• facebook
  • rss
  • Jest kapusta, będzie wesele

    dodane 24.09.2015 00:00

    Kiedyś, jeśli dziewczyna nie chciała dotrzymać zaręczyn, można ją było zamknąć w domu.

    W całym kraju trwają Europejskie Dni Dziedzictwa. Jest to inicjatywa, która ma na celu promowanie zabytków i niezwykłych miejsc. Wiele niedostępnych na co dzień obiektów zostaje otwartych dla zwiedzających. Przy okazji zwiedzania zabytkowych budowli organizowane są dodatkowe atrakcje jak prelekcje, wystawy czy warsztaty.

    Wesele

    Muzeum Warmińskie w Lidzbarku Warmińskim zaprosiło zwiedzających na warsztaty „Zagubione tradycje i obyczaje”. Udział w nich wzięli przede wszystkim uczniowie z lidzbarskich szkół, a prowadziła je Beata Błażejewicz-Holzhey. – Będziemy dziś mówić o zwyczajach warmińskich. Wiecie, że wy wszyscy jesteście Warmiakami? Ja wam opowiem o weselu warmińskim, o zwyczajach bożonarodzeniowych i wielkanocnych, a potem wy mi powiecie, jak dzisiaj obchodzicie te święta – przywitała dzieci i młodzież. Trzeba przyznać, że warmińskie zwyczaje weselne różniły się od dzisiejszych – przede wszystkim wesela rozpoczynały się od śniadania i odbywały się w poniedziałki lub wtorki, żeby nie naruszać postu. – Jeszcze przed zaręczynami do rodziców panny młodziej przychodził rajek, czyli swat i przynosił... kapustę. Rajek miał jedno zadanie – przekonać ojca dziewczyny, by zechciał wydać córkę za mąż. Jeśli kapusta została przyjęta oznaczało to jedno – będzie wesele! – tłumaczy pracownica lidzbarskiego muzeum.

    Za karę

    Po jakimś czasie odbywały się zaręczyny, czyli ględy, których już nie można było zerwać – jeśli dziewczyna nie chciała wyjść za mąż, można ją było do tego przymusić przez zamknięcie jej w domu. – Za czasów bp. Szymona Rudnickiego w naszym mieście była taka kara – dziewczyna zerwała zaręczyny i za karę musiała stać w kościele w Kraszewie przez 3 Msze święte. Trzymała świecę, która ważyła 1 kilogram i musiała tak stać, a cały kościół patrzył na nią, bo popełniła wielkie wykroczenie – podaje ciekawostkę Beata Błażejewicz-Holzhey. – Ciekawe warsztaty, nie tylko dla dzieci, ale też dla nas, nauczycieli. Takie żywe lekcje historii są na pewno bardziej interesujące niż lekcje w szkole, gdzie dzieci siedzą w ławkach. Tu mogą zobaczyć na żywo stroje, przebrać się, przenieść się w inne miejsce w historii swojego miasta – chwali zajęcia jedna z nauczycielek. W ramach EDD w Lidzbarku Warmińskim odbyły się jeszcze prelekcje, oraz wspólne zwiedzanie miasta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół