Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Tę rodzinę się wybiera

Zespół Szkół Salezjańskich. – Jeden ze współbraci powiedział mi: „Pomyśl o szkole w Ostródzie”. Ziarenko zostało zasiane... – wspomina ks. Tadeusz Niewęgłowski.

Bardzo fajnie wpisuje się nam jubileusz w rok kalendarzowy. W zapisie graficznym 2015 roku mamy: „20” – jubileusz liceum i „15” – jubileusz gimnazjum – śmieje się Marcin Nowicki, wicedyrektor Salezjańskiego Liceum w Ostródzie.

Pomysł z podpowiedzią

Z okazji jubileuszu placówka wydała specjalny biuletyn. – Na szkołę spoglądamy jako wspólnotę uczniów, nauczycieli i pracowników oraz absolwentów i sympatyków. Z jednej strony mamy świadomość historii szkoły, z drugiej zaś przeżywamy radość z tego, co dzieje się tu i teraz – mówi ks. Robert Bednarski SDB, dyrektor szkoły. – Takie połączenie historii i współczesności jest ideą tej publikacji. Dobór zdjęć i teksty są próbą ukazania tego, co stanowi „Salezjana” dziś.

W publikacji znajdziemy więc zdjęcia z uroczystości, kalendarium, a także słowo o św. Dominiku Savio, patronie szkoły. Są również wspomnienia ks. Tadeusza Niewęgłowskiego, założyciela szkoły. – Pomysł był mój, ale „z podpowiedzią”. Miałem pełnić tutaj funkcję przełożonego wspólnoty zakonnej oraz proboszcza parafii św. Dominika Savio. Jednak w zwykłej rozmowie jeszcze w Łodzi, gdzie dotychczas pracowałem, jeden ze współbraci powiedział: „Pomyśl o szkole w Ostródzie”. Ziarenko zostało zasiane... – wspomina ks. Niewęgłowski.

Po uzyskaniu wymaganych pozwoleń z kuratorium oświaty oraz od abp. Edmunda Piszcza w miarę możliwości, środków i pieniędzy zaczęto tworzyć szkołę. – Na początku działały dwie klasy, można powiedzieć, że w warunkach kameralnych. Można było wręcz ganiać się po tych korytarzach. Szkoła zaliczyła dobry start, do dziś pracują u nas ci, którzy wtedy pomagali w założeniu szkoły. Opowiadają czasem, jak własnymi samochodami dowozili ławki i krzesła, żeby wyposażyć sale lekcyjne – opowiada Marcin Nowicki. Po 5 latach działalności przyszła reforma oświatowa i obok salezjańskiego liceum zaczęło też działać gimnazjum.

Czegoś mi brakowało...

– Przyszłam tu już do gimnazjum. Przy wyborze szkoły sugerowałam się przede wszystkim tym, że są tu bardzo wysoki poziom nauczania i niepowtarzalny klimat. W gimnazjum spodobało mi się na tyle, że nie chciałam zmieniać szkoły. Wiedziałam, że nigdzie nie będę czuła się lepiej – mówi Iza Kryspin z II klasy liceum. Tłumaczy, że ten niepowtarzalny klimat wynika z tego, iż szkoła jest mała, wszyscy się znają, a przy tym naprawdę dużo się dzieje, jest dużo zajęć, które angażują i integrują młodych ludzi. – Tak naprawdę to tworzymy całkiem sporą rodzinę – tłumaczy dziewczyna. Iza myśli już o studiach, na razie w głowie ma politechnikę, dlatego jako rozszerzenie wybrała matematykę. – W naszej szkole nie mamy narzuconych profili, rozszerzenia możemy dowolnie mieszać. Ja np. nie lubię fizyki i zamiast niej wzięłam chemię, do tego geografię i angielski. Żadna inna szkoła w Ostródzie nie dałaby mi takiej możliwości – zaznacza uczennica.

– Jako szkoła niepubliczna możemy sobie na pewne rzeczy pozwolić. Szkoły publiczne mają obowiązek zaproponować albo wręcz narzucić przedmioty w zakresie rozszerzonym; u nas wygląda to tak, że w I klasie realizujemy zakres podstawowy, jak w innych szkołach, niektóre przedmioty się kończą, a pozostałe mogą być realizowane przez uczniów w zakresie rozszerzonym. To młody człowiek podejmuje decyzję. My, oczywiście, pomagamy, sugerujemy, żeby wybrali w granicach rozsądku, a nie „zaorali się” – tłumaczy Marcin Nowicki.

Piotr Pawłowski z III klasy liceum na rozszerzenie wziął matematykę, chemię, biologię i angielski. – Na początku wybrałem inne liceum. Chodziłem tu do gimnazjum i pomyślałem, że spróbuję czegoś nowego. Nie było źle, chociaż czegoś mi tam brakowało i wróciłem na „stare śmieci” – mówi z uśmiechem uczeń. Czego mu brakowało w innej szkole? – Przyzwyczaiłem się już po prostu do mojej salezjańskiej rodziny. Tutaj tworzymy jedną wielką–małą wspólnotę. Wszyscy razem się realizujemy, przenikamy, mamy różne pomysły, inne punkty widzenia, ciągle się coś dzieje i każdy może się realizować – tłumaczy Piotr. Zaznacza, że jeśli tylko chce się coś zrobić, to każdy pomysł da się zrealizować. – Ja z przyjaciółmi już od 4 lat organizujemy Noc Angielskiego – cała noc zabawy i nauki języka, świetna sprawa – mówi Piotrek.

Zawsze krok przed

Obecnie do gimnazjum i liceum uczęszcza ogółem 215 uczniów. Są to szkoły niepubliczne, w których realizują program wychowawczy oparty na systemie prewencyjnym św. Jana Bosko, w którym wszyscy pracownicy placówki uczestniczą w procesie wychowawczym. – Szczególnie chodzi nam o asystencję – bycie dla młodego człowieka i zawsze krok przed nim, by pokusy szarego świata eliminować lub im zapobiegać – tłumaczy wicedyrektor placówki.

Podkreśla, że kameralność szkoły daje nauczycielom możliwość poznania wszystkich uczniów, nawet jeśli nie z imienia i nazwiska, to chociażby z... przezwiska. – Dla nas nigdy uczeń nie był tylko numerem w dzienniku – zaznacza wicedyrektor. Każdego dnia uczniowie oraz nauczyciele spotykają się rano na „Okęciu”. – Tak nazywamy nasz przeszklony hol, bo wygląda jak taras widokowy. Każdego dnia po pierwszej lekcji mamy „Słówko na dzień dobry”. Młodzież sama przygotowuje modlitwę oraz czyta fragment Pisma Świętego, a któryś z księży lub inny dorosły opatruje go komentarzem. Przy okazji wyjaśniamy jakieś kwestie techniczno-organizacyjne dotyczące szkoły – mówi M. Nowicki.

Placówka zapewnia uczniom różne możliwości rozwoju, nauczyciele wspierają pasje uczniów, wzmacniają ich mocne strony. W szkole działają również aż trzy systemy stypendialne – Stypendium naukowe Fundacji „Ku Mądrości” dr Anny Dux, Stypendium Rady Rodziców oraz Stypendium „Uśmiechnij się z Dominikiem”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy