• facebook
  • rss
  • Jeszcze tak zmienić mentalność

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 32/2015

    dodane 06.08.2015 00:00

    Wszystkie bariery można zlikwidować. Z wyjątkiem niefrasobliwości ludzi.

    Do Olsztyna przyjechało 81 osób, które pragną się wspólnie modlić i zwiedzić najciekawsze miejsca na Warmii. – Przyjechaliśmy na Świętą Warmię w ramach corocznych wakacji dla osób niewidomych i niedowidzących. Ten wyjazd ma charakter rekolekcyjno-wypoczynkowy. Mamy codziennie Eucharystię, medytację, ale przede wszystkim jesteśmy ze sobą. Są także wyprawy i wycieczki. Wybieramy się na przykład do Stoczka Warmińskiego i Świętej Lipki – wymienia ks. Andrzej Gałka, krajowy duszpasterz niewidomych, który od 20 lat organizuje ogólnopolskie spotkania takich osób. Odbywają się one w różnych częściach Polski i gromadzą ludzi z wielu miejscowości całego kraju.

    Najbliżej Boga

    – Środowisko osób niewidomych i słabo widzących czeka co roku na ten wyjazd w ramach duszpasterstwa krajowego. Tym razem znaleźliśmy się na Warmii i jesteśmy bardzo mile zaskoczeni dobrymi warunkami oraz wspaniałym przyjęciem – mówi Jerzy Orzeł z Grodziska Mazowieckiego. – My, niewidomi, nie zawsze możemy uczestniczyć w nabożeństwach i różnych uroczystościach kościelnych. Przynajmniej nie tak, jak byśmy tego chcieli. Mamy często problemy z dotarciem do naszych parafialnych kościołów, bo musimy korzystać z pomocy rodziny lub przyjaciół, a nie zawsze jest to możliwe. Dlatego ten dwutygodniowy czas w Olsztynie jest zbliżeniem maksymalnym do Boga. Dla mnie jest najważniejsze, że codziennie przeżywam Mszę św. i mogę się pomodlić w seminaryjnej kaplicy. Czekamy cały rok na ten wyjazd. W drugim dniu pobytu w Olsztynie uczestnicy rekolekcji przeżywali Eucharystię, której przewodniczył abp Józef Górzyński. – Życzę wam, aby pobyt na Warmii połączony był ze spotkaniem z Bogiem. Te piękne tereny sprzyjają temu, jeśli człowiek otworzy się na obecność Pana – mówił. Duszpasterstwo niewidomych jest duszpasterstwem specjalistycznym. Wspiera osoby z dysfunkcją wzroku, mieszkające na terenach parafii i pozostające w obrębie poszczególnych duszpasterstw parafialnych. W skali ogólnopolskiej zostało zainicjowane w roku 1957, a jego pierwszym duszpasterzem był ks. Tadeusz Fedorowicz, wieloletni ojciec duchowy środowiska Lasek. Główną siedzibą duszpasterstwa jest klasztor sióstr franciszkanek Służebnic Krzyża przy kościele św. Marcina w Warszawie.

    Sytuacja się poprawia, ale...

    W tym roku jest wyjątkowo dużo osób, które biorą udział w wyjeździe po raz pierwszy. Zwykle zjawiają się ci sami, jednak tym razem jest inaczej. Jest to także sposób na integrację środowiska. W archidiecezji warszawskiej na przykład niewidomi spotykają się na rekolekcjach wielkopostnych i dniach skupienia właśnie w kościele św. Marcina. – Pracujemy z niewidomymi na różnych etapach życia; już od przedszkola. Obejmujemy opieką, oczywiście, także osoby dorosłe. Chodzi często o taką doraźną pomoc, jak zrobienie zakupów, dotarcie do lekarza. Prowadzimy także bibliotekę książki mówionej i wydajemy modlitewniki w języku Braille’a – mówi s. Ludmiła. Działalność sióstr skierowana jest także do osób głuchych, głuchych i niewidomych oraz osób niewidomych ze sprzężeniem umysłowym i intelektualnym. Siostry odwiedzają również starsze osoby niewidome, samotne lub chore, mieszkające na terenie Warszawy, świadcząc im pomoc charytatywną. Do szczególnych spotkań należą organizowane od lat ogólnopolskie pielgrzymki niewidomych do wybranych sanktuariów na terenie Polski. Co dwa lata ponad 2 tys. niewidomych wraz z przewodnikami bierze wtedy udział w modlitwach i konferencjach specjalnie przygotowywanych, by wyjść naprzeciw problemom, z jakimi się borykają i wzmocnić ich życie wiarą. Również co dwa lata mają miejsce pielgrzymki zagraniczne, które odbywają się już w bardziej „kameralnym” gronie. Czy trudno się żyje osobom niewidomym w Polsce? – Na pewno jest jeszcze dużo przeszkód do pokonania. Jednak sytuacja systematycznie się poprawia. Nowo wybudowane obiekty użytku publicznego są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, w tym również niewidomych – mówi Jerzy Orzeł. Ważny jest kontakt władz samorządowych z niewidomymi w terenie. – Mogę to poświadczyć, bo jestem mieszkańcem Grodziska Mazowieckiego, gdzie jest bardzo dobra współpraca. Wszystkich barier jednak nie uda się zlikwidować. Chodzi przede wszystkim o niefrasobliwość ludzi. Przykładem jest źle zaparkowany samochód albo gałęzie wystające na chodnik z posesji prywatnych – to jest dla nas niebezpieczne. Chodzi w tym przypadku o pracę nad mentalnością – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół