00:00

    – Smutny jest świat, gdzie jedni mają za mało, a drudzy za dużo. Gdzieś tam po drodze sprawiedliwość się pogubiła – uważa Wernika.


    Wten dzień szkoła nie wyglądała jak szkoła, a raczej jak wyrwany kawałek afrykańskiej ziemi. Na ścianach wisiały charakterystyczne maski, dziewczęta plotły sobie warkoczyki, niektórzy mieli pomalowane twarze, a nauczyciele ubrani byli w afrykańskie tuniki. Między nimi przechadzali się misjonarze werbiści, którzy opuścili swoje misje w Zimbabwe i przyjechali do Dobrego Miasta, by wziąć udział w spotkaniu „Nasza Dwójka na afrykańskie podwórka”.
– Przez cały rok realizowaliśmy w szkole projekt o Afryce. Wędrowaliśmy z werbistą o. Maciejem Malickim SVD ścieżkami południowej Afryki, skupiając się na życiu ludzi, zwłaszcza dzieci zamieszkujących Zimbabwe.

    Dzisiejsze spotkanie jest zakończeniem naszej podróży – mówi inicjatorka projektu, katechetka Emilia Pietnoczka ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Dobrym Mieście. W ramach projektu dzieci oglądały filmy o misjach w Afryce, na zajęciach z religii, biologii, geografii i sztuki poznawały Zimbabwe, warunki życia tamtejszych mieszkańców.
Ten sam świat
Dzięki zaangażowaniu w projekt werbistów, zwłaszcza o. Macieja Malickiego SVD i o. Marka Glodka SVD, którzy pracują na misjach w Zimbabwe, uczniowie mogli poznać również życie dzieci pokazane oczyma dziesięcioletniej Tembelihle. To właśnie ona, dzięki prezentacji multimedialnej, opowiedziała o codziennym życiu w tym kraju, o dzieciństwie, obowiązkach i małych radościach, które mogą stać się ogromnym szczęściem. A nic tak nie przemawia do dzieci jak opowieść rówieśników.
– Z prezentacji dowiedziałem się, jak wielką wartość dla Afrykanów stanowi woda i jak ciężko ją zdobyć. Przeraża mnie również to, że brakuje tam jedzenia, a wielu rówieśników Tembelihle nie chodzi do szkoły. Mimo wszystkich trudności są bardzo pogodni i uśmiechnięci. Nasze życie jest tak różne, choć żyjemy na tym samym świecie – mówi Staś, który napisał list do Tembelihle.
– Smutny jest świat, gdzie jedni mają za mało, a drudzy za dużo. Gdzieś tam po drodze sprawiedliwość się pogubiła – uważa Wernika. – Wzruszyło mnie to, że dla nich najważniejsza jest rodzina, mają szacunek dla ludzi i rzeczy, które posiadają – dodaje Julka.
Zapraszamy na misje
Po występach artystycznych, zaprezentowanych przez uczniów, nauczycieli i dobromiejską Kapelę Świąteczną, misjonarze spotkali się z uczniami. O. Marek pracuje w Dlamini na Ekuthuleni Mission. To malutka wioska na południu kraju. Domy to okrągłe chatki pokryte trawą. Kilka palików oblepionych błotem. – Największym problemem tamtejszych ludzi jest ubóstwo. Bezrobocie w tym kraju sięga ponad 
90 proc. Brakuje wszystkiego. Zrujnowana gospodarka, prezydent, który od 30 lat wygrywa regularnie wybory. A ludzie? Serdeczni, uśmiechnięci – opowiada o. Marek.
Mieszkańcy tego kraju zajmują się przede wszystkim uprawą ziemi i hodowlą zwierząt. Jak tłumaczy kapłan, przy tym bezrobociu mogą się tylko z tego utrzymać. – Teoretycznie powszechny jest obowiązek nauki. Ale szkoła jest płatna. Nie wszystkich na nią stać. Dzieci odczuwają brak rodziców. Wielu z nich wyjeżdża do pracy poza Zimbabwe. Dziećmi zajmuje się najczęściej babcia. Jak są starsze, muszą chodzić po wodę, dbać o porządek, pomagać – mówi.
O. Maciej pracuje w Plumtree, 10-tysięcznym mieście. – Problemem jest brak pracy. Jeszcze 20 lat temu każdy, kto chciał pracować, miał zajęcie. Wielu pracuje na czarno, ze względu na wysokie podatki. Jeżeli ktoś ma pieniądze, może wszystko kupić w sklepie. Teraz walutą jest dolar amerykański. Mimo trudności ludzie są wspaniali. Kraj spokojny, bez konfliktów, piękny. Z każdym można dogadać się po angielsku. Zapraszam do nas – uśmiecha się o. Malicki.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół