• facebook
  • rss
  • Gdzie się nie mówi o wojnie

    Łukasz Czechyra

    |

    Posłaniec Warmiński 33/2015

    dodane 13.08.2015 00:00

    – To są dzieci dotknięte przez wydarzenia wojenne. Ich ojcowie albo ciągle walczą, albo zginęli na froncie lub są w niewoli. Mam nadzieję, że uda nam się choć trochę rozgrzać ich serca – mówi Mikołaj Podczarski.

    Po raz drugi zorganizował on przyjazd dzieci z Ukrainy na wypoczynek na Warmii. Sam zresztą jeździł też do naszych wschodnich sąsiadów z pomocą i darami. – Widziałem, co tam się dzieje, jak dzieci żyły tą wojną, jak ją przeżywały. Pomyślałem, że dobrze by było, gdyby przyjechały na trochę do Polski, by oderwać się od tego wszystkiego – mówił podczas pierwszego zorganizowanego pobytu M. Podczarski. Wtedy zaprosił dzieci do ośrodka wczasowego nad jeziorem Dadaj. Tym razem formuła wyjazdu trochę się zmieniła.

    Dwa barszcze i piernik

    – Tym razem chcieliśmy, żeby dzieci spędziły czas w domowej atmosferze, i poprosiliśmy rodziny z Olsztyna i okolic, by przyjęły je na tydzień do siebie. Chodzi o to, by mogły zapomnieć na chwilę o wojnie, ale też o to, by poznały polską kulturę, tradycję, obyczaje – mówi organizator. Na jego apel bardzo szybko odpowiedziało wiele rodzin. Katarzyna i Marcin Wasiakowie przeznaczyli na ten czas nawet swój urlop. – Jesteśmy z Łodzi, a na Warmii spędzamy urlop. Kiedyś w telewizji zobaczyłam pana Mikołaja i pomyślałam, że możemy bardzo dobrze wykorzystać wakacje – mówi pani Katarzyna. Przez tydzień opiekowali się dwoma 9-latkami. – Ja jestem psychologiem, więc mówiłam, że możemy przyjąć dzieci trochę „trudniejsze”, które mają więcej problemów, te bardziej pokrzywdzone przez wojnę – mówi Katarzyna Wasiak. – W naszej miejscowości mamy bardzo blisko jezioro, może pojedziemy nad morze, chcę też chłopaków zarazić trochę pasją do gry w piłkę – dodaje jej mąż. Inne rodziny mają podobne plany. Każdy w zasadzie ma wolną rękę w sprawie organizacji wolnego czasu. Wspólnym punktem są wyjścia na basen oraz polsko-ukraiński piknik kulinarno-kulturalny „Dwa barszcze i piernik” z degustacją potraw, poznawaniem swoich zwyczajów, zabawami i koncertami.

    Boimy się tej wojny

    – To są dzieci dotknięte przez wydarzenia wojenne. Do tego pochodzą z bardzo biednych rodzin i bez naszej pomocy nie miałyby szans spędzić choć kilku dni w przyjaznej atmosferze, z dala od wydarzeń na wschodzie Ukrainy – zaznacza Mikołaj Podczarski. Nie tylko zorganizował on wyjazd, ale przeprowadził również zbiórkę darów – ubrań i przyborów szkolnych. – Najbardziej zależy nam, rodzinom i organizatorom, by przez ten tydzień dzieci wyłączyły się z tego wszystkiego, co dzieje się na Ukrainie. Tam codziennie mówi się o wojnie, o tych wydarzeniach, a tu, spędzając czas z polskimi kolegami i koleżankami, w polskich rodzinach, będą mogły od tego odpocząć. Mam nadzieję, że uda nam się trochę rozjaśnić i rozgrzać ich serca – mówi M. Podczarski. – Przyjechaliśmy z Kamionki, 30 km od Lwowa. Te wakacje w Olsztynie to dla dzieci szansa, by zobaczyć trochę lepszego świata – twierdzi Ola Tycha, jedna z opiekunek z Ukrainy. Dodaje, że mimo iż działania wojenne toczą się bardziej na wschodzie Ukrainy, to jednak wszyscy cały czas żyją wojną. – Wszędzie jest ciężko. Każdego dnia słuchamy, czytamy wiadomości i nie mamy pewności, czy u nas będzie pokój, czy może przyjdzie wojna i do nas. Boimy się tej wojny – mówi Ola Tycha.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół