• facebook
  • rss
  • Dobrze się wpisze

    dodane 13.08.2015 00:00

    – Jeszcze nigdy w kościele w Lesinach Wielkich nie widziałem tylu ludzi. Widać też turystów, którzy przyszli z nami świętować – mówi ks. Józef Midura, dziekan z Rozóg.

    Wioska leży w powiecie szczycieńskim i należy do dekanatu Rozogi. Nazwa miejscowości zdradza jej położenie wśród drzew i ściąga w okolice turystów, którzy chętnie spędzają tu wakacje. W ciągu roku odbywają się dwa odpusty. Pierwszym tytułem kościoła jest Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, a drugim Przemienienie Pańskie.

    Dlatego, korzystając z letniej aury, parafianie biorą się za organizowanie festynu w sierpniu. – Zawsze przyjeżdżamy do Lesin z naszymi straganami i choć wioseczka jest mała, to jednak zainteresowanie jest duże – mówi Barbara, właścicielka jednego z odpustowych straganów. Na stole widać kolorowe breloczki, święte obrazki i zabawki dla dzieci. Stoiska handlujących gości są jednak tylko dodatkiem. – Najważniejsza jest Msza św. Tym bardziej że dziś przewodniczyć jej będzie nowy proboszcz. Bardzo miło wspominam dotychczasowego, ks. Janusza Piaskowskiego. Był u nas wiele lat i dobrze nam się z nim pracowało. To będzie pierwszy odpust od wielu lat bez niego, ale myślę, że nowy proboszcz dobrze się wpisze w naszą parafię. Sprawia dobre wrażenie – mówi Teresa Piotrowska. Chłodny, neogotycki kościół wypełnił się wiernymi, którzy przybyli także z okolicznych miejscowości. Turystów można rozpoznać po ubraniach. Eucharystii przewodniczy ks. Norbert Bujanowski, który przed kilkoma tygodniami przejął proboszczowskie obowiązki. – Bardzo wam dziękuję, że tak licznie przyszliście na naszą uroczystość. Szczególnie dziękuję tym, którzy zaangażowali się w przygotowanie festynu – mówi do zgromadzonych w świątyni. I jest za co dziękować. Po uroczystej procesji można nieco odetchnąć od upału przy kurtynach wodnych, rozstawionych przez strażaków z miejscowej OSP. Czekają grille, ciasta i przetwory własnej roboty. A dla chętnych dzieci mały basen na ochłodzenie. – Tu jest pigwa przeze mnie zrobiona, a tam smalec najlepszy na świecie. Nasza koleżanka proponuje sos chili własnej roboty – zachęca stojąca przy jednym ze stolików parafianka. Ludzie chodzą między stoiskami i zamawiają. Potem siadają na rozstawionych stolikach, aby pogadać i odpocząć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół