• facebook
  • rss
  • Daj mi dusze, resztę zabierz

    dodane 23.07.2015 00:00

    – To jest najpiękniejsza Boża obietnica: „Ja będę zawsze z Tobą”, obietnica Bożej obecności. A najpiękniej odkrywać i doświadczać tej obecności w drugim człowieku, zwłaszcza młodym – mówi ks. Paweł.

    Salezjanie są zgromadzeniem zakonnym założonym przez św. Jana Bosko w 1859 r. w Turynie. Ksiądz Bosko dostrzegł biednych i zagubionych chłopców na turyńskich ulicach i zaczął tworzyć dla nich domy, szkoły i oratoria. Ofiarował im oprócz wychowania i nauki zawodu poczucie bezpieczeństwa i atmosferę domu.

    – Stworzył własną metodę wychowawczą, którą dziś nazywamy systemem prewencyjnym opartym na trzech filarach: dobroci, rozumie i religii. Metoda ta stanowi owoc syntezy geniuszu wychowawczego ks. Bosko, osiągnięć nauk pedagogicznych i inspiracji płynących z Ewangelii oraz tradycji chrześcijańskiej – mówi ks. Paweł Sufleta SDB, proboszcz parafii pw. św. Jana Bosko w Ostródzie.

    Poświęcone Maryi

    Praca z młodzieżą zajmuje pierwsze miejsce pośród wszystkich form pracy apostolskiej zgromadzenia. Zakonnicy prowadzą liczne oratoria, szkoły podstawowe, średnie, wyższe, zawodowe, internaty, domy studenckie, ośrodki wychowawcze i resocjalizacyjne, ośrodki dla trędowatych, centra medyczne, troską obejmują emigrantów. – Drugim ważnym polem działalności salezjanów jest praca duszpasterska, przede wszystkim w prowadzonych przez siebie parafiach, na misjach, a także opieka nad sanktuariami – wymienia ks. Paweł. Trzeci obszar apostolstwa to ewangelizacja poprzez środki masowego przekazu w prowadzonych przez zgromadzenie wydawnictwach, drukarniach, księgarniach katolickich, rozgłośniach radiowych czy stacjach radiowo-telewizyjnych. Powołaniem salezjanów jest działalność wychowawcza wśród młodzieży realizowana w duchu hasła zgromadzenia: „Daj mi dusze, resztę zabierz”. – Określa ono cel posługi zakonników, którym jest troska o zbawienie dusz powierzonej sobie młodzieży, oraz gorliwość, z jaką ten cel powinien być realizowany. Salezjańska duchowość cechuje się odkrywaniem Boga w codziennym życiu, bez uciekania się do nadzwyczajnych środków i metod oraz postrzegania go jako wpisanego w Boży plan istnienia świata. Postawa ufności wobec Boga wzbudza ducha radości i optymizmu. Zakonnicy pragną żyć w przyjaźni z Jezusem, doświadczając Jego obecności i pomocy w praktykach religijnych: modlitwie, Bożym słowie, sakramentach – wyjaśnia ks. Paweł. Kościół postrzegają nie tyle jako instytucję, ile jako środowisko swojego życia znaczone relacją bliskości Boga i drugiego człowieka. Św. Jan Bosko powierzył zgromadzenie Maryi. – Salezjanie widzą w Niej wzór zawierzenia Bogu i źródło szczególnej pomocy w trudnościach. Oprócz Najświętszej Matki szczególną czcią otaczani są w zgromadzeniu także św. Franciszek Salezy, św. Józef, św. Dominik Savio oraz inni błogosławieni i święci salezjańskiej rodziny – dodaje.

    Młodzi wychowują młodych

    Przy placówkach prowadzonych przez salezjanów organizowane są oratoria. „Oratorium to dom, który przyjmuje; parafia, która ewangelizuje; szkoła, która przygotowuje do życia, i podwórko, na którym można spotkać się z przyjaciółmi i żyć w radości” – tak najkrócej można opisać oratorium. – Każde jest inne, bo musi odpowiadać na potrzeby lokalnej młodzieży i dzieci. Oprócz grup formacyjnych dla dzieci i młodzieży działają kółka zainteresowań, świetlice, grupy muzyczne i sportowe, zapewniane są pomoc w odrabianiu lekcji czy dodatkowe zajęcia edukacyjno-rekreacyjno-wychowawcze – wyjaśnia ks. Paweł. – Grupą, na którą należy zwrócić uwagę, są animatorzy, czyli starsi uczestnicy oratorium, którzy pomagają w organizacji jego pracy w myśl zasady św. Jana Bosko: „Młodzi wychowują młodych” – dodaje. Generalnie ks. Bosko chciał, aby zagospodarować młodzieży czas wolny, bo „nuda jest dobrą drogą do czynienia zła i smutku”. – Dlatego należy go wypełnić różnymi zajęciami, aby młody człowiek nie miał czasu na nudę, a tym samym nie miał czasu grzeszyć. Mało tego. Te zajęcia powinny dawać radość, bo, jak mówił ks. Bosko: „Szatan boi się ludzi radosnych” – dodaje.

    Trzeba zaufać

    Ksiądz Paweł od dzieciństwa był ministrantem. – Służyłem w klasztorze sióstr kamedułek w Złoczewie, dokąd często przyjeżdżali salezjanie. Urzekła mnie w tych zakonnikach otwartość i radość. Chciałem być takim zakonnym księdzem, który jak św. Jan Bosko prowadzi dom dziecka – opowiada. Wspomina okres seminaryjny, kiedy w Łodzi mógł pomagać w domach dziecka, pogotowiu opiekuńczym i Monarze. – Dwuletni pobyt na asystencji we Włoszech w Genui otworzył mi też oczy na inne zagubienie czy wręcz biedę młodych ludzi, mianowicie na niedoświadczenie Boga w swoim życiu, a co za tym idzie – na odwrócenie się od niego. Dlatego też zacząłem angażować się w młodzieżowe ruchy ewangelizacyjne, przede wszystkim w Pustynie Miast, a potem w głoszenie rekolekcji i skupień dla młodzieży i dorosłych, bo przecież młody człowiek wzorce i wiarę wynosi przede wszystkim z domu – wspomina. Dziś często jeździ na różne rekolekcje. – Spotykam wielu ludzi, którzy zagubili gdzieś po drodze Boga, ale pozostała w nich tęsknota za Nim. Ta tęsknota także pojawia się w sercach młodych ludzi, którzy słyszą głos Chrystusa do szczególnego pójścia za Nim, ale często się wycofują lub zagłuszają ten głos pod wpływem mody światowej, lęku przed jutrem. Chrystusowi trzeba zaufać, bo przecież wszystko się zmienia, a On cały czas jest – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół