• facebook
  • rss
  • Od chorych uczył się wiele

    dodane 17.09.2015 00:00

    – Służba kapelana szpitalnego jest uważnym wysłuchiwaniem bardziej lub mniej skrywanych próśb o nadzieję – mówił abp Wojciech Ziemba.

    Wpierwszą rocznicę śmierci ks. Wojciecha Kułaka w kaplicy Szpitala Miejskiego w Olsztynie odsłonięto tablicę mu poświęconą. Uroczystej Mszy św. przewodniczył abp Wojciech Ziemba, tablicę poświęcił bp Julian Wojtkowski. – Gromadzimy się w tak bliskiej jego sercu Mariackiej świątyni, aby modlić się za jego duszę i aby utrwalić w naszych sercach i w tej kaplicy pamięć o tym kapłanie, przyjacielu wielu z nas. Nasza modlitwa jest wyznaniem prawdy, którą i on wyznawał, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy – mówił, witając przybyłych, ks. Karol Gresik, kapelan Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie.

    Cierpienia znosił pogodnie

    Świętej pamięci ks. Wojciecha wspominał ks. Julian Świto: że był wikarym w olsztyńskiej parafii św. Józefa, dyrektorem Kolegium Teologicznego w Olsztynie, duszpasterzem służby zdrowia archidiecezji warmińskiej, pracownikiem naukowym UWM i wieloletnim kapelanem Szpitala Miejskiego. Zmarł 5 września 2014 r. – Chcemy oddać szacunek jednemu z tych, którzy w tym szpitalu nieśli duchową pomoc i nadzieję chorym, cierpiącym i umierającym. Ks. Wojciech przepracował tu 23 lata. Był do tej pracy przygotowany nie tylko intelektualnie – obronił przecież pracę doktorską na temat: „Chory, jako osoba ludzka we współczesnej medycynie” – ale też podejmował swoje obowiązki z wielką pasją i oddaniem. Nie tylko innym potrafił pomóc zmierzyć się z chorobą i cierpieniem, ale również wobec własnych chorób przejawiał postawę dojrzałej wiary. Kiedy zaatakowała go choroba nowotworowa, cierpienia znosił pogodnie. Czas choroby i samotności dobrze przygotował go do przejścia do wieczności – podkreślał ks. Świto. I cytował testament ks. Wojciecha, który ten napisał w styczniu 2013 r.

    Moją drogą krzyża...

    Ksiądz Wojciech Kułak pisał: „Wiem, że coraz bliższy jest dzień, kiedy w godzinę śmierci stanę przed Panem. Choroba postępuje i robi swoje. Pan Bóg dał mi tak wiele już przeżyć. Wspaniały dom rodzinny, kochających rodziców, siostrę. Radosne dzieciństwo. Pogodne lata szkolne. Wielu kolegów i koleżanek. Niełatwe, a nawet bolesne doświadczenie ludowego wojska na początku studiów seminaryjnych. Niezapomniany dzień święceń kapłańskich. Szczęśliwe lata studiów rzymskich. Powrót do Olsztyna. Wiele upokorzeń, cierpień, niezrozumienia. Wybaczam wszystkim i proszę o wybaczenie, jeśli kogokolwiek uraziłem czy skrzywdziłem. Przepraszam! A przede wszystkim zwracam się w ufnej modlitwie do Pana tymi samymi słowami, jak w dzień prymicji: »Miłosierdzia Twego nie powstrzymuj, proszę!« (Iz 63,15). I serdecznie Was proszę o modlitwę po mojej śmierci, by Pan odpuścił mi grzechy i bym miał udział w szczęściu, do którego tęskniło moje serce. »Nic ani nikt nie może mnie odłączyć od miłości Chrystusa«, por. 2 Kor. Chciałem być sługą Słowa. Zobaczyłem Chrystusa pokornego, ubogiego, dźwigającego krzyż i poszedłem za Nim. Moją drogą krzyża i kenozy przewlekłej choroby. Dziękuję wszystkim”.

    Służba chorym

    Po Eucharystii tablicę poświęcił bp Julian Wojtkowski. Odsłonili ją: prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz wraz z dyrektor placówki Joanną Szymankiewicz-Czużdaniuk. – Patrzę na tablicę, na twarz księdza. Ten charakterystyczny uśmiech. Uśmiech, którym obdarzał wszystkich, zarówno nas, pracowników, jak i chorych. Takiego go pamiętamy. Odszedł wcześnie, młodo, po cichu. Był skromny i cichy, i tak odszedł – mówi dyrektor szpitala. Tuż po śmierci ks. Kułaka abp Wojciech Ziemba wspominał, że ks. Wojciech często nawiązywał do swojej posługi szpitalnego kapelana. Podziwiał ofiarną służbę personelu szpitalnego, troskę lekarzy, pielęgniarek o każdego człowieka. – Uzasadniał to bardzo prosto. Troska o chorego wynika z przekonania o godności człowieka. Chory tę troskę i szacunek natychmiast zauważa. Ten fakt dodaje otuchy i rodzi nadzieję u tych, którzy w cierpieniu i chorobie szukają nadziei. Co więcej, służba kapelana szpitalnego jest uważnym wysłuchiwaniem bardziej lub mniej skrywanych próśb o nadzieję – mówił metropolita. – Od chorych uczył się bardzo wiele. Cenił sobie tę szpitalną szkołę, skoro gotów był zrezygnować z wielu zajęć z wyjątkiem służby chorym jako kapelan – dodaje abp Ziemba. – Uczestniczył w naszym życiu. Znał nasze rodziny, nasze problemy, nasze codzienne bolączki. Był naszym wielkim przyjacielem – mówi lek. Zofia Siłakowska. – Był po prostu dobrym człowiekiem – dodaje lek. Krzysztof Charemski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół