• facebook
  • rss
  • Piórkiem i pierwiastkiem

    ks. Piotr Sroga

    |

    Posłaniec Warmiński 42/2015

    dodane 15.10.2015 00:00

    Rzadko się zdarza, aby jedna osoba była jednocześnie dobrym naukowcem i cenionym twórcą. A jednak na Warmii był kiedyś ktoś taki...

    Przed rokiem na Zamku Kapituły Warmińskiej wręczano nagrody prezydenta Olsztyna w dziedzinie sztuk plastycznych im. Hieronima Skurpskiego. Na gali nie było jej laureata – Aleksandra Wołosa. Pięć godzin wcześniej zmarł w szpitalu miejskim. Środowisko artystyczne Warmii i Mazur bardzo przeżyło jego odejście, bo wpisał się w krajobraz kulturalny tego regionu nie tylko jako twórca, ale także jako wyjątkowy człowiek.

    Radosne ulotki

    Z wykształcenia Aleksander Wołos był specjalistą od biochemii zwierząt i pierwotnie pracował w Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Przeszedł stopnie kariery naukowej do tytułu doktora habilitowanego. Jego pasją były jednak malarstwo, grafika, rzeźba i rysunek satyryczny.

    Imponująca jest liczba wystaw jego prac, jakie dotąd zorganizowano: 63 indywidualne i 152 zbiorowe. Po Aleksandrze Wołosie zostało kilkadziesiąt portretów przedstawiających m.in. osoby znane z historii regionu, jak Wacław Kapusto, Andrzej Samulowski i Erwin Kruk. Są także portrety historyczne (np. Immanuela Kanta). Artysta wykorzystywał swój talent malarski nawet, gdy angażował się w sprawy społeczne. Za rysunek satyryczny przedstawiający siłowanie się na ręce Lecha Wałęsy i Wojciecha Jaruzelskiego otrzymał w 1985 r. międzynarodową nagrodę.

    Pomagał także lokalnym kandydatom do parlamentu z Komitetu Wyborczego „Solidarność”. Zaproponował wtedy zaprojektowanie materiałów wyborczych. Po latach wspominał w jednym z wywiadów wydarzenia z kwietnia 1989 r.: „Na moje pytanie, co mógłbym uczynić w ramach moich możliwości, koledzy zasugerowali, abym narysował sylwetki naszych kandydatów. Rysunki, przedstawiające kandydatów z atrybutami ich profesji, powielone następnie w znacznej liczbie egzemplarzy, posłużyły jako ulotki propagandowe, a zarazem jako cegiełki na fundusz wyborczy”. Te rysunki można dziś zobaczyć w Europejskim Centrum Solidarności.

    Eksperci z dziedziny ikonografii politycznej tamtych czasów przyznają, że materiały wyborcze z Warmii i Mazur wyróżniały się wśród innych radosnym tonem.

    Konstruktor z konieczności

    Mniej znana była praca naukowo-dydaktyczna Aleksandra Wołosa. W latach 1959–1968 pracował jako asystent w Katedrze Biochemii Zwierząt Wyższej Szkoły Rolniczej, a następnie Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Po obronie pracy doktorskiej w roku 1982 został mianowany adiunktem. Należał do Rady Instytutu Fizjologii i Biochemii Zwierząt oraz Polskiego Towarzystwa Biochemicznego. – Przez kilkadziesiąt lat uczestniczyłam w życiu Aleksandra, pracując w katedrze biochemii. Był człowiekiem bardzo solidnym w pracy naukowej i dydaktycznej. Wkładał duży wysiłek, aby trudny przedmiot był zrozumiały dla studentów. W egzekwowanie wiedzy wprowadzał taką atmosferę, aby niwelować stres – mówi dr Czesława Jabłonowska.

    Trzeba pamiętać, że A. Wołos rozpoczął pracę naukową w latach 60., gdy wyposażenie laboratoriów naukowych było bardzo skromne. Trzeba było pomysłowości i przedsiębiorczości w prowadzeniu badań, aby nadrobić braki wyposażenia technicznego. – Jego kreatywność powodowała, że zamiast kupić drogą aparaturę, na którą nas nie było stać, potrafił sam skonstruować rzadkie urządzenia do identyfikacji nukleotydów. Pracowaliśmy w tym czasie w salach pozbawionych wentylacji, wykorzystując bardzo tanie odczynniki – mówi dr Jabłonowska.

    Wspomnienia z dawnych lat skupiają się w pamięci pracowników naukowych i studentów na cieple w odniesieniu do ludzi i radosnym usposobieniu Aleksandra Wołosa. Często pada stwierdzenie: „Był przyjacielem zarówno dla kolegów, jak i dla studentów”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół